Logo Przewdonik Katolicki

Wyrzeczenia dobrego ucznia kryzysu

Marcin Zatyka
Fot.

Kościół katolicki jest jednym z nielicznych wygranych dramatycznej walki o wyjście z kryzysu, jaką od ponad trzech lat toczy Portugalia. Eksperci nie mają wątpliwości, że biskupi i duchowni są dziś elementem wewnętrznej stabilizacji tego iberyjskiego kraju.

Kościół katolicki jest jednym z nielicznych wygranych dramatycznej walki o wyjście z kryzysu, jaką od ponad trzech lat toczy Portugalia. Eksperci nie mają wątpliwości, że biskupi i duchowni są dziś elementem wewnętrznej stabilizacji tego iberyjskiego kraju.  

 

O ile przed zaplanowanymi na 17 czerwca wyborami parlamentarnymi w Grecji, przyszłość Hellady wydaje się być wielką niewiadomą, o tyle na zachodnim krańcu Europy najbliższe miesiące, a nawet lata zostały zaplanowane niczym w programie szkolnym. – Portugalia jest „dobrym uczniem” i systematycznie wykonuje zalecenia ubiegłorocznego porozumienia o pomocy kredytowej. Do końca tego roku powinna ona obniżyć swój deficyt budżetowy do 4,5 proc., a rok później do 3 proc.– stwierdzili podczas swojej majowej wizyty w Lizbonie przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej.

Czwarta kontrola procesu reform oszczędnościowych za obiecane 78 mld euro pożyczki zakończyła się wystawieniem pozytywnej noty gabinetowi Passosa Coelho przez inspektorów MFW i UE oraz uruchomieniem kolejnej linii kredytowej. I choć rok od objęcia władzy jest on już gorzej postrzegany przez portugalskie społeczeństwo, to nad Tagiem przeważa opinia, że cięcia są smutną koniecznością. 

 

W poszukiwaniu sojusznika

Kierujący Portugalią od czerwca ub.r. gabinet Passosa Coelho szybko rozpoczął poszukiwanie sprzymierzeńców w Kościele. Jeszcze przed zwycięskimi dla koalicji wyborami liderzy partyjni obiecali zdominowanemu przez katolików społeczeństwu możliwość zorganizowania referendum znoszącego obowiązujące od 2007 r. prawo do aborcji, przeforsowane decyzją parlamentu. Wprawdzie obietnice szybko ucichły po wyborach, ale dialog z episkopatem nie ustał. – Nie chodzi tu tylko o powiązania członków rządu ze środowiskami katolickimi, ale również o przeświadczenie polityków, że Kościół jest elementem scalającym naród i stabilizującym napiętą podczas kryzysu sytuację wewnętrzną kraju. Biskupi oraz duchowni poprzez rezygnację z własnych przywilejów stali się dziś bliżsi zwyczajnym obywatelom, ponoszącym koszty polityki oszczędnościowej rządu – wyjaśnia nam lizboński socjolog Ricardo Oliveira.

Eksperci przypominają o uruchomionych przez portugalskich biskupów funduszach solidarności, które od grudnia 2010 r. systematycznie zasilane są przez datki wiernych, a nawet pensje duszpasterzy. W diecezjach w Bradze, Guardzie, Algarve i Viseu miejscowi biskupi zaapelowali do kapłanów o dzielenie się swoimi zarobkami z najuboższymi. – Wszyscy musimy troszczyć się o los osób najbiedniejszych. Bądźmy wrażliwsi na potrzeby naszych sąsiadów, parafian, a nawet osób nieznanych, które cierpią niedostatek – napisał w liście do mieszkańców archidiecezji w Bradze jej zwierzchnik abp Jorge Ortiga.

 

W oczekiwaniu na bankructwo

Po kilkuprocentowych cięciach zarobków pracowników sfery publicznej oraz likwidacji „trzynastki” i „czternastki”, najbliższe miesiące nie zapowiadają się zbyt optymistycznie w portugalskich zakładach pracy. O ile w instytucjach związanych ze skarbem państwa dużych redukcji zatrudnienia nie przewidziano, o tyle w przedsiębiorstwach prywatnych załogi z nerwowością oczekują każdego kolejnego miesiąca. Portugalska codzienność jest brutalna – każdego dnia znika ponad 100 firm, pozostawiając swoich pracowników w dramatycznych warunkach na ogarniętym ponad 15-procentowym bezrobociem rynku pracy.

Zdaniem ekonomistów liczne bankructwa w portugalskiej gospodarce są główną przyczyną szybko przybywających przypadków niewypłacalności gospodarstw domowych. Codziennie w ręce banków trafia za niespłacone kredyty średnio 25 nieruchomości. W tym roku od stycznia do marca przejęły one ponad 2300 domów oraz mieszkań na terenie całej Portugalii. W porównaniu z analogicznym okresem ub.r. zjawisko to nasiliło się aż o 74 proc.

Edukacja dla elit

Nie dość, że członkowie episkopatu Portugalii coraz głośniej mówią o społecznych kosztach redukcji zarobków, to przestrzegają też przed próbami tworzenia elitarnego społeczeństwa. – W stale ubożejącym kraju pojawia się obawa o to, że za kilka lat będziemy mieć jeszcze bardziej hermetyczny podział na biednych i bogatych, a edukacja stanie się dostępna wyłącznie dla elit – przestrzegł Manuel Clemente, biskup diecezji Porto.

Początkowa współpraca biskupów z dążącym do naprawy katastrofalnego stanu finansów publicznych gabinetem Pedra Passosa Coelho w ciągu ostatniego roku nieco się ochłodziła. Wszystko przez to, że zdeterminowany w wyciąganiu Portugalii z kryzysu rząd sięgnął po kolejne drastyczne rozwiązanie – redukcję dni świątecznych. Po likwidacji dwóch miesięcznych premii w sektorze publicznym oraz szeregu przywilejów pracowniczych i dodatków dla rodzin wielodzietnych rozpoczęto wprowadzanie zmian w kalendarzu pracy. Po pierwszych oznakach współpracy, już podczas tegorocznej wiosny, dialog na temat projektowanej przez rząd likwidacji dwóch świąt państwowych i dwóch religijnych wyraźnie osłabł. Niemały wpływ na to miały stale pogarszające się nastroje w portugalskim społeczeństwie, któremu biskupi postanowili zapewnić w 2012 r. pełną liczbę świąt religijnych. Poparł ich w tym nawet papieski wysłannik prałat Fabio Fabbri, który w kwietniu br. przybył do Lizbony upominając się o prawo do świętowania dla portugalskich katolików. Watykański gość ocenił jako “niewłaściwe” próby likwidacji świąt religijnych.

 

Ostatnie takie święta

Dopiero trzy tygodnie przed Bożym Ciałem portugalscy katolicy dowiedzieli się, że tegoroczna procesja będzie ostatnią, w jakiej będą oni mogli uczestniczyć bez konieczności zwalniania się z pracy. Dodatkowo, dniem wolnym od pracy przestanie być od 2013 r. również święto Wszystkich Świętych.

Wyrzucone z kalendarza pracy dwa święta państwowe i dwa religijne oraz zmniejszona o trzy liczba dni urlopowych pozbawiła Portugalczyków złudzeń, że uda się kiedyś odzyskać utracone przez pracowników przywileje.

Rządowa inicjatywa okrojenia liczącego dziś jeszcze 14 świąt kalendarza pracy ma służyć likwidacji tzw. długich weekendów i wydłużeniu godzin pracy. Jak zapewnia szef centroprawicowego gabinetu, nowe przepisy służą uczynieniu portugalskiej gospodarki bardziej konkurencyjną. Tymczasem portugalscy biskupi coraz bardziej powątpiewają w efektywność jej stymulowania kosztem pracowników. – Najchętniej nie rezygnowalibyśmy z żadnego święta. Niestety, na mocy przepisów konkordatu jesteśmy zobowiązani do negocjacji z rządem i do wzajemnej współpracy – powiedział kard. Jose Policarpo, przewodniczący Konferencji Episkopatu Portugalii.

Mimo ostatecznej zgody biskupów na redukcję dwóch dni świątecznych liderzy portugalskiego Kościoła zaapelowali równocześnie do obywateli o elastyczność w “przestawianiu się” na skromniejszy model życia oraz o większą solidarność z ofiarami kryzysu, dążenie do jedności, a także dbanie o dobro wspólne. – Gdyby wszyscy obywatele naszego kraju, łącznie z klasą polityczną, mieli na uwadze ten cel, Portugalia stałaby się z pewnością państwem bardziej sprawiedliwym – dodał kard. Policarpo. 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki