Logo Przewdonik Katolicki

Z łapami do nieba

Renata Krzyszkowska
Fot.

Zwierzęta to nasi wierni towarzysze. Niestety żyją krótko. Gdy odchodzą, cierpimy jak po stracie kogoś najbliższego. Często nawet wstydzimy się przyznać, jak głęboka więź nas łączyła. Po śmierci bliskiej osoby pociechę przynosi obietnica zmartwychwstania i ponowne spotkanie. A jak jest ze zwierzętami? Czy ich życie kończy się z ostatnim tchnieniem? Czy spotkamy je ponownie w...

Zwierzęta to nasi wierni towarzysze. Niestety żyją krótko. Gdy odchodzą, cierpimy jak po stracie kogoś najbliższego. Często nawet wstydzimy się przyznać, jak głęboka więź nas łączyła. Po śmierci bliskiej osoby pociechę przynosi obietnica zmartwychwstania i ponowne spotkanie. A jak jest ze zwierzętami? Czy ich życie kończy się z ostatnim tchnieniem? Czy spotkamy je ponownie w lepszym świecie? Pytanie to zadawał sobie nie tylko kochający zwierzęta święty Franciszek z Asyżu, którego święto obchodzimy 4 października, ale chyba każdy, kto zaprzyjaźnił się z jakimś czworonogiem. Odpowiedzi na nie szukają przede wszystkim ci, dla których zwierzęta domowe, jak psy i koty, to często najwierniejsi towarzysze.



Ojciec Leon Knabit w swej książce "Czy zwierzęta mają duszę" stwierdza, że nie słyszał o świętym, który nie lubiłby zwierząt, wręcz przeciwnie. Im człowiek jest bliżej Pana Boga, tym łatwiej zaprzyjaźnia się z nimi. Jego zdaniem święci miłośnicy zwierząt niosą w sobie znamiona raju, zapowiedź obiecanej przez proroka Izajasza harmonii stworzenia. "Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadł słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze" (Iz 11, 6-9).

Kochaj i rób co chcesz


Zwierzęta towarzyszą człowiekowi od początku historii świata. Gdy Bóg stwarzał pierwszych ludzi, oceany i lądy tętniły już życiem. Stwórca przeznaczył nas do panowania nad całą Ziemią, w tym także nad jej fauną i florą. Ludzie są osobnym dziełem Boga. Jako jedyni w świecie widzialnym zostaliśmy stworzeni nie tylko na chwałę Stwórcy, ale również na Jego obraz i podobieństwo. Zwierzętom nie uczynił tego zaszczytu. Tym różnimy się od nich i w tym je przewyższamy. Chociaż Bóg dał nam zdolność kochania nie tylko Jego i naszych bliźnich, ale całego świata, wielu ludzi obawia się, że akcentowanie miłości do zwierząt może przynieść ujmę ich miłości do Stwórcy. Jakby zapominali, że miłość może ogarniać wszystko. Wiele osób, myśląc o losie zwierząt po śmierci, obawia się, że wyrażanie nadziei, iż spotka się z nimi w upragnionym niebie, ujmuje ich pobożności. Niepokoją się, że Bóg może mieć im za złe, iż obdarzyły uczuciem i oddały część swego serca temu, co oprócz nas stworzył. Włoski ksiądz Valentino Salvoldi, pisarz i dziennikarz, napisał: "Kochać to powiedzieć drugiej osobie: Ty nie umrzesz". Zwierzę nie jest osobą, ale skoro staje się dla nas kimś bardzo bliskim, naturalnym wydaje się nasza dociekliwość o to, co stanie się z nim po śmierci.
Czy możemy powiedzieć z całą pewnością, że w niebie jest miejsce tylko dla ludzi? Wielu chrześcijan wyraża nadzieję, że nie i że spotkają tam także bliskie swemu sercu zwierzęta.
Jeśli tak jest, to możemy przypuszczać, że świadomość nieba i szczęście z bezpośredniego obcowania z Bogiem będzie u zwierząt uboższe niż u ludzi, bo i na ziemi ich kontakt z Bogiem jest uboższy. Zwierzęta przecież się nie modlą i nie przyjmują sakramentów świętych. Franciszkanin ojciec Stanisław Jaromi twierdzi, że nie możemy Stwórcy "wiązać rąk", bo tylko On określa, co jest wieczne, a co przemijające.

Umrzeć za swoje owce


Trudno sobie wyobrazić, by stosunek Boga do zwierząt był beznamiętny. Jezus docenia ich rolę choćby poprzez częste odwoływanie się do ich życia w przypowieściach, np. o dobrym pasterzu i owcach, lub gdy nawołuje: "Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice" (Mt 10,16). Bóg troszczy się o zwierzęta i żywi je. Jako ich Stwórca na pewno kocha je bardziej niż my. Może również bardziej niż my się do nich przywiązuje.
Z miłości człowieka do Boga wypływa prawdziwa miłość do wszystkiego, co On stworzył. Miłość do zwierząt oczywiście nie może przysłaniać miłości do ludzi. Nie należy zapominać, że w Polsce żyje nawet kilka milionów zwierząt domowych, w bardzo wielu przypadkach rozpieszczanych i kochanych, podczas gdy w placówkach opiekuńczo-wychowawczych żyje blisko 20 tys. dzieci, które nie mają do kogo powiedzieć "mamo" i "tato". Niestety ci, których najbardziej oburzają te statystyki, najczęściej sami nigdy nie adoptowali dziecka ani nie pokochali żadnego zwierzęcia. Prawdziwa miłość do Boga "rozlewa się" na ludzi, a z nich na cały świat, w tym też na zwierzęta. Bez tej kolejności miłość do zwierząt może być tylko ckliwym dziwactwem wypełniającym pustkę w duszy.

Zamerdać na Pana Boga


- Święty Franciszek rozwinął genialną, a zarazem dziecinnie prostą ideę powszechnego braterstwa - mówi ojciec Stanisław. - Przez długie lata pobytu w odosobnieniu, na łonie przyrody, wśród zwierząt doświadczał bliskości Boga, będąc w harmonii z przyrodą. W swojej prostoduszności czuł, że gdy się modli i wielbi Boga, uczestniczą w tym także otaczające go zwierzęta. Zostały przecież stworzone na chwałę Boga. Czy należy zatem przypuszczać, że w przyszłym życiu nie będą już mogły chwalić swą obecnością Pana? - zastanawia się ojciec Stanisław Jaromi.

Ks. prof. Wojciech Bołoz, dyrektor Instytutu Ekologii i Bioetyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

- W teologii rzadko stawiana jest kwestia zwierząt i ich obecności przy nas po śmierci. Pismo Święte nie daje na ten temat jednoznacznej odpowiedzi. Jak mówi Biblia, po Paruzji, czyli po ponownym przyjściu Jezusa, będzie nowe niebo i nowa ziemia. Jeżeli człowiek ma uobecniać w tym nowym świecie swoje odnowione wartości, to chyba nie może w nim zabraknąć relacji do świata przyrody w tym i do zwierząt. Poza tym trudno wyobrazić sobie nową ziemię bez zwierząt, bez śpiewu ptaków czy innych odgłosów przyrody. Według Listu do Rzymian (Rz 8,19), całe stworzenie z upragnieniem oczekuje, że podobnie jak ludzie zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia. Są więc przesłanki, by sądzić, że owe odnowienie na końcu świata nie będzie dotyczyło tylko człowieka, ale i całego stworzenia, w tym także zwierząt.


Ks. prof. Tomasz Węcławski, kierownik Zakładu Teologii Fundamentalnej i Ekumenicznej Wydziału Teologii UAM w Poznaniu

- Jeżeli zwierzęta pozostają w rzeczywistości, w której ludzie po śmierci spotykają się z Bogiem, to dlatego, że należą do ludzkiego życia. Jeżeli coś należy do naszego życia, to ma być uratowane razem z naszym życiem. Nawet mały, nieznany żadnemu człowiekowi owad sprzed miliona lat także w pewien sposób należy do naszego życia, ponieważ należy do całego świata biologicznego, w którym istniejemy. Zatem w pewnym sensie wszystkie zwierzęta należą do naszego życia, ale nie wszystkie tak samo. Z niektórymi zwierzętami jesteśmy w bardziej bezpośredniej relacji, z której zdajemy sobie sprawę, a z innymi ta relacja jest całkiem przez nas nieuświadamiana. Ale jak będziemy mogli przeżywać obecność zwierząt w świecie zbawionym, tego nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć, bo dopóki żyjemy w doczesnym świecie, jest to poza naszą wyobraźnią.


Niebo nie tylko dla ludzi

"Miłośnikom zwierząt trudno wyobrazić sobie wieczne szczęście bez ich pociech. Rozumiem to bardzo dobrze. Niektórzy miłośnicy zwierząt uważają nawet, że należałoby zastanowić się nad możliwością różnych form życia wiecznego - innych dla ludzi i innych dla zwierząt. Nie wiem. Kiedy ktoś mówi, że niemożliwe, by u Pana Boga nie siedział na kolanach rudy kocur, odpowiadam, że nie bardzo wiem, jak w tym świecie duchowym wyglądają kolana Pana Boga. Bóg nawet przed nami, ludźmi, nie odsłania tajemnicy życia wiecznego. Uważam, że powinniśmy się bronić przed zbytnią ciekawością w tej kwestii i zaufać Bogu. Są oczywiście pytania. Bo trudno uwierzyć, że Bóg, Dawca życia, stwarza życie na jakiś czas. A potem ma się to życie unicestwić? Nie wierzę też, że te umęczone koty, bezdomne psy, bite konie nie będą miały nagrody. Ale to są pobożne życzenia. Najlepszym wyrazem naszej miłości do zwierząt nie jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o plany Pana Boga, lecz zatroszczenie się o to, byśmy mieli szacunek do naszych mniejszych braci i przestrzegali ich praw. A rzeczywistość na pewno okaże się dużo bogatsza, niż możemy sobie to wyobrazić. Bo u Boga wszystko jest możliwe".

o. Leon Knabit OSB, "Czy zwierzęta mają duszę?"
Wydawnictwo Nemrod, Kraków 2005

Komentarze

Zostaw wiadomość

  • awatar
    Zosia
    18.12.2019 r., godz. 23:15

    Jak byl potop to bog nie tylko pomyslal o ludziach ale Takze o zwierzetach , wiec moim zdaniem zwiezeta dla boga sa tak samo wazne jak I ludzie x x

  • awatar
    Samotnosc 2018
    15.10.2019 r., godz. 20:24

    Nie wiem co mam napisac???
    Moja cudowna Niunia odeszla przytulona do mojego serca!!!
    Do dzis ,minal ponal rok od Jej smierci -przychodzi i mnie wpiera !!!!!
    Pozdrawiam.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki