W dawnych wiekach po motywy chrześcijańskie sięgali najgenialniejsi malarze wszechczasów - do dziś nie urodzili się lepsi. Cywilizacja...
W dawnych wiekach po motywy chrześcijańskie sięgali najgenialniejsi malarze wszechczasów - do dziś nie urodzili się lepsi. Cywilizacja oświecenia nakazała sztuce zajmować się czymś bardziej nowoczesnym niż Bóg. Dla sztuki współczesnej chrześcijaństwo jest pretekstem do buntu ocierającego się o bluźnierstwo. Tymczasem niektórzy krytycy i twórcy twierdzą, że podstawowy wizerunek chrześcijaństwa - Chrystus na krzyżu - okazuje się już wyczerpany! W związku z tym na szczycie kościoła św. Piotra w Kolonii zamiast krzyża artysta umieścił neonowy napis w paru językach głoszący: "Don't worry!" (Nie martw się). Oczywiście to przykład skrajny, który jednak pokazuje, jak pojmuje chrześcijaństwo współczesny świat i jego artyści starający się porzucić tradycyjny warsztat za wszelką cenę. Pewnie można też zastanowić się, co sądzą o krzyżu biskupi niemieccy, skoro zgadzają się w taki sposób spłycać jego wartość. Na takim tle wystawa w katowickim BWA, której współorganizatorem jest katowickie Muzeum Archidiecezjalne, chce pokazać, że sztuka współczesna, i to najogólniej mówiąc abstrakcyjna, może odwoływać się do wartości chrześcijańskich.
Tytuł wystawy - Sol Invictus - Słońce Niezwyciężone, wywodzi się z ikonografii chrześcijańskiej pierwszego tysiąclecia, gdzie dla głównych tematów: Zmartwychwstania, Przemienienia i Powtórnego Przyjścia źródłem były treści wywodzące się z koncepcji Chrystusa jako "światłości świata". Myślą przewodnią wystawy jest idea Światła o chrześcijańskim pochodzeniu, postawienie pytania o aktualność i kondycję sztuki czerpiącej z chrześcijaństwa.
Kurator zgromadził prace 14 artystów kilku pokoleń, choć akurat nie ma wśród nich tych najmłodszych. Wszyscy prezentują nurt zwany najogólniej awangardą, a według kuratora obrazy te ukazują zwrot ku duchowości jako antidotum na triumf scjentyzmu i materializmu.
Tak więc jest na wystawie obecny Jerzy Nowosielski, u którego myśl ikony przenika swym sakralnym wymiarem zarówno abstrakcje, jak i świeckie tematy. Jest Leon Tarasewicz, z dwoma obrazami sprzed 16 lat, dla którego źródłem tradycji również jest ikona. Jan Lebenstein, autor ilustracji do Księgi Hioba, Apokalipsy i Ksiąg Genesis; Stanisław Rodziński, który od lat 70-tych korzysta z ikonografii chrześcijańskiej; Wojciech Sadley, którego ostatnie "Całuny" i "Wizerunki" to jedwabie "przyjmujące" malarski zapis; Alfons Mazurkiewicz, dla którego obraz stawał się płaszczyzną rzeczywistości mistycznej, itd., itd. U jednych związki z chrześcijaństwem realizują się poprzez bezpośrednie związanie z tematem, u innych są to symboliczne odniesienia albo tylko "przeczucia". Zastanawiam się tylko, czy te "przeczucia" są istotnie chrześcijańskie?
Metropolita górnośląski abp Damian Zimoń, który objął nad wystawą honorowy patronat, napisał w katalogu: "Ustalony jeszcze przez Sobór Trydencki kanon obrazowania, dominujący w Kościele, wydaje się ograniczać możliwości wypowiedzi artystycznej. Skoro jednak drogą Kościoła jest człowiek, to refleksja artysty, który pragnie poruszać się w obszarze tradycji sztuki chrześcijańskiej, wydaje się bardzo rozległa". Oby tylko nie ze szkodą dla sztuki.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









