Niemal 300 tysięcy ludzi manifestowało w Ankarze poparcie dla laickości tureckiego państwa. Demonstranci, wznosząc antyislamskie hasła, domagali się rezygnacji – uważanego za islamskiego radykała – premiera Recepa Tayyipa Erdogana z zamiaru ubiegania się o urząd prezydenta. Skandowano: „Nie chcemy imama jako prezydenta!”.
Turecki parlament, w którym dominuje ugrupowanie Erdogana – Partia Sprawiedliwości i Rozwoju – ma za kilka tygodni wyłonić nowego prezydenta. Zwolennicy utrzymania świeckiego charakteru państwa obawiają się, że objęcie urzędu prezydenta przez Erdogana (który w 1999 r. spędził cztery miesiące w więzieniu za prowadzenie propagandy islamskiej) oznaczać będzie, że władze będą mogły swobodnie realizować program islamizacji kraju, likwidując obowiązujący ostry rozdział państwa i religii. „Polityczny ustrój Turcji nie był w takim niebezpieczeństwie od powstania republiki” – ostrzegł odchodzący prezydent Ahmet Necdet Sezer.