Dzień po dniu, niezmiennie

Cud narodzin. Bardzo często ludzie wrażliwi odczuwają radość połowiczną. Mówią: wolę być przy początku niż przy końcu. Każde narodziny są mimo wszystko naznaczone świadomością odejścia.

Kiedy zaczyna się ten moment, gdy ciało człowieka wypowiada mu posłuszeństwo? Gdy komórki w jego wnętrzu podnoszą niespodziewanie bunt i rozpoczynają cichą, bezwzględną walkę z własnym...
Czyta się kilka minut

Cud narodzin. Bardzo często ludzie wrażliwi odczuwają radość połowiczną. Mówią: wolę być przy początku niż przy końcu. Każde narodziny są mimo wszystko naznaczone świadomością odejścia.

Kiedy zaczyna się ten moment, gdy ciało człowieka wypowiada mu posłuszeństwo? Gdy komórki w jego wnętrzu podnoszą niespodziewanie bunt i rozpoczynają cichą, bezwzględną walkę z własnym organizmem, który musi zostać zniszczony.

Wtedy człowiek uświadamia sobie, że musi stoczyć bitwę o wszystko z chorobą i z samym sobą. Bardzo wiele wówczas zależy nie tylko od leków, fachowej opieki medycznej, pełnej oddania pomocy najbliższych, ale przede wszystkim od wiary w to, że można w tych zmaganiach zwyciężyć. Ludzie niewierzący mówią, że bardzo ważna jest psychika człowieka, czyli umiejętność mobilizowania wszystkich sił organizmu: fizycznych, psychicznych i duchowych. Ludzie wiary pokładają nadzieję w modlitwie i Bożym Miłosierdziu. Jan Paweł II, ustanawiając Światowy Dzień Chorego, podkreślił, że: „Ma on na celu uwrażliwienie Ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu”. Ustanowienie Światowego Dnia Chorych to skierowanie wezwania do Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i ciele. Dodajmy, dostrzec w szczególny sposób w ten jeden dzień, ale pamiętać o chorych i służyć im z miłością przez cały rok, dzień po dniu. To trudne, ale piękne zadania dla wszystkich zdrowych i dobrych ludzi. Ważne jest, aby człowiek cierpiący nie był sam w domu czy w sali szpitalnej. Powinni być przy nim najbliżsi mu ludzie.

Wszystkie miejsca, gdzie ludzie zmagają się z bólem i doznają oczyszczającej łaski cierpienia, muszą stać się przestrzenią otoczoną szczególną troską. Chorych należy uwolnić od wszelkich niewygód czy nawet niedogodności. Powinniśmy im zapewnić wszystko to, co współczesna medycyna oferuje pacjentom i ich rodzinom (badania i leki, nawet najdroższe, możliwość kontaktu z bliskimi przez całą dobę).

Chorzy nie powinni się o nic martwić. Dobrze zorganizowane badania, najlepsze leki, czysta i przyjemna sala, wrażliwy i kompetentny personel medyczny, spokój i ład szpitalnych korytarzy, schludne i dostępne sanitariaty – jakże to wszystko ważne, jak pomocne!

Bolało, ale…

Podałam ci rękę

Podałam Ci słowa

Podałam Ci myśli

Płakałam, ale…

Fragment wiersza „Tajemnica przemijania” (rękopis)

Człowiek chory potrafi zachowywać się godnie. Nie jest to łatwe, jednak zachowanie godności podczas zmagań z lękiem, samotnością, bólem, z cierpieniem, wymaga wielkiej odwagi i niezwykle silnego charakteru. Zachowanie postawy godnej zawsze jest czynem heroicznym. Taka postawa nie zdarza się zbyt często; nawet wśród ludzi całkowicie zdrowych. Tym bardziej szanujemy i podziwiamy tych pacjentów, którzy choć dotknięci ciężką chorobą, umieją zachować pogodę ducha, cierpliwość, godność słów i zachowania w każdej sytuacji. Takich ludzi szczerze podziwiamy i chylimy przed nimi czoło.

Dlatego, uważając człowieka za biopsychospołeczną jedność, służby medyczne i opieka duszpasterska powinny zrobić wszystko, żeby chory zapanował nad swoim ciałem i swoją psychiką, żeby ból nie do zniesienia stał się znośny, żeby rozdzierający krzyk znalazł ukojenie wśród bliskich, żeby skrzywione cierpieniem rysy twarzy wygładził uśmiech. Aby człowiek chory nie płakał z bólu, lecz z miłości do ludzi i świata.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2007