Logo Przewdonik Katolicki

Sześćdziesiąt dziewięć sposobów na rozgłos

PK
Fot.

Najbardziej wnikliwi dostrzegą, iż pod nazwą marki odzieżowej znajduje się też anglojęzyczna nazwa najnowszej kolekcji: Virginity (dziewictwo). Bohaterem analogicznej sceny jest młody mężczyzna. Niewinny początek Można powiedzieć: to tylko reklama, która blisko miesiąc temu pojawiła się na billboardach w wielu polskich miastach....

 

 

 

Najbardziej wnikliwi dostrzegą, iż pod nazwą marki odzieżowej znajduje się też anglojęzyczna nazwa najnowszej kolekcji: „Virginity” (dziewictwo). Bohaterem analogicznej sceny jest młody mężczyzna.

 

Niewinny początek

Można powiedzieć: to tylko reklama, która blisko miesiąc temu pojawiła się na billboardach w wielu polskich miastach. Tak naprawdę trudno stwierdzić, jaki produkt jest reklamowany – zatem pierwszy cel został osiągnięty, bowiem z pewnością intryguje.

Wzbudzenie zainteresowania w społeczeństwie nie gwarantuje jednak sukcesu. Dziś, gdy reklama stała się niemalże nieodłącznym elementem naszego życia, co więcej, jest praktycznie wszechobecna, agencjom reklamowym coraz trudniej jest skłonić potencjalnego konsumenta do kupna danego produktu. Stąd też coraz częściej sięgają one po tematy tabu, niegdyś całkowicie nieobecne, jak: pornografia, seks, przemoc czy śmierć. Tak też stało się w przypadku opisanej wyżej reklamy. Pierwsza jej część stanowi niejako preludium, wstęp, druga – to już sedno tej kampanii. Pojawiają się te same postaci, ale już w innych, prowokacyjnych pozach oraz podpis: „Jest sześćdziesiąt dziewięć sposobów na zachowanie dziewictwa”.

Zastanawiające jest, że to, co powinno stanowić oś zainteresowania, zostało zepchnięte na drugi plan. Wyraźnie widać, że nie chodzi tu o promocję marki odzieżowej, ale o wzbudzenie kontrowersji, przekroczenie granicy tabu. „Cnota jest sexy i pobudza kreatywnie, a dziewictwo to bardzo pożądany skarb – tak samo jak nasze ciuchy” – to komentarz firmy zamieszczony na jej stronie internetowej, jednak przekaz reklamy jest czytelny. Wyraźnie widać, iż posłużono się tu ironią, kpiną, a nawet szyderstwem.

 

Nic nowego?

Z pewnością niejedni powiedzą, że takie są po prostu prawa rynku. By zdobyć klienta, trzeba go zaskoczyć, a nawet zaszokować. Od kilku lat agencje reklamowe sięgają po motywy religijne, bowiem są one niejako gwarancją, nie tylko sukcesu, ale i powodem rozpoczęcia narodowej debaty, a więc przyczyniają się do rozgłosu danej firmy i jej produktów. Wśród nich największy prym wiodą marki odzieżowe. Pojawiały się więc już w Europie reklamy odwołujące się do obrazu Leonarda da Vinci „Ostatnia Wieczerza”, gdzie centralne miejsce, zamiast Chrystusa, zajmuje kobieta ubrana w jeansy czy też kolekcja polskiego projektanta, w której znalazły się topy z aplikacjami przedstawiającymi przebite mieczami serce czy krucyfiksy. W obliczu coraz częściej pojawiających się tego typu reklam wzrosła liczba skarg składanych w Polsce do Rady Reklamy. Tylko w ubiegłym roku było ich sto dwadzieścia jeden.

Niektórzy psychologowie uspokajają, iż tego typu kampanie reklamowe w rzeczywistości pozostają bez echa, bowiem wszystko to, co budzi w nas negatywne odczucia, wyrzucamy z naszej pamięci. Jednak nie możemy wobec niej pozostać obojętni, licząc na to, iż za jakiś czas wszyscy o niej zapomną. Można sądzić, iż z premedytacją wybrano, oprócz religijnego motywu, czas rozpoczęcia tej kampanii. Pojawiła się przecież u progu najważniejszych dla chrześcijan świąt Wielkiej Nocy.

Debata o kontrowersyjnej reklamie nie wystarczy, jedynie wzbudzi zainteresowanie marką odzieżową. Potrzebny jest stanowczy sprzeciw wobec wszelkich prób szydzenia z wiary katolickiej. Można to uczynić, składając skargę na stronie www.radareklamy.org. Oby właśnie ona stała się współczesną rybą rysowaną przez pierwszych chrześcijan na piasku – znakiem uczniów Chrystusa.

 

Weronika Stachura

 

 

 

 

 

Ks. dr Maciej Szczepaniak,

rzecznik prasowy Kurii Metropolitalnej w Poznaniu

 

 

– Mam poważne wątpliwości, czy reklama, o której mowa, bardziej zachęca do kupna ciuchów czy raczej do rozwiązłości. Drugie rozwiązanie wydaje mi się bliższe prawdy. Słusznie zatem budzi nasz sprzeciw, bo może być demoralizująca, sprytnie i przewrotnie przemycając treści nieetyczne. Pierwsza część kampanii reklamowej w sposób instrumentalny wykorzystuje motywy religijne, a jej dalsze odsłony obnażają lekceważenie chrześcijańskiej moralności.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki