Logo Przewdonik Katolicki

Czy rozumiesz, co czytasz?

Jan Stefanów SVD
Fot.

Wiele osób obecnie ma ten sam problem co szukający Boga Etiopczyk, o którym opowiada jedna z historii przedstawionych w Księdze Dziejów Apostolskich (Dz 8, 26-40). Wiele osób czytających Pismo Święte niewiele z niego rozumie. Język Biblii wydaje się dla wielu osób tak niezrozumiały, jak instrukcja obsługi dołączona do nowoczesnego aparatu telefonicznego czy odtwarzacza wideo. Wszystko...

Wiele osób obecnie ma ten sam problem co szukający Boga Etiopczyk, o którym opowiada jedna z historii przedstawionych w Księdze Dziejów Apostolskich (Dz 8, 26-40). Wiele osób czytających Pismo Święte niewiele z niego rozumie.


Język Biblii wydaje się dla wielu osób tak niezrozumiały, jak instrukcja obsługi dołączona do nowoczesnego aparatu telefonicznego czy odtwarzacza wideo. Wszystko wydaje się strasznie zawiłe, skomplikowane i "nie do rozgryzienia".

Nie mnożyć trudności


Odrębną grupę stanowią ci, którzy czytają Pismo Święte w przeświadczeniu, że wszystko jest w nim jasne i zrozumiałe i przeżywają autentyczny kryzys wewnętrzny; czują, jakoby ich wiara była wystawiona na próbę, gdyż wizja świata i człowieka przedstawiona w Biblii jawi im się jako przeciwna temu, czego uczyli się na lekcjach biologii, fizyki czy historii. Jak pogodzić, na przykład, darwinowską teorię ewolucji z biblijnym opisem stworzenia świata w siedem dni? Jak to możliwe, by biblijny Adam żył 930 lat, Enosz 905, a Matuszelach aż... 969 lat! (Rdz 5, 1-32), gdy przy obecnym rozwoju medycyny nieliczne tylko osoby są w stanie przekroczyć próg stu lat życia? Jak to w końcu możliwe, by oślica (Lb 27, 28-30) czy drzewa (Sdz 9, 8-15) mówiły ludzkim głosem?!
Wiele osób, napotkawszy na trudności tego typu, zniechęca się do czytania Biblii, lub odczytując "dosłownie" teksty Pisma Świętego, wcześniej czy później popada w konflikt z otaczającym ich światem i tworzy własne, hermetycznie zamknięte grupy żyjące w ciągłym konflikcie z resztą społeczeństwa.

Co autor miał na myśli?


Jak należy więc czytać Pismo Święte, by było ono dla nas rzeczywiście Słowem Bożym, Słowem Życia, a nie źródłem frustracji czy konfliktów? Odpowiedzi na to pytanie udzielili prawie czterdzieści lat temu kardynałowie i biskupi uczestniczący w Soborze Watykańskim II. Osiemnastego listopada 1965 roku, prawie pod koniec obrad Soboru, opublikowana została Konstytucja dogmatyczna "O objawieniu Bożym" ("Dei Verbum"), w której czytamy między innymi: "Ponieważ (...) Bóg w Piśmie Świętym przemawiał przez ludzi, na sposób ludzki, komentator Pisma Świętego, chcąc poznać, co On zamierzał nam oznajmić, powinien uważnie badać, co hagiografowie (czyli autorzy natchnieni) w rzeczywistości chcieli wyrazić i co Bogu spodobało się ich słowami ujawnić.
Celem odszukania intencji hagiografów należy między innymi uwzględnić również "rodzaje literackie". Całkiem inaczej bowiem ujmuje się i wyraża prawdę o tekstach historycznych rozmaitego typu, czy prorockich, czy poetyckich, czy innego rodzaju literackiego.
Musi więc komentator szukać sensu, jaki hagiograf w określonych okolicznościach, w warunkach swego czasu i swej kultury, zamierzał wyrazić i rzeczywiście wyraził, za pomocą rodzajów literackich, których w owym czasie używano . By zdobyć właściwe zrozumienie tego, co święty autor chciał na piśmie wyrazić, trzeba zwrócić należytą uwagę tak na owe zwyczaje, naturalne sposoby myślenia, mówienia i opowiadania, przyjęte w czasach hagiografa, jak i na sposoby, które zwykło się było stosować w owej epoce przy wzajemnym obcowaniu ludzi z sobą" (DV 12).

Jak w latach dzieciństwa


Przypomnijmy sobie czasy naszej młodości, kiedy - nie będąc jeszcze zniewoleni przez telewizor czy komputer - w długie zimowe wieczory z zapartym tchem i otwartymi ustami słuchaliśmy opowiadań naszej babki czy dziadka. Ze swego bogatego doświadczenia życiowego wydobywali oni dla nas opowiadania, bajki, legendy, wspomnienia, historie z przeszłości... Za ich pomocą przekazywali nam swoją życiową mądrość. W bajkach szukaliśmy morału, legendy nas pouczały, historie z przeszłości pozwalały odkrywać nasze korzenie. Uczyliśmy się na pamięć pieśni i wierszy, by potem śpiewać je czy recytować w momentach smutku czy radości. W sposób naturalny przenikała w nas mądrość naszych dziadków, mądrość życiowa, która wyprowadziła nas na "porządnych ludzi".
Ojcowie Soborowi pouczają, że w ten sam naturalny sposób powinniśmy obcować z tekstem Biblijnym. W Biblii, jak w opowiadaniach naszych dziadków, znajdujemy legendy, opowiadania, historie z przeszłości, pieśni i przysłowia... Poprzez różne gatunki literackie poznajemy Mądrość Bożą - gdy uważnie ich słuchamy i, rozumnie je interpretując, potrafimy "odszyfrować" treść, odkryć to, co pisarze natchnieni, zgodnie z ich mentalnością i formą wyrażania się, chcieli przekazać, byśmy "wyszli na porządnych ludzi".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki