Kościół, który służy

Komu mamy służyć my, ludzie ochrzczeni? Służyć z wielkim zaangażowaniem można przecież również co pokazał miniony wiek rzeczom i sprawom strasznym.
Czyta się kilka minut

IX Zjazd Gnieźnieński – s. Małgorzata Chmielewska

 

 

Komu mamy służyć my, ludzie ochrzczeni? Służyć z wielkim zaangażowaniem można przecież również – co pokazał miniony wiek – rzeczom i sprawom strasznym.

Rozpoczynający publiczną misję Jezus przeczytał w synagodze w Nazarecie tekst Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł Dobrą Nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Te słowa wyznaczają kierunek naszej służby – i oby mogły wypełniać się tak, jak wypełniły się w życiu Jezusa.

Walka ze złem

Do głoszenia Dobrej Nowiny, a więc do służby w tych wymiarach, o których pisał prorok Izajasz, jesteśmy powołani przez chrzest. Świat, w którym żyjemy, jest jednocześnie światem pięknym i strasznym. Chrystus przypomina jednak, że cierpienie nie było zamiarem Bożym. Rolą Jezusa – a z Nim również i naszą – jest walka z cierpieniem, złem i z izolacją, walka z tym wszystkim, co sprawia, że twarz człowieka, zamiast być odbiciem twarzy Boga, staje się twarzą zdeformowaną.

Kochać jak Jezus

Całe życie Jezusa było służbą i głoszeniem Dobrej Nowiny ubogim. Takim głoszeniem ma być również życie Kościoła. Dobra Nowina to nic innego, jak poświadczony czynami przekaz: „Bóg jest Miłością. Bez względu na to, kim jesteś i w jakim jesteś stanie, Bóg cię kocha”. Trudno przychodzi nam zrozumieć, że najgorszy łajdak, najbardziej zapity czy zawszony, jest tym, którego Bóg kocha aż do krzyża. A jeśli Bóg kocha – to także i ja, chrześcijanin, muszę się do tego jakoś ustosunkować.

Przemieniać świat

Łatwo jest mówić umierającemu z głodu człowiekowi, że Bóg go kocha. Od chrześcijan Bóg oczekuje więcej. Chrześcijan obowiązuje praca nad przemianą tego świata. Na mocy zmartwychwstania Jezusa i swojego chrztu chrześcijaninie mają nieprawdopodobną wręcz moc przemieniania świata i własnego życia.

Owo przemienianie świata nie musi wcale przebiegać zgodnie z kierunkami, dyktowanymi przez polityków. To nie politycy na pierwszym miejscu odpowiedzialni są za to, by świat stawał się lepszy, ale właśnie chrześcijanie. To my mamy być zaczynem przemian.

Uczestniczyć w cierpieniu

Przez wieki ból i cierpienie mają takie samo oblicze konkretnego człowieka. Tak samo bezdomny jest człowiek we Francji i w Polsce, tak samo cierpi porzucone dziecko w Rumunii i na Ukrainie, tak samo upokarzana jest bita kobieta i tak samo człowiek odczuwa głód. My tymczasem często pozostajemy na etapie głoszenia Ewangelii we własnym gronie, w starannie dobranym towarzystwie. Tymczasem Jan Paweł II przypominał: „Wy wszyscy, opuszczeni i zepchnięci na margines naszego konsumpcyjnego społeczeństwa, chorzy, ułomni, ubodzy, głodni, emigranci, uchodźcy i więźniowie, bezrobotni, starcy, dzieci opuszczone i osoby samotne, wy ofiary wojny i wszelkiego rodzaju przemocy rodzącej się w naszym zezwalającym na wszystko społeczeństwie. Kościół uczestniczy w waszym cierpieniu prowadzącym do Pana, który włącza was w swoją odkupieńczą Mękę i pozwala wam żyć w świetle swojego Zmartwychwstania. Liczymy na wasze świadectwa, aby uczyć świat, czym jest miłość”.

Głoszenie Dobrej Nowiny ubogim nie może odbywać się z wysokości wygodnego życia, zamkniętego za bramą z domofonem. Nie może dokonywać się językiem intelektualnych dysput albo kazań, których ludzie ubodzy i tak nie rozumieją. Głoszenie Dobrej Nowiny to uczestniczenie w cierpieniu ludzi cierpiących.

Ubogi VIP

Tymczasem dziś, pod pozorem walki z ubóstwem, eliminuje się ubogich ze społeczeństwa. Dzieci zabijane są przed urodzeniem. Pełna bogactw naturalnych Afryka cierpi głód. W Polsce żyjącej w ubóstwie rodzinie nie można podarować świni, bo unijne przepisy uniemożliwiają później jej zabicie i zjedzenie. W Belgii ksiądz, karmiący bezdomnych w zamian za sprzątnięcie terenu, skazany został za zatrudnianie ludzi na czarno.

Jaka jest w tym nasza rola? Kościół, który służy, ma nie tylko dawać jeść. Kościół powinien przede wszystkim stwarzać przestrzenie, w których ubogi zasiądzie na miejscu VIP-ów tak, żeby od niego można było uczyć się miłości.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2012