Logo Przewdonik Katolicki

Rock to miecz Goliata

Anna Nowak
Fot.

Jeszcze kilkanaście lat temu wspomnienie o muzyce rockowej w katolickiej gazecie mogło mieć tylko jedno skojarzenie: muzyka szatana! Dzisiaj nikogo nie dziwią tłumy ludzi wykrzykujących słowa psalmu przy wtórze głośnych gitar. Można powiedzieć, że Kościół zaakceptował taką formę muzyczną jako narzędzie nowej ewangelizacji. Muzycy rockowi ze znanego zespołu 2Tm2,3 przyznają, że...

Jeszcze kilkanaście lat temu wspomnienie o muzyce rockowej w katolickiej gazecie mogło mieć tylko jedno skojarzenie: muzyka szatana! Dzisiaj nikogo nie dziwią tłumy ludzi wykrzykujących słowa psalmu przy wtórze głośnych gitar. Można powiedzieć, że Kościół zaakceptował taką formę muzyczną jako narzędzie nowej ewangelizacji. Muzycy rockowi ze znanego zespołu 2Tm2,3 przyznają, że muzyka rockowa nie nadaje się do prezentacji w świątyni, choć jednocześnie nie odmawiają jej elementu sacrum.

Tomasz Budzyński, wokalista zespołów Armia, 2Tm2,3:

– Muzyka jest dla mnie wtedy sakralna, kiedy przenosi człowieka w rzeczywistość nadprzyrodzoną, na podobnej zasadzie, jak w malarstwie ikona, z tym że, aby coś było dla mnie sakralne, niekoniecznie musi mieć temat religijny. Sztuką sakralną są na przykład niektóre obrazy van Gogha. Nie ma na nich scen z życia Jezusa czy Maryi, ale jestem pewien, że sławne „Słoneczniki” stoją na stole w niebie, a nie na ziemi.

Oczywiście mówiąc o muzyce sakralnej nasuwają się od razu chorały gregoriańskie czy pasje i kantaty Bacha. Jednak podział sztuki na sakralną i świecką wydaje mi się właściwie dość niefortunny, ponieważ genialna muzyka, malarstwo czy poezja nie jest tylko boska albo tylko ludzka, ale zawiera w sobie wszystko. Jest całkowicie uniwersalna. I dlatego tak porusza ludzi, ponieważ dotyka tego, co w nich jest wspólne, a wspólne w ludziach jest pragnienie Boga.

Lubię, jak muzyka wprowadza mnie w trans. Na przykład muzyka Bliskiego Wschodu, gdzie jest dużo instrumentów perkusyjnych i można przy niej tańczyć, co też może być czynnością sakralną. Przychodzą mi tu na myśl melodie chasydzkie, czy pieśni wykonywane przez Nusrata Fateh Ali Khana. Inny rodzaj to muzyka kontemplacyjna: chorał gregoriański, prawosławne śpiewy cerkiewne czy pieśni Hildegardy von Bingen, a współcześnie twórczość Oliviera Messiaena, Arvo Pärta, Johna Tavenera czy Henryka Mikołaja Góreckiego. Słucham dużo takiej muzyki i to ona interesuje mnie w zasadzie najbardziej. Jest ona dla mnie wielką inspiracją, co może pewnie niektórych bardzo zdziwi.

Współczesna muzyka rockowa w swoich niektórych przejawach nosi według mnie cechy muzyki sakralnej. Najlepszym przykładem jest tu twórczość zespołu Dead Can Dance. Przy czym uważam, że muzyka rockowa raczej nie nadaje się do liturgii, jednak doskonale może pełnić funkcję ewangelizacyjną. Niektóre psalmy są wprost stworzone do tego, aby je wykonywać w tej stylistyce. Doświadczamy tego śpiewając je na koncertach zespołu 2Tm2,3. Widzimy, że publiczność jest tym naprawdę poruszona, wielu ludzi mówi nam po koncercie, że autentycznie się wtedy modli, tak jak nigdy wcześniej tego nie robili. Jest to modlitwa wspólna. Nigdy wcześniej na koncertach rockowych takich sytuacji nie było. Jeszcze lepszym przykładem jest twórczość zespołu Arka Noego, gdzie naprawdę proste i nieskomplikowane piosenki odnoszą o wiele większy skutek niż współczesne „reanimacje” chorału gregoriańskiego.

Darek Malejonek, wokalista zespołów Maleo Reggae Rockers, 2Tm2,3:
– Jest w Starym Testamencie taki fragment, kiedy król Dawid idzie na wojnę z Filistynami, ale nie ma miecza. Prosi więc kapłana o miecz, a ten mówi, że może mu tylko dać miecz Goliata, którego kiedyś zabił Dawid. A przecież Goliat jest znakiem diabła, jego miecz służył do zabijania Ludu Bożego. Jednak Dawid wziął ten miecz i powiedział: Jest to najlepszy miecz. Ja zobaczyłem, że muzyka rockowa jest takim mieczem Goliata, który Bóg dał w moje ręce. Dzięki muzyce rockowej możemy teraz ewangelizować młodych ludzi i wyrywać ich ze szponów ciemności, bo muzyka rockowa ma dziś wielki wpływ na ludzi. Do pewnego czasu była zawładnięta przez diabła. Kiedyś słyszałem wypowiedź pewnego teologa, który stwierdził, że jedną z najgorszych rzeczy, którą zrobił diabeł, jest to, że przywłaszczył sobie muzykę, która od początku należała do Boga. Przecież muzyka zawsze występowała w liturgii, aniołowie w niebie wielbią Boga śpiewem. Cała muzyka ludów pierwotnych jest muzyką sakralną.

W Ewangeliach czytamy, że gdy Pan Bóg odezwał się: „Oto mój Syn Umiłowany”, to ludzie myśleli, że huknął grom z nieba. Skoro Bóg może posługiwać się gromem, to dlaczego nie głośną muzyką rockową?

Wierzę w to, że wielu młodych ludzi nawróci się właśnie dzięki muzyce rockowej.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki