Wspominany 6 grudnia św. Mikołaj nie ma nic wspólnego z brodatym krasnalem, dźwigającym wielkie worki prezentów dla grzecznych dzieci, a niegrzecznym wkładającym do butów rózgi. Brodaty krasnal ze swoim reniferem, pohukiwaniem i elfami czy śnieżynkami u boku, jest lubiany przez sieci handlowe i przez reklamodawców – bo taki malowniczy, ciepły, bo dobrze się kojarzy. Istnieje tylko przez jeden, najwyżej dwa miesiące w roku, kiedy trzeba nakręcać handlową machinę. Potem kostiumy lądują w magazynach i kończy się „święty Mikołaj”.
Prawdziwy
Tymczasem prawdziwy św. Mikołaj żyje. Nie w dalekiej Laponii, gdzie hoduje swoje renifery, ale w niebie, gdzie cieszy się swoją świętością w Bogu. To nie śmieszny krasnal, ale biskup z miasta Myra, który żył we Włoszech w IV wieku. Wymodlony przez rodziców, zaraz po ich śmierci rozdał majątek potrzebującym. Posługę biskupa Myry przyjął po długich naleganiach, później kilka lat spędził w więzieniu, kiedy za czasów cesarza Dioklecjana trwały prześladowania chrześcijan.
W tradycji zachowały się opowieści o wydarzeniach z życia biskupa Mikołaja. Mówi się o tym, że wrzucał mieszki ze złotem przez okna do tych mieszkań, gdzie ojciec nie mógł zapewnić córkom posagu, co groziło ich staropanieństwem albo zejściem na złą drogę. Że po jego błogosławieństwie poparzone dziecko wróciło do zdrowia. Że wyrwał katu miecz, żądając od sędziego wyjaśnienia przyczyny skazania trzech mieszczan. Albo o tym, że objawiał się marynarzom podczas sztormu, prowadząc ich bezpiecznie do portu. Miał też przyśnić się cesarzowi Konstantynowi, ocalając tym samym od śmierci trzech niesłusznie oskarżonych urzędników.
Czy nie jest to postać ciekawsza i barwniejsza niż czerwony krasnolud na reniferze?
W zwyczajach ludowych
W dawnej Polsce Kujawiacy za swojego patrona uznawali św. Mikołaja. Może właśnie to tłumaczy niezwykle dużą ilość kościołów pod wezwaniem tego świętego na terenie naszej archidiecezji. Na Kaszubach św. Mikołaj był opiekunem rybaków i żeglarzy. W innych regionach Polski święty ten uznawany był za obrońcę ludzi i inwentarza przed wilkami – 6 grudnia kropiono bydło wodą święconą, kreśląc nad nim znak krzyża. Na wschodzie kraju w cerkwiach i kościołach składano w darze św. Mikołajowi len, konopie, barany, drób lub miód. Modlono się również do niego, by uchronić domy i obejścia przed gryzoniami.
Zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami z okazji liturgicznego wspomnienia św. Mikołaja pochodzi z wieku XVIII. Zwykle były to wkładane do butów lub pończoch pierniki, zabawki i odzież.
Najważniejsze
Choć wydaje się, że prawdziwego świętego Mikołaja z komercyjnym krasnalem łączy chęć sprawiania bliskim radości upominkami, podobieństwo to jest tylko pozorne. Prawdziwy św. Mikołaj nie napędza handlowej machiny, nie próbuje wyciągnąć z naszych kieszeni jak najwięcej pieniędzy, nie motywuje nas do opętańczego biegu po sklepach i wykreślania kolejnych punktów na liście zakupów. Prawdziwy święty Mikołaj motywuje nas do tego, by się zatrzymać i posłuchać tych, których kochamy. Jan Paweł II mówił o nim, że jest „patronem daru człowieka dla człowieka”. A tym największym darem często jest to, czego w żadnym sklepie kupić nie można: czas i serce.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













