Potrzebny list

(...) Czy list biskupów w sprawie nowego rozumienia przykazań kościelnych był naprawdę potrzebny? Czy Kościół na nim nie stracił? Chodzi mi o wiarygodność. Najpierw Kościół czegoś bronił i coś nakazywał, a teraz z tego rezygnuje. Ludzie zadają sobie pytanie, czy przestrzegali tych zlikwidowanych teraz wymagań na próżno.

Jarosław



Drogi Jarosławie!



Dziękuję za list, choć...
Czyta się kilka minut

(...) Czy list biskupów w sprawie nowego rozumienia przykazań kościelnych był naprawdę potrzebny? Czy Kościół na nim nie stracił? Chodzi mi o wiarygodność. Najpierw Kościół czegoś bronił i coś nakazywał, a teraz z tego rezygnuje. Ludzie zadają sobie pytanie, czy przestrzegali tych zlikwidowanych teraz wymagań na próżno.

Jarosław

Drogi Jarosławie!

Dziękuję za list, choć od razu zaznaczam, że takich lub podobnych pytań cały czas się spodziewałem. Więcej, ciągle się z nimi spotykam w szkole, w parafii, w konfesjonale. Nie są zatem dla mnie zaskoczeniem, a Ty wyraziłeś na piśmie to, co jest na ustach wielu.

Cisną mi się do głowy te wszystkie cytaty z Ewangelii, w których Jezus mówi nam, że żadne dobro w naszym życiu nie zostanie zapomniane. Taki jest klimat Ewangelii. Pan Bóg, który obdarza nas miłością, z radością przyjmuje każdą odpowiedź człowieka. Na pewno więc wszystko, cokolwiek uczyniliśmy z miłości do Boga i do bliźniego, nie zostało uczynione na próżno. Czy to było uczestnictwo w Eucharystii w tak zwane święto zniesione, czy to był post w Wigilię, czy cokolwiek innego.

Często byśmy chcieli tego, by życie było prostsze. Bardziej zrozumiałe, wygodniejsze, by nie trzeba było dokonywać w nim tylu trudnych wyborów. W dziedzinie wiary też byśmy oczekiwali, by wszystko było czarno-białe, jasno i wyraźnie podane. A przecież nie można życia uprościć, nie można zapomnieć o wszystkich kolorach świata, nie można wszystkich relacji człowieka z Bogiem zamknąć w garści przepisów.

Ten list jest wezwaniem do świadomej odpowiedzialności za swoją wiarę. Do odpowiadania na Boże wezwanie i zaproszenie nie pod przymusem, czy w poczuciu obowiązku lub tradycji, lecz ze względu na prawdziwą przyjaźń, miłość do Chrystusa. Ten list to apel do serca. Apel, byśmy mieli serca otwarte i potrafili nimi patrzeć. Dlatego odbieranie tego listu jako zaniżenia wymagań wobec katolików jest oczywistym nieporozumieniem. Stawia on bowiem przed każdym z nas możliwość wyboru, zachęca do samodzielnej decyzji, do przemyślenia, do bardziej świadomego traktowania siebie, swej wiary, i obowiązków religijnych.

Ojciec Święty powiedział kiedyś polskiej młodzieży: "Musicie od siebie wymagać". Można powiedzieć, że to zdanie powtórzyli teraz biskupi. Powiedzieli nam o odpowiedzialności. O tym, że każdy nasz dobry czyn nie z przymusu lub strachu ma pochodzić, lecz z miłości do Zbawiciela naszego.

Zgadzam się z Tobą, że list wywołał sporo zamieszania. Patrząc z perspektywy historii Kościoła, trzeba jednak stwierdzić, że to niewiele wobec zamieszania, które wywołał Jezus, głosząc Ewangelię. Złe porównanie? Bynajmniej! Pan Jezus też prosił swoich słuchaczy, by przestali kierować się tylko prawem, a zaczęli sercem. Jak widać, nie jest to tylko problem naszych czasów.

Myślę, że wszyscy ci, którzy chcą świadomie żyć swoją wiarą, doceniają wartość wspomnianego listu biskupów. W gruncie rzeczy bowiem podkreśla on godność wiernych świeckich, którzy przecież w sprawach swej wiary powinni sami decydować. Ja osobiście przynajmniej czułbym się lepiej, wiedząc, że decyzja dotycząca na przykład uczestnictwa we Mszy w któreś ze świąt zależy ode mnie. Wiem bowiem, że Pan Bóg miłuje radosnego i dobrowolnego ofiarodawcę, jak to podkreślał święty Paweł. Tak więc, powiem szczerze, że nie rozumiem tego całego szumu wokół listu. Uważam, że został on sztucznie wywołany przez media, które cieszyły się, że mają kolejną sensację. Niestety, ten szum zwiódł wielu. Mam nadzieję, że moje argumenty do Ciebie trafiły i przekonały, że nie ma powodu do obaw, niepokoju i zamieszania.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2004