Do przyrządzenia schabu w sakiewkach używam serów pleśniowych, np. brie, cammembert czy gorgonzoli, wytwarzanych z mleka i podpuszczki. Jeden z najlepszych serów pleśniowych nosi nazwę brillat savarin, na cześć słynnego francuskiego gastronoma i wybitnego smakosza, jakim bez wątpienia był Jean Anthelme Brillat-Savarin (1755-1826), prawnik, polityk i pisarz. Uważał on m.in., że „posiłek bez sera jest jak piękna kobieta bezoka”. A jest to bardzo tłusty ser kremowy - tzw. triple crème – ponieważ do masy serowej dodawana jest świeża śmietana. Wytwarzany w Burgundii i Normandii z mleka krowiego nie ma skórki, ale pokryty jest delikatną pleśnią i oznacza się niezwykle łagodnym, słodkawym smakiem.
Wspomniany Jean Anthelme Brillat-Savarin był sędzią Sądu Najwyższego Francji i piastował liczne wysokie funkcje państwowe. W 1789 r. był członkiem Zgromadzenia Narodowego rewolucyjnej Francji. Ma obecnie swój pomnik i swoją ulicę. Zmarł 2 lutego 1826 r. w Paryżu, a największą sławę zyskał jako autor dzieła wydanego kilka miesięcy przed śmiercią pt. „Fizjologia smaku albo Medytacje o gastronomii doskonałej”. Jeden z zawartych tam aforyzmów kulinarnych głosi: „Stwórca każąc człowiekowi jeść, aby mógł żyć, za zachętę dał mu apetyt, a za nagrodę – przyjemność”. Brillat-Savarin był bowiem nowożytnym epikurejczykiem, czyli kontynuatorem kierunku filozoficznego, który swoją nazwę zawdzięcza starożytnemu myślicielowi, Epikurowi, upatrującemu szczęście człowieka w przyjemności. Wyrazem epikureizmu
Brillat-Savarina są także inne jego aforyzmy, jak choćby ten: „Rozkosze stołu są przywilejem każdego wieku, każdej kondycji, każdego kraju, każdego dnia; mogą być w zgodzie z wszelką przyjemnością i one na ostatek są nam pociechą po utracie innych”. Cóż, jako chrześcijanie nie możemy być hedonistami, uznającymi przyjemność za cel życia i główny motyw postępowania, bo wyznawalibyśmy wówczas hedonizm. Mmimo to dzieło Brillat-Savarina - dowcipne, pełne anegdot i wspomnień – warto przeczytać, bo jest czymś więcej niż tylko traktatem kulinarnym. Sam Honoriusz Balzac uznał je za jedno z najbardziej interesujących stylistycznie dzieł francuskojęzycznych.
Schab w sakiewkach z ciasta francuskiego
składniki:
· schab bez kości
· opakowanie ciasta francuskiego
· 30 dag pieczarek, 2 cebule
· 10 dag żółtego sera
· ser pleśniowy(np. brie, cammembert)
· 2 łyżki soku z cytryny, olej
· keczup, pęczek szczypiorku
· olej, jajko
· sól, pieprz
Ze schabu wykrawamy kotlety, lekko je rozbijamy, smarujemy z obu stron olejem zmieszanym z sokiem z cytryny i wkładamy na pół godziny do lodówki. A potem oprószamy je solą oraz pieprzem i obsmażamy przez kilka minut, skrapiając wodą, aby się nieco uprużyły. Pieczarki obieramy i drobno kroimy, a cebulę siekamy; grzyby razem z cebulką przesmażamy na maśle, doprawiając solą i pieprzem. Ser pleśniowy kroimy w plasterki, na tarce ścieramy żółty ser, a szczypiorek siekamy. Ciasto francuskie rozwijamy i za pomocą radełka kroimy na kwadraty, których powinno być dwa razy więcej niż kotletów. Nakładamy na siebie po dwa kwadraty, tak by ich rogi się nie pokrywały. Nakładamy pieczarki z cebulą, dodajemy po łyżeczce keczupu i przykrywamy plasterkami sera pleśniowego. Na nich układamy kotlety, obsypujemy startym serem oraz szczypiorkiem i brzegi ciasta wywijamy ku górze, zlepiając i lekko skręcając końcówki. Tak utworzone sakiewki smarujemy jajkiem i wstawiamy na 20-30 minut do piekarnika rozgrzanego do temperatury ok. 180°C, a po wyjęciu związujemy dekoracyjnie szczypiorkiem.