Depresja to choroba demokratyczna, nie ma na nią szczepionki ani profilaktycznych badań, może dopaść każdego bez względu na wiek, wykształcenie czy poziom zamożności.
Barbara od zawsze była osobą cichą i spokojną. Wszyscy myśleli, że jej mąż również taki jest. Nigdy nie podnosił głosu i był uprzejmy, niestety nie w domu. Tu bywał impulsywny i chorobliwie zazdrosny. Rozliczał żonę z każdego kroku i każdej złotówki, dochodziło nawet do rękoczynów. Barbara nikomu się nie skarżyła. Depresja rozpoczęła się u niej od lęków, czuła się coraz gorzej, wszystko powoli przestawało ją cieszyć, aż w końcu popadła w apatię. Całe tygodnie spędzała, leżąc lub drzemiąc z głową pod kołdrą, nie robiła nic, przestała nawet jeść. Musiało minąć trochę czasu, nim dotarło do niej, że bez pomocy nie przetrwa, ale to dopiero syn wymusił na niej wizytę u psychiatry, który zapisał leki. Pomogły. Wszystko, czego w życiu żałuje, to to, że tak długo była bierna i tak późno zaczęła szukać pomocy u specjalisty.
Depresja należy do najczęstszych zaburzeń psychicznych, objawia się przewlekłym smutkiem, apatią oraz spowodowanym nią zanikiem aktywności. Według badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii szacuje się, że ok. 60 proc. osób dorosłych doświadcza w jakimś momencie swojego życia objawów depresji na tyle głębokich, że wpływają one w sposób znaczący na ich życie. Coraz częściej chorują nawet uczniowie szkół podstawowych. Jak się przewiduje, za niecałą dekadę choroba ta będzie stanowić drugą najczęstszą przyczynę niepełnosprawności zawodowej i społecznej, zaraz po niewydolności serca.
Pełne teksty artykułów "Przewodnika Katolickiego" w Internecie ukazują się po 10 dniach od daty wydania drukiem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









