Logo Przewdonik Katolicki

Radość w ruchu

Natalia Budzyńska
Fot.

Wyrafinowane piękno ruchu baletnicy, dostojne kroki dworskich tancerzy, pełne uniesienia iszaleństwa wirowanie derwiszy, pląsy podczas zabaw ludowych, spontaniczne tańce na domowych prywatkach. Taniec towarzyszy człowiekowi od zawsze. Dawno, dawno temu, zanim człowiek nauczył się wyrażać swoje emocje za pomocą słów, robił to tańcem. Poprzez taniec kontaktował się ze światem...

Wyrafinowane piękno ruchu baletnicy, dostojne kroki dworskich tancerzy, pełne uniesienia i szaleństwa wirowanie derwiszy, pląsy podczas zabaw ludowych, spontaniczne tańce na domowych prywatkach. Taniec towarzyszy człowiekowi od zawsze.


Dawno, dawno temu, zanim człowiek nauczył się wyrażać swoje emocje za pomocą słów, robił to tańcem. Poprzez taniec kontaktował się ze światem nadprzyrodzonym, próbował oddziaływać na przyrodę i przekazywał uczucia i emocje drugiemu.


Człowiek przez tysiące lat nie zmienił się tak bardzo. Gdyby jakiś szaman z tak zwanej prymitywnej kultury znalazł się we współczesnej dyskotece, zinterpretowałby ją pewnie po swojemu jako magiczną ekstazę. Żarty żartami, dyskoteka nie ma nic wspólnego z mistycyzmem, ale każdemu z nas nieraz zdarzyło się pewnie w tańcu „zatracić”, poczuć wolność, a może nawet modlić się.


Tańce szesnastu kardynałów

O tańcu można napisać tomy. Towarzyszył człowiekowi zawsze, jest najstarszym językiem i najstarszą ze sztuk. W pierwotnych społecznościach był czynnością magiczną. Miał za zadanie ujarzmić niezrozumiałą przyrodę, spowodować zmianę pogody, zwabić zwierzynę w ręce myśliwych, sprowadzić urodzaj i odwrócić klęski. Podczas pogrzebów tańczono po to, by zapewnić zmarłemu spokój; podczas choroby, by przegonić demony, które ją wywołały; przed walką, by ją wygrać. Tańcem czczono bóstwa, przesilenia wiosenne, wyganiano duchy i wpadano w ekstazy, dzięki którym możliwy był bezpośredni kontakt z przodkami. Sakralny charakter tańca nie był związany tylko z dawnymi społecznościami: do dziś w ekstazy wpadają derwisze – tancerze muzułmańscy czy chasydzi – mistycy żydowscy. Tańcem modlą się też katolicy. To właściwie nic nowego, bo we wczesnym średniowieczu tańczono pod przewodnictwem biskupa przed ołtarzem bazyliki lub w korowodach dookoła świątyni. Tańce szesnastu kardynałów w katedrze w Toledo i Sewilli, będące pozostałością po mszach odprawianych z towarzyszeniem kroczonych tańców, znane były jeszcze w XX wieku. W kulturze europejskiej jednak taniec tak zbliżył się do strefy świeckiej, że powstające w ostatnich latach grupy taneczno-modlitewne wzbudzają wielkie zaskoczenie. Niektórzy się gorszą, niczym Mikal, żona króla Dawida, która powstydziła się swego męża tańczącego przed Arką Przymierza.


Wraz z innymi

Okazji do tańca było wiele: wesele, narodziny dziecka, śmierć, udane zbiory. Wszystkie miały na celu scalenie społeczności, wzmocnienie poczucia jedności, zbliżenie. Antropolodzy tańca we współczesnych cywilizacjach widzą zanik tej jego jednoczącej funkcji. Dziś każdy tańczy osobno, nie współdziała z drugim, samotnie przeżywa swój taniec. A jednak coś się zmienia, być może na nowo odkrywamy taniec jako działanie, dzięki któremu można się zbliżyć do drugiego człowieka, a nie tylko egoistycznie wyrazić swoje emocje. Szkoły tańca przeżywają oblężenie, uczymy się tańczyć nie po to, by wejść na nowo w sztywne ramy tańca dworskiego, ale by taniec przeżywać, by ruszać się pięknie i z radością, by przebywać z innymi. Popularne są tańce irlandzkie, flamenco, salsa, towarzyskie, historyczne, a nawet ludowe pląsy podczas spontanicznych imprez w domach tańca. Organizowane od czternastu lat przez Polski Teatr Tańca Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego pokazują, jak bardzo wzrosło zainteresowanie tańcem. Co roku jest więcej chętnych, a w związku z tym więcej nauczycieli i więcej lekcji. Najciekawsze jest to, że chcemy być razem i przeżywać taniec w kontakcie z drugim człowiekiem, we wspólnocie.


Lecznicze pląsy

Psychologowie twierdzą, że taniec ma właściwości lecznicze, może pomóc szczególnie chorym na nerwice i w niektórych chorobach psychicznych. Choreoterapia, czyli terapia tańcem, bazuje na tańcu naturalnym, który pomaga uwolnić się od napięć. Nie trzeba być specjalnie wysportowanym, bo nikt nie wymaga od nikogo figur znanych z „Tańca z gwiazdami”. W terapii tańcem chodzi o relaks i radość wypływające z ruchu swojego ciała. „(…) stany psychiczne manifestują się fizycznie w napięciach mięśniowych, sposobie oddychania, postawie ciała i dynamice ruchu. Relacja ciało – psychika jest wzajemna: nie tylko psychika wpływa na ciało, lecz także doświadczenia ciała mają wpływ na psychikę” – pisze Danuta Koziełło w książce „Taniec i psychoterapia”.


Choreoterapię stosuje się w Polsce od lat 70., jednak dopiero od dziesięciu lat przeżywa ona prawdziwy boom. Wiele warsztatów choreoterapeutycznych zaprasza na zajęcia osoby, których przygniata codzienność, które mają zwykłe kłopoty i nie radzą sobie ze stresem. Niestety, zdarza się, że podczas warsztatów taniec łączy się z medytacjami, malowaniem mandal i innymi niuejdżowskimi praktykami. Na pewno więc lepiej nam zrobi zwykła potańcówka ze znajomymi, szczególnie podczas karnawału.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki