Logo Przewdonik Katolicki

Święty z krakowskiego Kazimierza

ks. Krzysztof Tkaczyk
Fot.

Nie był przedstawicielem potężnego rodu, a jednak wierni uznawali go za świętego. Słynął z wielu cudów dokonanych za jego przyczyną. Według legendy sam król Jan Olbracht prosił go o wstawiennictwo przed wyruszeniem na wojnę z Turkami w 1487 r. Bł. ks. Stanisław Kazimierczyk 17 października zostanie ogłoszony świętym.

 

 

 

Kapłan Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, patron niegdyś samodzielnego miasta Kazimierza, a dziś dzielnicy Krakowa, to postać wciąż mało znana, choć wyjątkowa. Już od najmłodszych lat związany był z gotyckim kościołem Bożego Ciała.  Początki świątyni na Kazimierzu sięgają pierwszych lat XV w. Przy tym kościele pracowali i nadal pracują zakonnicy - księża kanonicy regularni laterańscy, sprowadzeni na życzenie św. Królowej Jadwigi ze śląskiego Kłodzka. Do tej zakonnej wspólnoty należał bł. ks. Stanisław Sołtys, zwany od swego pochodzenia Kazimierczykiem.

 

Charyzmatyczny zakonnik

Urodził się 27 września 1433 r. W kazimierskiej świątyni został ochrzczony, a w tamtejszej szkole parafialnej pobierał pierwsze nauki. Następnie zapisał się do Akademii Krakowskiej, którą ukończył w wieku 23 lat. Niedługo potem zdecydował się wstąpić do Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, który -  jako parafianin - znał już od dziecka.

Wyróżniał się pokorą, cierpliwością oraz skromnością - te cechy bowiem zgodnie przytaczają późniejsi kronikarze, opisując bogobojnego zakonnika. Niezwykle ważna była dla niego Msza św., od której rozpoczynał każdy dzień. Znany był również z gorących i pełnych zapału kazań. Był też wielkim czcicielem św. Stanisława, biskupa i męczennika, swojego patrona. Jan Długosz zapisał, że Stanisław Kazimierczyk bardzo często nawiedzał kościół na Skałce. Podczas jednego z tych nawiedzeń miał widzenie Matki Bożej, która ukazała mu się z Dzieciątkiem na ręku i w towarzystwie św. Stanisława biskupa. 

Ks. Stanisław był także wychowawcą młodzieży zakonnej, której starał się zaszczepić miłość do Najświętszego Sakramentu. Szerzenie  kultu Najświętszego Sakramentu, który wyniósł z domu rodzinnego, było jego szczególnym powołaniem. Charyzmat ten widoczny był na ambonie, w konfesjonale oraz w codziennym spotkaniu z drugim człowiekiem. Jego zaangażowanie w sprawy klasztoru, troska o nowicjuszy, a także o biednych, pukających do bram klasztoru, staranność w przygotowaniu homilii i poświęcenie, z jakim słuchał spowiedzi, budziły szacunek, a także rodziły przekonanie o jego świętości. Przeświadczenie to ugruntowało się szczególnie po jego śmierci 3 maja 1489 r. Ks. Stanisław został pochowany pod posadzką, obok ołtarza św. Marii Magdaleny, patronki tkaczy. Tkaczem był bowiem jego ojciec. Niecałe dwa wieki później, w 1632 r. wybudowano specjalny ołtarz, gdzie umieszczono relikwie Stanisława.

Kroniki klasztorne notują niemal dwieście łask wyproszonych za jego pośrednictwem. Współcześni mu zapisali świadectwa mówiące o doskonałości jego życia i nadzwyczajnych cnotach. 

 

Cudowne uzdrowienie

Bezpośrednio do kanonizacji bł. ks. Stanisława Kazimierczyka przyczyniło się świadectwo  Piotra Komorowskiego, właściciela Suchej Beskidzkiej i okolicznych dóbr z 1617 r. W czasie wyprawy wojennej na terenach obecnej Rumunii stracił prawe oko. Wrócił do kraju i otrzymał stanowisko starosty w Oświęcimiu, ale bardzo często bywał w Krakowie. W wieku 37 lat poważnie zachorował na lewe oko, groziła mu całkowita ślepota. Wiedział, że w kościele Bożego Ciała na Kazimierzu szczególnym kultem cieszy się ks. Stanisław. Postanowił zwrócić się do bł. Stanisława o ratunek. Jak sam podaje, w nocy przyśnił mu się zakonnik ubrany w białą sutannę, ręką dotknął mu twarzy i „ten od razu poczuł ulgę w cierpieniu”. Będąc przekonanym o szczególnej łasce, następnego dnia rankiem polecił, aby go zaprowadzono do kościoła Bożego Ciała, by osobiście podziękować za dar uzdrowienia oka.

Proces kanonizacyjny bł. ks. Stanisława Kazimierczyka w stopniu diecezjalnym otwarto w 1995 r. Następnie akta dotyczące zakonnika przekazano do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W 2007 r. kard. Stanisław Dziwisz zwrócił się do prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych z prośbą o udzielenie papieskiej dyspensy co do czasu uzdrowienia Piotra Komorowskiego z 1617 r. Po udzieleniu dyspensy uzupełniono materiał dowodowy w sprawie samego uzdrowienia. Kongregacja po otrzymaniu uzupełnionej dokumentacji przekazała ją Komisji Lekarskiej, by ta stwierdziła, czy uzdrowienie Piotra Komorowskiego jest niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia. Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi proces przekazano Komisji Teologicznej. Teologowie oświadczyli, że istnieje moralna pewność, iż uzdrowienie Piotra Komorowskiego dokonało się za wstawiennictwem bł. ks. Stanisława Kazimierczyka. Potwierdzenia cudu dokonali kardynałowie i biskupi. Papież Benedykt XVI ratyfikował tę decyzję i nakazał Kongregacji publikację dekretu o cudzie. 19 marca 2010 r. na Konsystorzu papież potwierdził swoje wcześniejsze decyzje i wyznaczył dzień kanonizacji bł. ks. Stanisława Kazimierczyka.

 

 

Święty, który nie zardzewiał

Czy kanonizacja średniowiecznego kapłana z Zakonu Kanoników Regularnych ma jakieś znaczenia dla nas, żyjących w XXI w.? Czy ks. Stanisław z krakowskiego Kazimierza, który rozumiał problemy współczesnych sobie parafian, potrafi zrozumieć i nasze, ludzi żyjących w epoce technizacji? To wielka tajemnica, że człowiek będący autorytetem dla średniowiecznych mieszkańców Krakowa, którym nawet nie śnił się samolot, komputer, telefon i internet, może być przewodnikiem i mistrzem dla współczesnego człowieka. A może to jest tak, jak pisał Norwid: Przeszłość to jest to, tylko cokolwiek dalej. Świat zmienia się, ale człowiek ma ciągle to samo serce – tęskniące i pragnące kochać. W XXI w. człowiek potrzebuje dobrego przewodnika bardziej niż 600 lat temu, bo w gąszczu informacji, medialnych manipulacji, reklamy, błyskawicznego przemieszczania się zagubił drogę do swojego wnętrza. Nie wie, że prawda o nim, spokój, szczęście i miłość, których pragnie, recepta na życie - jest w jego wnętrzu, a kluczem do tego wnętrza jest Ewangelia. Taką drogę wskazuje nowy święty Stanisław Kazimierczyk. I tak jak w 1903 r. ks. Augustyn Błachut w swoim referacie nazwał go Nieznanym Czcicielem Matki Bożej, tak dziś można go nazwać Nieznanym Krzewicielem Nowej Ewangelizacji XXI wieku.

Ks. Stanisław Kazimierczyk swoim życiem zachęca nas do budowania wspólnotowych więzi w rzeczywistości i codzienności, aby wyzwalać się z lęku, bezsilności, depresji. We współczesnej nam epoce technizacji coraz częściej ulegamy pokusie budowania tylko wirtualnych więzi, a zaniedbywania realnych międzyludzkich kontaktów  i przyjaźni. Ks. Kazimierczyk cenił życie wspólnotowe i dbał o przyjaźń. Wstąpił do Zakonu Kanoników Regularnych, którego członkowie do dziś dzień ślubują życie wspólne bez własności. Nam, ludziom XXI w., pokazuje, że we wspólnocie tkwi niezwykła siła.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki