Ćwierć wieku wcześniej
Asyż, poniedziałek 27 października 1986 roku. Oczy całego świata zwrócone są na niewielkie miasto zielonej Umbrii. Na wewnętrznym dziedzińcu bazyliki Matki Bożej Anielskiej, mając w tle Porcjunkulę – domek, w którym umarł św. Franciszek, przedstawiciele 12 religii oczekują na papieża Jana Pawła II. Biała sutanna gospodarza miejsca wyróżnia go wśród 63 uczestników modlitewnego spotkania. „Nasze spotkanie jest tylko potwierdzeniem, i na tym polega jego prawdziwe znaczenie dla współczesnych ludzi, że ludzkość w całym swym zróżnicowaniu, angażując się w wielką sprawę pokoju, winna sięgać do swych najgłębszych i najbardziej życiodajnych źródeł, tam, gdzie kształtuje się świadomość i znajduje swe oparcie moralne działanie ludzi” – powiedział wówczas Ojciec Święty. Na placu przed dolnym kościołem bazyliki św. Franciszka głośno wybrzmiała „własna modlitwa wstawiennicza” żydów, hinduistów, muzułmanów, buddystów, wyznawców tradycyjnych religii z Ameryki i Afryki, dżinistów i sintoistów oraz chrześcijan. „Wyzwanie, jakim jest pokój, przekracza różnice religijne. Jest to problem racjonalnej jakości życia dla wszystkich, problem przetrwania ludzkości, problem życia i śmierci” – zaznaczył papież. I dodał: „Pokój musi być budowany na sprawiedliwości, prawdzie, wolności i miłości”.
Chyba nikt z wówczas obecnych nie mógł przewidzieć, jak bardzo asyskie spotkanie okaże się brzemienne w skutki. Z ludzkiego punktu widzenia sytuacja nie tylko w Europie, ale i w świecie była bardzo niepokojąca; tzw. zimna wojna, podział Europy na dwa przeciwstawne bloki: kapitalistyczny, wolny Zachód i komunistyczny, zniewolony Wschód, zamachy i odwety polityczne…
Zaledwie trzy lata później – bez rozlewu krwi zburzono mur berliński, rozpadł się Związek Radziecki, a uciemiężone narody europejskie stopniowo odzyskiwały wolność. „Pragnienie wolności w narodach było mocniejsze od arsenałów przemocy” (Benedykt XVI). Czy miał na to wpływ duch Asyżu?
Dwanaście zobowiązań
Asyż, czwartek 27 października 2011. Oczy (nie)całego świata zwrócone są na 30-tysięczne miasto położone na wzgórzach Subasio. O godz. 9.45 specjalny pociąg szybkich kolei „Frecciargento”, którym podróżowali „pielgrzymi prawdy, pielgrzymi pokoju”, wjechał na dworzec. Dokładnie w 25. rocznicę pierwszego modlitewnego spotkania przedstawiciele religii świata przybyli do miasta św. Franciszka, by „podążać ku prawdzie, zdecydowanie zaangażować się na rzecz godności człowieka i wspólnie podejmować sprawy pokoju przeciw wszelkim rodzajom przemocy niszczącej prawo”. 300 delegatów 31 Kościołów chrześcijańskich i 12 religii świata, a także – po raz pierwszy – agnostycy otwarci na dialog z wierzącymi pochodzący z ok. 50 krajów świata – w bazylice Matki Bożej Anielskiej rozpoczęli Dzień Refleksji, Dialogu i Modlitwy o Pokój i Sprawiedliwość na Świecie. Modlitwę zresztą zredukowano do minimum, tak by wyeliminować wszelkie podejrzenia o synkretyzm i opaczne rozumienie spotkania. Od początku strona watykańska podkreślała bardziej aspekt pątniczy tegorocznego dnia niż wymiar modlitewny (być może było to też pewnego rodzaju echo wcześniejszej ostrożnej postawy Benedykta XVI wobec kwestii ekumenizmu). Uczestnicy Dnia oddali się indywidualnej modlitwie i refleksji w domu gościnnym klasztoru franciszkanów. Każdy z nich zrobił to w swojej tradycji religijnej.
W przemówieniu powitalnym „kustosz miejsca” Benedykt XVI zauważył, że choć nie ma zagrożenia wielką wojną, to przemoc charakteryzuje stan naszego świata. – Wolność jest wielkim dobrem. Jednak świat wolności okazał się być w dużej mierze zdezorientowany, a wolność jest przez wielu błędnie utożsamiana z wolnością ku przemocy. Niezgoda przybiera nowe, zastraszające oblicza i walka o pokój musi w nowy sposób pobudzać nas wszystkich – mówił papież.
Terroryzm, globalizacja, kryzys gospodarczy, finansowy, struktur społecznych i demokracji, głód, ubóstwo, przymusowa emigracja, trwająca „wiosna arabska” – to rzeczywistość dwóch pierwszych dekad XXI w. Właśnie terroryzm, często motywowany religijnie, został nazwany przez papieża jedną z nowych form przemocy. Podkreślił dobitnie, że religia nigdy nie może jawić się jako przyczyna przemocy, bo nie jest to jej prawdziwa natura. Benedykt XVI zauważył też, że inną jej formą jest negacja Boga i utrata człowieczeństwa. Wspomniał o „dekadencji człowieka, w konsekwencji której po cichu, a więc w sposób bardziej niebezpieczny, dokonuje się zmiana klimatu duchowego”.
– Kościół katolicki nie zaprzestanie walczyć przeciw przemocy i angażować się na rzecz pokoju w świecie – przypomniał z mocą Ojciec Święty.
Po południu sprzed bazyliki Matki Bożej Anielskiej papież, delegacje różnych religii i młodzi ludzie wyruszyli w procesji przed bazylikę św. Franciszka. Podobnie jak 25 lat wcześniej, nie zabrakło momentów symbolicznych: zapalenia lampek oliwnych, wypuszczenia białych gołębi i uroczystego zobowiązania do pokoju. Reprezentaci 12 religii odczytali po jednym z 12 wspólnych zobowiązań do działań na rzecz pokoju. Wezwano do budowania pokoju w oparciu o miłość bliźniego i przestrzeganie złotej reguły: czyń to, co chciałbyś, aby czyniono tobie. Podkreślono, że przemoc i terroryzm są sprzeczne z prawdziwym duchem religijnym, potępiono uciekanie się do przemocy i wojny w imię Boga i religii. Zobowiązano się m.in. do wzajemnego szacunku, mając na względzie pokojowe i solidarne współżycie; do wspierania kultury dialogu; do obrony praw człowieka; do szczerego i cierpliwego dialogu; do przebaczenia błędów i uprzedzeń z przeszłości; do pokonania egoizmu, nienawiści i przemocy; do utożsamiania się z bólem ludzi dotkniętych przemocą i złem oraz do dania naszym czasom rzeczywistej nadziei na sprawiedliwość i pokój; do budowania razem z wierzącymi i ludźmi dobrej woli „nowego świata” oraz do wspólnego poszukiwania prawdy, sprawiedliwości i pokoju przez wierzących i niewierzących.
Lekturę zobowiązań zakończył Ojciec Święty słowami: „Nigdy więcej przemocy! Nigdy więcej wojny! Nigdy więcej terroryzmu! W imię Boga każda religia przynosi na ziemię sprawiedliwość i pokój, przebaczenie i życie, miłość!”.
Powyżej napisałam, że oczy (nie)całego świata były zwrócone na Asyż. Niestety, dotyczy to nawet naszej katolickiej Polski. Niektóre programy informacyjne i portale internetowe nie odnotowały tego faktu. Zapewne był to „czysty przypadek”... A szkoda, bo przecież wszędzie, w każdej kulturze, w każdej sytuacji, od wielkich aglomeracji po małe wioski, od potężnych katedr do małych kapliczek potrzebne jest przesłanie pokoju i dobra.
***
Asyż „oddycha” słowami głoszonymi przez największego z najmniejszych swych mieszkańców, św. Franciszka. Choć jest jednym z najważniejszych miast pielgrzymkowych, życie tutaj płynie inaczej, spokojniej i zdecydowanie ciszej niż w innych znanych miejscach świata. Aby „sadzonka Jana Pawła II”, jak określił pierwsze spotkanie Asyżu w rozmowie z KAI Abi Issa, przewodniczący Rady Imamów przy Lidze Muzułmańskiej w RP, wydała owoce, musi być pielęgnowana. Wydaje się, że Benedykt XVI z troską dobrego ogrodnika dogląda jej i strzeże. Asyż Franciszka, Asyż Jana Pawła II, Asyż Benedykta XVI...
Co będzie dalej? Czy zadbamy o to, by zachować otwarte drzwi i wyjść naprzeciw tym, którzy wierzą i żyją inaczej niż my? Czy będziemy na tyle cierpliwi, by pomóc tym, którzy poszukują Boga? Czy starczy nam determinacji, by odważnie świadczyć o swojej wierze i wnosić pokój, tam, gdzie panuje nienawiść i przemoc?