rozmawia Łukasz Kaźmierczak
Dwadzieścia lat temu mówiło się o zagraniu Diego Maradony: ręka Boga. Po tegorocznym finale piłkarskich mistrzostw świata do historii przejdzie zapewne inne określenie: główka Allacha...
Maradona był genialnym piłkarzem, ale i małym,...
Z Tomaszem Wołkiem, publicystą, pasjonatem piłki nożnej, znawcą futbolu latynoskiego,
rozmawia Łukasz Kaźmierczak
Dwadzieścia lat temu mówiło się o zagraniu Diego Maradony: „ręka Boga”. Po tegorocznym finale piłkarskich mistrzostw świata do historii przejdzie zapewne inne określenie: „główka Allacha”...
– Maradona był genialnym piłkarzem, ale i małym, prymitywnym człowiekiem, niezdolnym unieść ciężaru ogromnej sławy i popularności. Natomiast wyskok Zidane’a to było coś zupełnie niepojętego. Bo dokonał tego aktu barbarzyństwa i chuligaństwa nie tylko wybitny sportowiec, ale i człowiek, który poza boiskiem stanowił wzór, jako przykładny mąż i ojciec oraz uczestnik wielu akcji charytatywnych. Nie wiemy, czy Włoch Materazzi nie sączył Francuzowi w ucho jadowitych, głęboko obraźliwych słów i czy nerwy Zidane’a tego w końcu nie wytrzymały. Niemniej od takiego człowieka i piłkarza, w takim meczu i na zakończenie kariery, na oczach wielomiliardowej widowni, wymaga się nieskończenie więcej. A tak stało się coś niezmiernie przykrego, smutnego i antywychowawczego, bo Zidane był wzorem dla milionów młodych chłopców grających w piłkę nożną. Teraz taki młody człowiek, który wielbił Zidane’a, który starał mu się dorównać, który na łączkach, boiskach szkolnych czy placykach żonglował piłką, marząc o tym, że kiedyś dorówna wielkiemu Francuzowi, będzie miał gdzieś w tyle głowy również i tę informację, że jak ktoś mnie zaatakuje czy sprowokuje, to ja go mogę walnąć „z byka”.
Jak ocenia Pan poziom tych mistrzostw? Wielu komentatorów narzeka, że padło w nich zbyt mało goli...
– Oczywiście, bramki są solą futbolu, ale też jakości i poziomu gry nie można mierzyć wyłącznie liczbą zdobywanych bramek, bo gdybyśmy tak sądzili, to za najlepsze mecze powinny uchodzić takie, w których reprezentacja wysp Fidżi przegrywa z Australią 0:32. To, że tych bramek padło stosunkowo mniej, było skutkiem ogromnego wyrównania się poziomu rywalizujących drużyn, zwłaszcza tych, które zmagały się w decydującej fazie turnieju. Poza tym taka jest tendencja we współczesnym futbolu, że przewagę ma dziś defensywa nad atakiem. Dlatego niemal wszyscy trenerzy starają się budować zespół poczynając od tyłów. Wtedy jak mawiają latynosi – espaldas guardadas – plecy są osłonięte i dopiero tak zabezpieczony zespół szuka rozstrzygnięcia w ataku.
Dominował zatem futbol dla koneserów?
– To były bardzo ciekawe mistrzostwa od strony taktycznej, ale nie brakowało też wielkich dramatów czy widowiskowych spotkań. Najciekawszy futbol zademonstrowały dwie ekipy: Argentyna i Włochy, a w pewnym odstępie za nimi wymieniłbym Francję. Argentyna przywiozła drużynę niezmiernie interesującą, pokazała nowe pokolenie fantastycznie uzdolnionych piłkarzy, takich jak Tevez, Messi czy Mascherano – dla mnie najlepszy defensywny pomocnik świata. Szkoda, że Argentyńczycy zostali skrzywdzeni przez łobuzerskiego sędziego słowackiego, który zhańbił tę profesję, sędziując ewidentnie stronniczo mecz z Niemcami i nie przyznając przynajmniej jednego słusznego karnego dla Argentyńczyków, a także nie wyrzucając z boiska bandyty o nazwisku Klose, który zmasakrował świetnego bramkarza Abbondanzieriego.
Czyli gospodarzom jak zwykle pomagały ściany...
– Sędziowie rzeczywiście sprzyjali Niemcom, ale trzeba też pochwalić skromnego meksykańskiego arbitra Archundię, który podczas półfinałowego meczu Włochy – Niemcy nie uległ presji, nie poddał się żadnemu naciskowi psychicznemu i sędziował bardzo rzetelnie. To był dla mnie jeden z takich cichych bohaterów tego turnieju.
Najlepszy piłkarz mistrzostw?
– Moim zdaniem chyba jednak włoski stoper Fabio Cannavaro – kolejne potwierdzenie na dominację obrony w tym turnieju. Do grona tych największych zaliczyłbym także innego fenomenalnego obrońcę, Argentyńczyka Ayalę oraz bramkarza Buffona. Gdyby nie feralny postępek Zidane’a, być może to on byłby piłkarzem numer 1 tych mistrzostw.
Hasło reklamowe tych mistrzostw brzmiało: „Świat w gościnie u przyjaciół”...
– Rzeczywiście, nie brakowało atmosfery pikniku, fiesty, a wielotysięczne grupy kibiców z wszystkich możliwych zakątków świata robiły wspaniałą atmosferę, bratały się.
Natomiast Niemcy gościnność i serdeczność okazywali tylko do momentu, kiedy wygrywali i kiedy wydawało się, że mają piłkarski świat u swoich stóp. Ale gdy tylko natrafili na silnych przeciwników, kiedy przegrali z Włochami, ten złoty sen momentalnie się skończył i wyszły niestety po wielokroć widoczne cechy, tj. buta, pyszałkowatość, chamstwo. No i zaczęło się publiczne lżenie przeciwników, szydzenie, nazywanie Włochów leniami czy nierobami.
Imponować za to mogło zachowanie polskich kibiców.
– Nasi rodacy nie tylko nie potwierdzili obaw, że będą hordą wandali i barbarzyńców, którzy najadą piękne i spokojne Niemcy, ale wprost przeciwnie – zaprezentowali się jako zdyscyplinowana, a zarazem pełna najlepszej woli rzesza miłośników sportu. To był jeden z jaśniejszych punktów tej imprezy. W przeciwieństwie do postawy naszych piłkarzy, całego sztabu szkoleniowego i kierownictwa tej ekipy, którzy skompromitowali się i wykazali kompletny brak profesjonalizmu pod każdym względem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













