Król ocalał

Ponad sto osób przyszło 8 lutego pod kilkusetletni dąb pod Rogoźnem w Wielkopolsce, żeby zobaczyć, jak zginął król Polski - Przemysł II. Tego dnia minęła 707. rocznica śmierci zamordowania władcy przez Brandenburczyków. Co roku w Rogoźnie odtwarzana jest scena zgładzenia monarchy.





Król przycwałował późnym popołudniem przez zaśnieżone pola na karym ogierze. Towarzyszyło...
Czyta się kilka minut
Ponad sto osób przyszło 8 lutego pod kilkusetletni dąb pod Rogoźnem w Wielkopolsce, żeby zobaczyć, jak zginął król Polski - Przemysł II. Tego dnia minęła 707. rocznica śmierci zamordowania władcy przez Brandenburczyków. Co roku w Rogoźnie odtwarzana jest scena zgładzenia monarchy.

Król przycwałował późnym popołudniem przez zaśnieżone pola na karym ogierze. Towarzyszyło mu czterech jeźdźców odzianych w grube kożuchy i czapy z zajęczego futra.

Gapie nadaremnie czekali jednak na scenę "zabicia" władcy. - Nie godzi się, żeby w taki mróz tarzać chłopaka po śniegu - tłumaczyła Dorota Mąderek, dyrektor Muzeum Regionalnego w Rogoźnie, które zorganizowało inscenizację.

Oszczędzony król pozował tylko do zdjęć pod nazwanym jego imieniem rozłożystym dębem, gdzie według tradycji miał skonać Przemysł. Przy drzewie łopotał czerwony sztandar z białym piastowskim orłem w koronie, który od czasów Przemysła II stał się godłem Polski.

- Czuję się zaszczytnie - odezwał się władca, w postać którego wcielił się Konstanty Sznitko. Na co dzień jest trenerem w rogozińskim Klubie Jeździeckim "Europejczyk".

Przebrany za króla trener razem z miejscowymi notablami zapalił znicz za zmarłego od ran władcę. Znicz postawił też monarsze zastępca burmistrza Rogoźna, Krzysztof Głów. - Nie chcemy żerować na cudzej tragedii, ale historii już nie odwrócimy. Dlatego przypominamy co roku, że to u nas zamordowano króla, żeby przy okazji promować nasze miasto - powiedział nam zastępca burmistrza. Po oficjalnej ceremonii podszedł do ogniska i razem z innymi uczestnikami spotkania upiekł kiełbaskę.

Mieszkańcy Rogoźna zebrali się po raz pierwszy w tym miejscu 8 lutego 1996 roku - w 700. rocznicę zamachu na króla. Odtąd co roku spotykają się w kolejne rocznice "tragedii rogozińskiej", żeby odtworzyć scenę zgładzenia władcy.

Koronowany pod koniec czerwca 1295 roku w gnieźnieńskiej katedrze na króla Przemysł II był pierwszym władcą, który po okresie rozbicia dzielnicowego rozpoczął scalać ziemie polskie - zjednoczył Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie. Jego królewskie panowanie nie trwało jednak długo. Siedem miesięcy po koronacji Przemysł przyjechał do Rogoźna, żeby spędzić tutaj kończące karnawał zapusty. W Popielec 8 lutego 1296 roku o świcie do zamku wkroczyli zamachowcy. Ranny król próbował uciekać, ale dobito go pod Rogoźnem.

- Król z załogą musieli poprzedniego wieczoru nieźle popić i dlatego dali się zaskoczyć - tłumaczy Dorota Mąderek.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2003