Bardzo estetyczną wąską alejką wjeżdżam w miejsce, które stanowi XIX-wieczny fort artyleryjski. Definicyjnie fort kojarzy się ze starymi zabudowaniami obronnymi. Pewnie przez wzgląd na czas, gdy były budowane, wyobrażenia fortu wiążą się z widokiem zaniedbanych murów porośniętych mchem i trawą, służącym młodym do zabawy w paintball, a niekiedy to miejsce przypadkowych schadzek. Pełno szkła, śmieci, a po zmroku lepiej się tam nie pojawiać. Może tak jest gdzie indziej, ale nie w Forcie 49 „Krzesławice”. Owszem pełno tu młodych. Budynek fortyfikacyjny, mimo że odnowiony, zachował swoją architekturę. Nikt tu jednak bezmyślnie nie strzela do siebie pistoletami na farbę, wyobrażając sobie wojnę. Tutaj historia przemawia w inny sposób i nie trzeba jej pomagać.
Fort? Fantastyczny pomysł
Kiedyś Młodzieżowy Dom Kultury (MDK) Na Stoku miał swoją siedzibę w spółdzielczym pawilonie, a jego filia – na ul. Kocmyrzowskiej w nieprzystosowanym do kulturalnych celów baraku. W 1991 r. w obliczu dramatycznej sytuacji lokalowej i groźby likwidacji funkcję dyrektora tego nowohuckiego ośrodka kultury przejął Franciszek Dziadoń, wcześniej związany wieloletnią pracą z instytucją, którą zaczął kierować. Pojawiła się pewna koncepcja. W rozmowie z ówczesnym przewodniczącym Rady Dzielnicy XVII Stanisławem Owcą padły słowa: „fort”, „dom kultury”, „fantastyczny pomysł”. Główni pomysłodawcy podjęli działania rozeznające możliwość połączenia tych słów w całość – a zatem przeniesienia MDK do krzesławickiego fortu. Konserwator zabytków, przedstawiciele Rady Miasta wraz z wiceprezydentem Krakowa Krzysztofem Gieratem, przedstawiciele kuratorium oświaty poparli pomysł.
„Zakpiono z tego miejsca”
Wkrótce odbyła się wizja pomysłu w samym forcie. – Pierwszy raz wszedłem do obiektu. Nieprzyjemnie. Wilgoć, ciemno. Ale jakich warunków można oczekiwać w miejscu używanym jako magazyn, w miejscu, gdzie teren użytkowali dzicy działkowicze, w miejscu, o którym poprzednie władze chciały zapomnieć? Dostałem od konserwatora tzw. Kartę Ewidencji Obiektu Zabytkowego. Przeczytałem w niej: „Od jesieni 1939 r. do jesieni 1941 r. na ziemnych terenach fortu hitlerowcy dokonywali masowych egzekucji”. Wstrząsnęło to mną i chciałem przed tym uciec. Po trzech dniach wróciłem do zapisu w karcie. Odnalazłem w bibliografii tytuł broszury na temat egzekucji. Wypożyczyłem i zacząłem czytać. Tam poznałem bliżej historię tego miejsca. Nabrałem świadomości, co z tym miejscem zrobiono. Zakpiono z niego. Zdewastowano je, sprofanowano. Jakby komuś zależało, żeby tę historię puścić swoim torem. Nie wycofałem się jednak z pomysłu zaadaptowania fortu na budynek MDK, ale doszliśmy z przewodniczącym Rady Dzielnicy do przekonania, że potrzebne jest jeszcze jedno bardzo ważne spotkanie – wspomina dyrektor MDK Fort 49 Franciszek Dziadoń.
Najważniejszy głos
To spotkanie z rodzinami osób zamordowanych w forcie. Uczestniczyli w nim dyrektor oraz ówczesny proboszcz parafii na Wzgórzach ks. Jakub Gil. Dyrektor Franciszek Dziadoń stanął ze wzruszeniem przed rodzinami, przedstawiając koncepcję pomysłu na miejsce tak bliskie zebranym, miejsce, gdzie ginęli ich bliscy. – Chcemy, by było to miejsce kreatywnej twórczości młodych ludzi, nie hucznych zabaw. Nikt nie ma moralnego prawa dyskutować o tym poza wami – powiedział wtedy. Jedna osoba wstała – był to syn zamordowanego oficera wojska polskiego – mówiąc o tym, że teren fortu sprofanowano i zdewastowano. Niszczony jest nawet pomnik na masowym grobie, gdzie pojawiają się napisy typu: „Wisła Pany”, „Kocham Aśkę”. Jesteśmy przerażani. – To, co pan mówi, to ostatnia deska ratunku dla obiektu, dla pamięci o naszych bliskich – powiedział wtedy. Rozmowy w takim tonie dodały skrzydeł i następne działania nabrały tempa.
I zaczął żyć
Rok 1994. Obiekt przekazano Młodzieżowemu Domowi Kultury. Rozpoczęły się pierwsze prace. Sprawa nabrała rozgłosu. Wtedy odezwali się przeciwnicy – ci, którzy doprowadzili ten fort do dramatycznego stanu, jak np. działkowicze czy były naczelnik dzielnicy. Były prowokacje i nagonka w urzędzie miasta. Nie wyobrażano sobie, że wkrótce ten obiekt będzie „żył”. To nowe życie Fortu Krzesławice rozpoczęło się 5 stycznia 2000 r. To nowy rozdział w historii MDK, ale również nowy rozdział w historii fortu. Dzieci i młodzież, pełne energii, zaczęły przychodzić na zajęcia. Wielu przychodziło i dopytywało o historię. – Miałem wcześniej świadomość, że my nie tylko bierzemy obiekt historyczny, ale z obiektem zabieramy jego historię ze sobą – mówi Dziadoń. Jaka to historia? Ponura historia: zabory, pierwsza wojna światowa, tragiczne wydarzenia w czasie drugiej wojny światowej i wreszcie czasy PRL, gdy nie zrobiono wiele, by uczcić zabitych tutaj, nie zadbano, by odtworzyć ich biografie. Dopiero dziś odkrywane są dzieje tych osób. A tutaj zginęła polska elita.
Tak trzymać!
Ks. kard. Franciszek Macharski powiedział w 2006 r., podczas jednej z wizyt w tym miejscu, że to jest właśnie program dla tego miejsca, że trzeba to dzieło kontynuować. Dyrektor Dziadoń podkreśla, że w kryzysie trzech wartości: narodu, rodziny i duchowości, takie miejsce powinno żyć radością młodych ludzi, ich twórczością, a kiedy trzeba, to ludzie powinni się zatrzymać, posłuchać opowieści o tych wydarzeniach i tych, którzy życie oddali za Polskę, pochylić głowę i wrócić do codzienności. Te postulaty pracownicy MDK wprowadzają w życie przez liczne i ciekawe zajęcia w ponad 80 grupach stałych, dla rzeszy około 1300 uczestników. Na terenie obiektów odbywają się liczne koncerty, wystawy. Oczywiście mają one repertuar godny tego miejsca.
Fort pełni funkcję obronną w nowym wymiarze. Wspaniale ujął to człowiek, dzięki któremu miejsce to nabrało nowego wymiaru: „ma chronić przed złem w różnych przejawach, ma dawać poczucie bezpieczeństwa przez mądrą organizację czasu wolnego i rozwijanie zainteresowań, ma przeciwstawiać się bierności, lenistwu i podglądactwu, ma wyzwalać naturalną potrzebę twórczości, wszystko po to, by być uczestnikiem życia, a nie biernym konsumentem”. Tak mówił w 1994 r. dyrektor Franciszek Dziadoń, broniąc koncepcji miejsca pamięci narodowej, a zarazem miejsca twórczej pracy młodych ludzi. Dziś koncepcja broni się sama. To miejsce tętni różnorodną działalnością. Nikt nie wychodzi stąd obojętny.
WARTO WIEDZIEĆ
FORT 49 „Krzesławice” - Jednowałowy fort artyleryjski, który jako pierwszy powstał w północno-wschodnim odcinku tzw. III pierścienia austriackich umocnień „Twierdzy Kraków” (pierścień ten o obwodzie ok. 60 km składał się z fortów i innych umocnień lokalizowanych w odległości 7–10,5 km od centrum miasta). W czasie II wojny światowej hitlerowcy wybrali Fort na miejsce masowych egzekucji, bo położony był z dala od osiedli ludzkich, doskonale zamaskowany przed świadkami zbrodni. Rozstrzeliwano tu więźniów przywożonych z więzienia przy ul. Senackiej i z ul. Montelupich w Krakowie.
WARTO SKORZYSTAĆ
Zajęcia w MDK Fort 49 „Krzesławice” w Krakowie, os. Na Stoku 27 b: 88 grup stałych, udział w imprezach, turniejach, festynach, koncertach; wernisaże i wystawy, spotkania edukacyjne i warsztaty, międzynarodow
e wymiany młodzieży, oprowadzanie turystów po obiekcie fortu, żywe lekcje historii, udział w działaniach charytatywnych –
informacje na stronie www.mdkfort49.krakow.pl