Ci, którzy znają twórczość Jamesa Joyce’a, kojarzą, że dla autora Ulissesa epifania to moment nagłego olśnienia, jasności, zrozumienia czegoś o sobie, głębszego wejrzenia w coś, co wcześniej było zakryte, można powiedzieć, zasłonięte. Epifanie mogą mieć swe źródła w zwykłych, codziennych sytuacjach, rozmowach, nawet w spojrzeniach. Mateusz Kotwica z Uniwersytetu Wrocławskiego w artykule Poetyka epifanii we wczesnej twórczości Jamesa Joyce’a zwrócił uwagę, że główny bohater powieści Portret artysty w wieku młodzieńczym już od najmłodszych lat doświadczał epifanii, aż w pewnym momencie stały się one podstawą jego artystycznych działań. „Co ciekawe, objawienia chłopca były niemal dokładnym przeniesieniem niektórych stworzonych wcześniej przez Joyce’a «Epifanii»” – zauważył literaturoznawca. Wspomniane przez niego Epifanie to zbiór krótkich zapisów Joyce’a, powstałych na początku XX wieku.
Nie tylko Pokłon Mędrców
Jednak dla milionów ludzi na świecie epifania to nie tylko gatunek czy technika literacka ani kategoria estetyczna, lecz zjawisko, które jednoznacznie kojarzy im się z religią, wiarą, a także z konkretnymi wydarzeniami. W Polsce obecnie rzadko używa się tego greckiego słowa. W rzymskokatolickim kalendarzu liturgicznym 6 stycznia obchodzi się uroczystość Objawienia Pańskiego.
Dzisiaj, nie tylko w naszym kraju, kojarzy się ją przede wszystkim z pokłonem mędrców. Takie spojrzenie utwierdzają popularne od lat Orszaki Trzech Króli. Jednak Objawieniem Pańskim czczono trzy wydarzenia. Oprócz wspomnianej już wizyty u Jezusa mędrców ze Wschodu, Objawienie Pańskie upamiętniało chrzest Jezusa w Jordanie oraz pierwszy znak uczyniony przez Niego podczas wesela w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wymienione zdarzenia stanowiły objawienie faktu, że Jezus jest nie tylko człowiekiem, ale również Bogiem. We wszystkich miało miejsce „ujawnienie” Jego boskości. Znaczącą rolę odegrały niewytłumaczalne w świetle ludzkiej wiedzy zjawiska, takie jak gwiazda prowadząca mędrców do Betlejem, głos z nieba słyszalny podczas obmycia Jezusa w Jordanie i przemiana dużej ilości wody w dobre wino.
Boży kaprys lub zachcianka?
Wspomniane trzy wydarzenia nie były pierwszym objawieniem Boga adresowanym do ludzi. „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić samego siebie i ukazać tajemnicę swej woli, dzięki której ludzie przez Chrystusa, Słowo, które stało się ciałem, mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się współuczestnikami Bożej natury” – napisali ponad sześćdziesiąt lat temu ojcowie Soboru Watykańskiego II w Konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym Dei verbum. W dzisiejszej polszczyźnie sformułowanie „spodobało się” może brzmieć dla niektórych, jakby chodziło o coś w rodzaju kaprysu lub zachciankę. W rzeczywistości chodzi o niebywałą decyzję samego Boga, który postanowił nie tylko odkryć przed ludźmi prawdę o swoim istnieniu, ale – jak zapisali ojcowie Soboru – przemawia do nich jak do przyjaciół i przestaje z nimi (może dziś należałoby powiedzieć „utrzymuje relacje”?), aby zaprosić i przyjąć ich do wspólnoty z sobą.
A co by było, gdyby Bóg postanowił pozostać całkowicie ukrytym i w żaden sposób nie objawił ludziom ani swego istnienia, ani swej woli? Blaise Pascal, żyjący w XVII wieku francuski intelektualista o bardzo szerokich zainteresowaniach (matematyk, fizyk, inżynier-wynalazca, filozof, teolog i literat), w swoich Myślach wziął taką możliwość pod uwagę. „Gdyby Bóg nigdy nie objawił się ani trochę, ten wieczny niedostatek byłby dwuznaczny i mógłby równie dobrze wskazywać na nieobecność wszelkiego bóstwa, jak na to, iż ludzie niegodni są go poznać. Ale to, iż pojawia się niekiedy, a nie zawsze, to odejmuje dwuznaczność” – stwierdził, dodając, że Bóg, jeżeli pojawił się raz, jest zawsze.
Pułapka przesadnego przekonania
Skoro Bóg istnieje, to może ludzie są w stanie sami Go odkryć i poznać, nie czekając na Objawienie? Taką możliwość zdaje się sugerować już w czasach Starego Testamentu autor Księgi Mądrości, który postawił poważny zarzut: „Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem”. Jako pewnik zapisał: „Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13, 1–2, 5). Katechizm Kościoła katolickiego, powołując się na Sobór Watykański I (1869–1870), zapewnia, że za pomocą rozumu naturalnego człowiek może w sposób pewny poznać Boga na podstawie Jego dzieł. One też są formą objawiania się Boga.
Jednak aby nie wpaść w pułapkę przesadnego przekonania o ludzkich możliwościach, trzeba pamiętać o tym, co bardzo mocno podkreślił w II wieku po narodzeniu Chrystusa apologetyczny List do Diogneta: „Żaden człowiek nie widział ani nie poznał Boga, dopóki On sam nie objawił się ludziom przez wiarę, bo tylko ona jest zdolna Go ujrzeć”. Wcześniej św. Jan w Prologu swej Ewangelii równie dobitnie stwierdził: „łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (J 1, 17–18). Słownik teologii biblijnej podsumowuje, że Objawienie zapoczątkowane w Starym Testamencie osiąga swoją pełnię w Nowym: „Lecz zamiast być przekazywane przez całe mnóstwo pośredników, koncentruje się ono teraz w Jezusie Chrystusie, który jest równocześnie jego sprawcą i przedmiotem”.
Najgłębsza prawda jaśnieje
Ojcowie Soboru Watykańskiego II we wspomnianej Konstytucji dogmatycznej o Objawieniu Bożym Dei verbum stwierdzili, że skoro wielokrotnie i na wiele sposobów Bóg przemawiał przez proroków, to „w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1, 1n). Jak to zrobił? Posłał swojego Syna, „to jest Słowo odwieczne, który oświeca wszystkich ludzi, aby wśród nich zamieszkał i opowiedział im o głębi Boga”. Nie bez powodu Jezus powiedział do Filipa: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14, 9). Katechizm Kościoła katolickiego nie pozostawia wątpliwości, że Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. „W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego” (KKK 65).
Dlaczego i po co Bóg, który – jak przypomniał w swym poemacie Karol Wojtyła – wciąż pozostaje Bogiem ukrytym, objawił się ludziom? Co chce nam przekazać?
Ojcowie Soboru Watykańskiego II w konstytucji Dei verbum stwierdzili, że Objawienia niewidzialny Bóg dokonał „w swojej wielkiej miłości”. To ona jest podstawowym powodem Objawienia Bożego. To ona sprawia, że Bóg pragnie relacji z nami, chce do nas przemawiać, chce być z nami, chce nas zaprosić i przyjąć do wspólnoty z sobą. „Przez to Objawienie najgłębsza prawda zarówno o Bogu, jak i o zbawieniu ludzi jaśnieje dla nas w Chrystusie, który jest zarazem Pośrednikiem i Pełnią całego Objawienia” – mówi soborowy dokument.
Inicjatywa z nieskrepowanej miłości
Jak zauważył bernardyn o. Władysław Łydka w Słowniku teologicznym, treścią Objawienia jest Boży plan zbawienia ludzkości, pochodząca z nieskrępowanej miłości inicjatywa Boża, aby doprowadzić ludzi do przyjaznego obcowania z Osobami Bożymi i dać im udział w wiekuistym, pełnym szczęścia życiu Bożym: „Celem Objawienia jest doprowadzenie człowieka do przyjęcia przez wiarę Bożego planu zbawienia i do wszechstronnej współpracy w jego realizacji”. Objawiając swą miłość i wolę zbawienia człowieka, Bóg objawia też samego siebie.
Odwołując się do soborowej konstytucji, papież Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji Verbum Domini o słowie Bożym w życiu i misji Kościoła z roku 2010 zwrócił uwagę, że Bóg daje się poznać w dialogu, który pragnie prowadzić z nami. Przypominając, że Bóg daje się nam poznać jako tajemnica nieskończonej miłości, w której Ojciec wyraża odwiecznie swoje Słowo w Duchu Świętym, wyjaśnił: „Dlatego Słowo, które od początku jest u Boga i jest Bogiem, objawia nam samego Boga w dialogu miłości między Osobami Boskimi i zaprasza nas do uczestnictwa w nim”. Można więc powiedzieć w uproszczeniu, że Objawienie jest zaproszeniem ze strony Boga skierowanym do nas, ludzi. Zaproszeniem, które trwa i nie traci swej aktualności.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














