Logo Przewdonik Katolicki

Ten, który nie błądzi

PK
Fot.

Na tronie papieskim zasiadł kolejny następca św. Piotra Apostoła i wikariusz samego Chrystusa na ziemi. Ten, który z rozkazu Syna Bożego wiedzie prym w całym Kościele Powszechnym (J 21, 15-17) i dzierży klucze do Królestwa Niebios (Mt 16, 19). Hierarchiczny ustrój Kościoła szczególnie dziś, w dobie dążenia ku wolności i niezależności, budzi wiele kontrowersji....

Na tronie papieskim zasiadł kolejny następca św. Piotra Apostoła i wikariusz samego Chrystusa na ziemi. Ten, który z rozkazu Syna Bożego wiedzie prym w całym Kościele Powszechnym (J 21, 15-17) i dzierży klucze do Królestwa Niebios (Mt 16, 19).

Hierarchiczny ustrój Kościoła szczególnie dziś, w dobie dążenia ku wolności i niezależności, budzi wiele kontrowersji. Wielu ludzi, w tym także chrześcijan, pragnie wyznawać wiarę w sposób tylko sobie właściwy - bez przyjmowania jakichkolwiek nakazów czy zakazów. Swoisty bunt wobec biskupa Rzymu wzmaga jeszcze to, że zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego uznaje się go za nieomylnego. O ironio! Temu, który winien być pokornym „Sługą Sług Bożych” przypisuje się cechę samego Boga!

Niestety, bardzo wiele osób o nieomylności papieskiej ma pojęcie wręcz mityczne. Rozciągają ją bowiem na całokształt nauczania papieskiego dotyczącego zarówno wszelkich dziedzin życia, jak i nauki. Brak woli zrozumienia tego dogmatu, proklamowanego na Soborze Watykańskim I (18 lipca 1870 r.), od samego początku prowadził do bardzo wielu sporów – nawet natury politycznej. Także chrześcijanie przyjmujący naukę o nieomylności w nauczaniu papieża błędnie uważali, iż władza następcy Piotra pozwala zmieniać treść Objawienia.

Tymczasem faktyczna interpretacja dogmatu wyglądała i wygląda zupełnie inaczej. Zgodnie z przytoczoną definicją soborową muszą zostać spełnione równocześnie cztery warunki, by nauczanie biskupa Rzymu można było uznać za nieomylne:

1. Głoszoną naukę powinien on kierować do wiernych całego Kościoła Powszechnego, nie zaś do wybranej grupy wiernych.

2. Musi przemawiać mocą swej najwyższej władzy apostolskiej, jako następca św. Piotra (ex cathedra Petri), a nie przez kongregację czy inne ciało pomocnicze.

3. Wyrażona przez niego prawda winna być przekazana w sposób kategoryczny i definitywny. Ma również zobowiązać wszystkich wiernych do jej przyjęcia. Nie mogą to być zwykłe upomnienia, rady czy wykłady.

4. W końcu zaś przedmiotem treści dogmatycznej przekazywanej przez biskupa Rzymu winny być sprawy dotyczące wiary i moralności, nie zaś polityki czy nauki.

Zgodnie z nauką ojców obradujących na Soborze Watykańskim I możemy wyróżnić dwa rodzaje urzędowego nauczania papieskiego. Pierwszym jest tzw. nauczanie zwyczajne, czyli znane nam encykliki, adhortacje, listy, homilie i inne wypowiedzi biskupa Rzymu. W nauczaniu tym, jakkolwiek posiada ono wielką wagę, papież nie korzysta z przywileju nieomylności. Jako człowiek pozostaje tak samo niedoskonały jak my wszyscy. Byłoby więc niedorzecznością uważać, że sam prym, który wiedzie w Kościele Powszechnym, w jakikolwiek sposób udoskonala jego człowieczeństwo, czyniąc go kimś więcej. Ufając jednakże w szczególne posłannictwo Piotra naszych czasów wierzymy, że nawet w swym nauczaniu zwyczajnym cieszy się on specjalną asystencją Ducha Świętego.

Papież nie błądzi natomiast nauczając w sposób nadzwyczajny – ex cathedra Petri, choć należy podkreślić, że następcy św. Piotra korzystali ze swego prawa do „nieomylności” niezwykle rzadko. Od ogłoszenia dogmatu o nieomylności zdarzyło się to tylko jeden raz – 1 listopada 1950 r. Wtedy to papież Pius XII w konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus” zdogmatyzował prawdę o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.

Nieomylność papieża trzeba traktować jako wartościową i pozytywną prawdę wiary. Pozwala nam – chrześcijanom ufać, że po ziemi stąpa osoba otoczona specjalną Bożą opieką, która czuwa, by Objawienie Boże było właściwie pojmowane.

 

Łukasz Wojciechowski

 

 


 

 

 

Fragment Konstytucji dogmatycznej „Pastor aeternus” dotyczący nieomylności w nauczaniu papieża:

„Nauczamy i uznajemy za dogmat objawiony przez Boga, że gdy Biskup Rzymu przemawia ex cathedra - to znaczy, gdy sprawuje swój urząd jako Pasterz i nauczyciel wszystkich chrześcijan [i] mocą swej najwyższej apostolskiej władzy ogłasza naukę odnoszącą się do wiary lub moralności, która ma obowiązywać cały Kościół, posiada on - dzięki pomocy Boskiej przyrzeczonej mu w osobie błogosławionego Piotra, tę nieomylność, w którą Boski Odkupiciel zapragnął wyposażyć swój Kościół, by ustalał naukę dotyczącą wiary i moralności. I z tego powodu takie orzeczenia Biskupa Rzymu są niezmienne same z siebie, nie zaś [dlatego, że wynikają] ze zgody Kościoła. Jeśli ktoś – oby Bóg do tego nie dopuścił - ośmieliłby się sprzeciwić temu naszemu orzeczeniu, niech będzie wyklęty”.

(tłum. Łukasz Wojciechowski)

 

 

 

„Każdy historyk bezstronnie badający historję Kościoła, musi powtórzyć słowa, któremi de Toqueville kończy swe dzieło; «Rozpocząłem badania pełen uprzedzeń przeciwko Papieżom, - skończyłem je pełen szacunku i podziwu dla Kościoła»”.

(Józef hr. Tyszkiewicz)

Dogmat: prawda czy manipulacja?

 

W dzisiejszych czasach pojęcie „dogmatu” oraz wiary zgodnej z jego definicją nabrało znaczenia wybitnie pejoratywnego. Często kojarzy się on z odrzuceniem tego, co racjonalne czy wręcz z postępowaniem wbrew zasadom zdrowego rozsądku. Trudno się dziwić takiej opinii. Jest to wynik wyobrażenia, jakoby gremium przebiegłych biskupów podało do wierzenia „zacofanym chrześcijanom” określoną treść, by wzmocnić nad nimi swą kontrolę. Często spotykamy się z terminem „ustanowienia” bądź „uchwalenia” dogmatu – tak, jakby były one wymysłem ojców soborowych czy biskupa Rzymu.

Wielu ludzi zapomina lub nie chce pamiętać o tym, że dogmat to po prostu zapisana i proklamowana treść wyznania wiary. Wiary, która kształtowała się i była praktykowana od lat, by w końcu znaleźć swe uroczyste potwierdzenie w orzeczeniu Magisterium Kościoła.

Dogmaty stanowią swego rodzaju punkty graniczne naszej wiary, których chrześcijanin nie powinien świadomie odrzucać. Nie jest jednakże błędem pytanie o przyczyny i proces ich powstawania. Każdy z nich posiada bowiem swoje źródło i przebył niezmiernie trudną drogę, by osiągnąć swą ostateczną formę.

Łukasz Wojciechowski 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki