Przestroga

Francja, której aroganccy politycy tak chętnie pouczają w ostatnich latach innych, odbiera na oczach całej Europy lekcję pokory. Jak widać, samozwańczy mentorzy Starego Kontynentu nie radzą sobie z problemami społecznymi we własnym kraju. I na niewiele się zdały rozmaite programy integracyjne, na które tylko w tym roku wydano tam aż dziewięć miliardów euro. Skoro więc zawodzą europejskie...
Czyta się kilka minut

Francja, której aroganccy politycy tak chętnie pouczają w ostatnich latach innych, odbiera na oczach całej Europy lekcję pokory. Jak widać, samozwańczy mentorzy Starego Kontynentu nie radzą sobie z problemami społecznymi we własnym kraju. I na niewiele się zdały rozmaite programy integracyjne, na które tylko w tym roku wydano tam aż dziewięć miliardów euro. Skoro więc zawodzą europejskie modele integracji, może należy skorzystać ze wzorców amerykańskich? W USA cały ten etniczny "kogel-mogel" kultywuje sobie do woli własne tradycje, ale kiedy trzeba, każdy z nich z dumą podkreśla, że jest Amerykaninem.

Jak nazwać to, co się stało: rewolucją społeczną, zamieszkami ulicznymi czy rozruchami na tle rasowym, kulturowym, a może i religijnym? Rebelii na przedmieściach Paryża i innych francuskich miast z niepokojem przyglądają się Niemcy, Włosi, Belgowie, Holendrzy i Szwedzi, bo przecież także u nich istnieją takie strefy bezrobocia i biedy. Kiedy widzą hordy zbuntowanych, czarnoskórych potomków imigrantów, niszczących infrastrukturę znienawidzonego państwa - którego nie uznają za swoje - wyobraźnia musi podpowiadać im, że za chwilę mogą mieć ten sam problem. Ale możemy mieć go i my. Wystarczy przypomnieć problemy mieszkańców popegeerowskich wiosek, którzy klepią biedę, bo brak im pracy, pieniędzy do życia i nie mają perspektyw na przyszłość. Trudno się dziwić, że wielu z nich uważa Polskę za... macochę.

Nie ulegajmy złudzeniu, że wybuch we Francji nastąpił nagle. O tym, że tak nie jest, najlepiej świadczą liczby: w chwili, gdy informowano o spaleniu kilku tysięcy samochodów ktoś obliczył, że od początku tego roku spłonęło ich tam aż trzydzieści tysięcy. A początek owych niepokojów miał miejsce w 1981 r. w Lyonie i od tej pory problem narasta; politycy i komentatorzy są jedynie zaskoczeni, że obecnie konflikt aż tak bardzo się rozlał. Warto pamiętać, że na ulice wyszli nie imigranci, lecz ich potomkowie: ciemnoskórzy Francuzi, czyli ci, którzy urodzili się już we Francji i mówią po francusku. Ich dziadkowie pochodzili z Afryki Północnej, a przybyli na Stary Kontynent w latach sześćdziesiątych z dawnych kolonii francuskich, dokąd jeździli kadrowcy wielkich firm i kontraktowali do pracy całe wioski. Zatrudniani w wielkim przemyśle, zwłaszcza samochodowym, osiedlali się w dzielnicach, w których każdego roku wznoszono pół miliona mieszkań z "wielkiej płyty". Po latach mieszkania te uległy znacznej degradacji, a większość z nich utraciła już dawno pracę i żyje w biedzie.

Chociaż kontrolę nad ich dzielnicami sprawują teraz gangi, czerpiące zyski z handlu narkotykami i prostytucji - które domagają się, aby policja nie miała wstępu na ich teren - nie wolno, jak minister spraw wewnętrznych Nicolas Sarkozy, nazywać ich "hołotą". Trzeba mieć odwagę wypić "piwo", którego się nawarzyło.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2005