Powołani do relacji

Leon XIV nie boi się konfrontować z wyzwaniami współczesności i nie postrzega ich jako zagrożenia, przed którym trzeba się bronić, ale jako okazję do tego, by umocnić w sobie tożsamość. W takim kluczu warto czytać jego list do prezbiterów zatytułowany Wierność, która rodzi przyszłość.
Czyta się kilka minut
Leon XIV błogosławi prezbiterom w Bazylice św. Piotra. Podczas mszy w uroczystość Najświętszego Serca Jezusa papież udzielił święceń prezbiteratu 32 diakonom. Watykan, 27 czerwca 2025 r. fot. Vatican Media/ Vatican Pool/Getty Images
Leon XIV błogosławi prezbiterom w Bazylice św. Piotra. Podczas mszy w uroczystość Najświętszego Serca Jezusa papież udzielił święceń prezbiteratu 32 diakonom. Watykan, 27 czerwca 2025 r. fot. Vatican Media/ Vatican Pool/Getty Images

W Kościele istniała zawsze niebezpieczna tendencja do zamknięcia się w oblężonej twierdzy i bronienia tego, co było. Próbą przełamania tej tendencji było ogłoszone przez Jana XXIII soborowe aggiornamento, do którego Leon XIV wprost nawiązuje. Dla papieża doświadczenie zmian jest okazją do ciągłej weryfikacji przebytej drogi i konsekwentnej aktualizacji nauczania soborowego, zwłaszcza w kierunku synodalnym i misyjnym. Jest pytaniem o to, czego dziś chce od Kościoła Pan, w jakim kierunku chce go poprowadzić.

Tożsamość relacyjna

Zasadniczy pryzmat, przez jaki Leon XIV chce spojrzeć na tożsamość księży, to wierność. Chodzi o wierność braterstwu, komunii, synodalności i misji, które tę tożsamość wyznaczają. Nie bez znaczenia jest tu również przywołana przez papieża koncepcja Kościoła jako Ludu Bożego. Stoi ona u podstaw rozumienia Kościoła przez samego siebie, wyrażonego choćby w konstytucji Lumen gentium. Jest też fundamentem, na którym opiera się idea synodalności i misyjności, wyrażająca się w takich działaniach, jak towarzyszenie, uważność, słuchanie. Do tego wszystkiego papież nawiązuje bezpośrednio. Oznacza to, że odrzucanie tak rozumianej misji Kościoła, zwłaszcza przez księży, jest w jakiejś mierze zaprzeczaniem własnej tożsamości.

W jednym z pierwszych punktów Leon XIV przypomina, że powołanie jest darem. Być może brzmi to nazbyt oczywiście, ale to przypomnienie ma znaczenie fundamentalne. Papież nawiązuje do encykliki o miłości Deus caritas est. Już w pierwszym punkcie Benedykt XVI zwracał uwagę, że tożsamość chrześcijańska rodzi się ze spotkania z Chrystusem, doświadczenia Boga, który jako pierwszy wychodzi do człowieka i chce wejść z nim w relację. I to właśnie odpowiedź na to wyprzedzające i bezwarunkowe działanie miłości Boga jest tym, co nadaje życiu decydujące ukierunkowanie. Przyjęcie daru leży u podstaw tożsamości chrześcijańskiej, tym bardziej więc leży u podstaw tożsamości prezbitera. Nikt sobie nie zasłużył ani nie zapracował na to, by być dzieckiem Boga, tym bardziej by być prezbiterem. Otrzymał zaproszenie, na które odpowiedział, które jednak nie kończy się wraz z przyjęciem święceń. Relacja bowiem domaga się nieustannego pielęgnowania. Dlatego Leon, znów nawiązując do Benedykta XVI, tym razem do ustanowionego przez niego Roku Kapłańskiego, powie o odnawianiu gorliwości i radości, która realizuje się przez codzienne posłuszeństwo własnemu powołaniu. Czyli przez słuchanie słowa Bożego, sprawowanie sakramentów, ewangelizację, bliskość z najuboższymi i braterstwo z innymi prezbiterami.

Stała formacja

Leon kładzie nacisk na permanentną formację, która ma stworzyć dynamizm ciągłego odnawiania się ludzkiego, duchowego, intelektualnego i duszpasterskiego prezbiterów. Formalnie, trzeba uczciwie przyznać, w diecezjach istnieje coś takiego jak stała formacja prezbiterów. Pozostaje pytanie, czy odpowiada ona współczesnym wyzwaniom, z jakimi mierzą się prezbiterzy. To, co sprawdzało się jeszcze dziesięć lat temu, nie musi sprawdzać się dziś. Leon upomina się o nieustające aggiornamento, o szukanie takich form stałej formacji, które pozwolą prezbiterom zachować wierność ich tożsamości, a jednocześnie dadzą narzędzie potrzebne do stawiania czoła nowym wyzwaniom. Papież pisze wyraźnie, że „formacja stała nie jest wysiłkiem intelektualnym ani aktualizacją duszpasterską, ale żywą pamięcią i ciągłym uaktualnianiem własnego powołania na wspólnej drodze” (nr 8).

Kluczowe wydaje się sformułowanie „wspólnej drogi”. Pobrzmiewa tu zarówno idea Kościoła jako Ludu Bożego, jak i Kościoła synodalnego. Przede wszystkim jednak pobrzmiewa tożsamość uprzednia do tej, wynikającej ze święceń – tożsamość chrzcielna.

Pasterz nie przestaje być owcą

Leon XIV pisze: „Każdy pasterz, zanim poświęci się prowadzeniu trzody, musi bowiem nieustannie pamiętać, że sam, wraz z braćmi i siostrami, jest uczniem Mistrza, ponieważ ‘przez całe życie pozostaje się «uczniami», z nieustannym pragnieniem, aby «upodabniać się» do Chrystusa’. Tylko ta relacja posłusznego naśladowania i wiernego bycia uczniem może utrzymać umysł i serce we właściwym kierunku, pomimo zawirowań, jakie może przynieść życie” (nr 9). Papież zwraca uwagę, że Sobór Watykański II umieścił posługę prezbiterów w obrębie równej godności i braterstwa wszystkich ochrzczonych. Przywołuje tu fragment soborowego dekretu Presbyterorum ordinis: „Kapłani Nowego Testamentu, chociaż z racji sakramentu święceń wykonują wśród Ludu i dla Ludu Bożego bardzo wzniosłe i nieodzownie potrzebne zadanie ojca i nauczyciela, wspólnie jednak ze wszystkimi wiernymi są uczniami Pana i uczestnikami Jego królestwa dzięki łasce powołującego Boga. Ze wszystkimi bowiem odrodzonymi w chrzcielnym źródle prezbiterzy są braćmi wśród braci jako członkowie jednego i tego samego Ciała Chrystusowego, którego budowanie wszystkim zostało zlecone”.

W tym sensie prezbiter nie jest kimś lepszym niż przeciętny wierny. Owszem, otrzymuje szczególny dar, jakim jest sprawowanie sakramentów, w tym urzeczywistnianie obecności Chrystusa w przepowiadaniu Słowa i sprawowaniu Eucharystii, oraz udzielanie Jego przebaczenia w sakramencie pojednania, jednak dar ten otrzymał dla wspólnoty, a nie dla siebie, oraz ze względu na wolę Boga, a nie ze względu na jakiekolwiek swoje zasługi czy zalety. Zrozumienie tej specyfiki powinno ustrzec prezbiterów przed protekcjonalnym traktowaniem innych, ale też przed pokusą – od której nie są wolni również wszyscy pozostali wierni – by całą odpowiedzialność za Kościół i ewangelizację składać na barkach księdza.

Wyjście poza model wyłącznego przywództwa

Właśnie Kościół synodalny i misyjny pozwala prezbiterom, zdaniem Leona XIV, nie utracić niczego ze swojego znaczenia i aktualności, a bardziej skupić się na swoich szczególnych i specyficznych zadaniach. Dokument końcowy Synodu mówi wprost, że „prezbiterzy są wezwani do pełnienia swojej posługi w duchu bliskości z ludźmi, otwartości i gotowości do wysłuchania wszystkich, przyjmując styl synodalny” (nr 72). Leon uważa, że dla realizacji eklezjologii komunii „posługa prezbitera musi wyjść poza model wyłącznego przywództwa (leadership), który determinuje centralizację życia duszpasterskiego i obciążenie wszystkich powierzonych mu wyłącznie obowiązków, dążąc do kierowania bardziej kolegialnego, we współpracy między prezbiterami, diakonami i całym Ludem Bożym, w ramach wzajemnego ubogacania się, które jest owocem różnorodności charyzmatów, wzbudzonych przez Ducha Świętego” (nr 22).

Leon XIV duży nacisk kładzie na wymiar wspólnotowy. Braterstwo między prezbiterami zajmuje sporo miejsca w niedługim skądinąd dokumencie. Papież wraca do pytania, jakie postawił prezbiterom przy okazji Jubileuszu: „Jak bowiem my, szafarze, moglibyśmy być budowniczymi żywych wspólnot, gdyby najpierw nie panowało między nami rzeczywiste i szczere braterstwo?”.

Braterstwo, zdaniem Leona, wynika wprost z sakramentu święceń, jest więc darem tkwiącym w łasce święceń. Co oznacza, że nie jest jedynie wynikiem dobrej woli i zbiorowym wysiłkiem, ale w pierwszej kolejności jest uznaniem, że dar poprzedza jakiekolwiek działanie człowieka. W jednej z katechez w Roku Kapłańskim Benedykt XVI powiedział, że prezbiter „jest sługą Chrystusa w tym sensie, że jego życie, ontologicznie upodobnione do Chrystusa, przyjmuje charakter zasadniczo relacyjny: on jest w Chrystusie, przez Chrystusa i z Chrystusem w służbie ludzi. Właśnie dlatego, że należy do Chrystusa, prezbiter pozostaje całkowicie w służbie ludzi: jest szafarzem ich zbawienia, ich szczęścia, ich autentycznego wyzwolenia, dojrzewając w tym stopniowym przyjmowaniu woli Chrystusa, w modlitwie, w obcowaniu z Nim «serce z Sercem»”.

Braterstwo, komunia, relacje

Jednym z głównych wyzwań na przyszłość, jaki wskazuje dokument, zwłaszcza w kontekście świata naznaczonego wojnami, podziałami i nieporozumieniami, jest uwidacznianie relacyjnego i komunijnego wymiaru posługi kapłańskiej. Oznacza to przezwyciężenie pokusy indywidualizmu, choć bez niwelowania indywidualności, charyzmatów czy talentów. Tu papież widzi szczególną rolę biskupa, który rozeznając, powinien znaleźć równowagę między docenianiem indywidualnych darów a strzeżeniem komunii. Pozostaje pytanie, czy biskupi podejmują wysiłek takiego rozeznania, czy wymagane przez nich posłuszeństwo odbywa się w dialogu, o co apelował Franciszek w swojej konferencji na temat czerech bliskości kapłana. Z całą pewnością narzędzia, jakie daje szkoła synodalności, mogą pomóc, aby to rozeznawanie dokonywało się we wspólnocie Kościoła i nie było wynikiem czyjegoś kaprysu, ale służyło umacniania kościelnej komunii. Ostatecznie biskup jest jej sługą i za nią odpowiada.

Mówiąc o braterstwie, Leon odważnie odnosi się do tematów, które bywają wstydliwe, dyskutowane, ale raczej między samymi prezbiterami niż w głównym dyskursie, a których przezwyciężenie jest konieczne, jeśli faktycznie ma się urzeczywistnić komunia między prezbiterami. Chodzi o nierówności ekonomiczne, tak zwane lepsze i gorsze parafie czy mniej lub bardziej dochodowe funkcje, ale też dbałość o księży chorych i przeżywających problemy, którzy bywają nieraz postrzegani jako problematyczni i nie spotykają się ze zrozumieniem swojej sytuacji. Leon także pisze o tych, którzy odchodzą z kapłaństwa. Zachęca do wyciągnięcia uczciwych wniosków i nieprzerzucania wyłącznej odpowiedzialności na odchodzących.

Problemem, na który wskazuje papież, jest samotność, wynikająca ze zmiany życia społeczeństw, fragmentaryzacji tkanki społecznej, zwłaszcza na Zachodzie. W wielu miejscach księża nie są już częścią spójnej i wierzącej społeczności, która w przeszłości wspierała ich posługę. Wyobcowanie może rodzić samotność, a ta z kolei osłabia zapał i może powodować smutne zamknięcie się w sobie. Papież apeluje więc, nawiązując zresztą do swoich poprzedników, do zaangażowania w inwestowanie i promowanie możliwych form życia wspólnego. Co ciekawe, w kontekście braterstwa i wspólnoty, papież wskazuje na ożywiającą obecność pośród prezbiterów diakonów stałych. „Piękno Kościoła złożonego z prezbiterów i diakonów, którzy współpracują, zjednoczeni tą samą pasją do Ewangelii i troską o najbiedniejszych, staje się jasnym świadectwem komunii – pisze Leon XIV. – Według słów Jezusa (por. J 13, 34–35), to właśnie z tej jedności, zakorzenionej we wzajemnej miłości, chrześcijańskie głoszenie czerpie wiarygodność i siłę. Dlatego posługa diakonatu, zwłaszcza gdy jest przeżywana we wspólnocie z własną rodziną, jest darem, który należy poznać, docenić i wspierać. Dyskretna, ale nieodzowna służba ludzi oddanych miłości przypomina nam, że misja nie jest wypełniana poprzez wielkie gesty, ale jednocząc się w pasji do Królestwa i dzięki codziennej wierności Ewangelii”.

Nie celebrujemy siebie

Wierności misji prezbitera, zdaniem papieża, zagrażają dwie skrajności. Pierwsza to mentalność oparta na wydajności, zgodnie z którą wartość każdego człowieka mierzy się jego osiągnięciami, czyli liczbą zrealizowanych działań i projektów. „Zgodnie z tym sposobem myślenia to, co robisz, jest ważniejsze od tego, kim jesteś, co odwraca prawdziwą hierarchię tożsamości duchowej” – pisze papież. Druga pokusa jest odwrotnością pierwszej – przerażeni kontekstem czasów, w których żyją, prezbiterzy wycofują się, odrzucając wyzwanie ewangelizacji i przyjmując podejście leniwe i defetystyczne.

Lekarstwem na pokonanie obu pokus ma być dążenie do harmonii między kontemplacją a działaniem. Nie powinno się go jednak osiągać przez gorączkowe przyjmowanie schematów działania, tego, co zawsze było lub nigdy nie było, ale przez twórcze poszukiwanie, którego paradygmatem jest przyjęcie wymiaru paschalnego jako centralnego elementu posługi.

Leon XIV: „Oddanie się bez zastrzeżeń nie może i nie powinno w żadnym wypadku oznaczać rezygnacji z modlitwy, studium, braterstwa kapłańskiego, ale wręcz przeciwnie, staje się horyzontem, w którym wszystko jest zawarte w takim stopniu, w jakim jest ukierunkowane na Pana Jezusa, umarłego i zmartwychwstałego dla zbawienia świata. W ten sposób wypełniają się również przyrzeczenia złożone w czasie święceń, które wraz z oderwaniem od dóbr materialnych sprawiają, że w sercu prezbitera rodzi się wytrwałe poszukiwanie i przylgnięcie do woli Bożej, dzięki czemu Chrystus jest widoczny w każdym jego działaniu. Dzieje się tak na przykład wtedy, gdy unika się wszelkiego osobowościowego podejścia i celebrowania siebie, pomimo publicznej ekspozycji, do której czasami zobowiązuje pełniona funkcja”. Ma to szczególne znaczenie w liturgii, gdzie celebrans powinien „zniknąć”, by pozostał Chrystus, swoim działaniem nie powinien Go sobą przesłaniać. Odnosi się też do obecności w mediach społecznościowych, gdzie uzasadnieniem zaangażowania powinno być rozeznanie, czy jest ono aby na pewno w służbie ewangelizacji, czy nie jest zawoalowaną formą stawiania na siebie pod płaszczykiem ewangelizacji.

Jeśli szukać w dokumencie jakiegoś miernika wierności swej tożsamości, to byłaby nim zdolność odpowiadania przez świadectwo własnego życia „na wielki głód autentycznych i szczerych relacji, jaki występuje we współczesnym społeczeństwie”, dając świadectwo Kościoła, który jest „skutecznym zaczynem więzi, relacji i braterstwa rodziny ludzkiej”, aby „lepiej pielęgnował relacje: z Panem Bogiem, między kobietami i mężczyznami, w rodzinach, wspólnotach, między chrześcijanami, grupami społecznymi, wyznaniami”. W tym celu nie tylko prezbiterzy, ale wszyscy, muszą dokonać prawdziwego nawrócenia misyjnego. Jak zauważył Synod o synodalności, „w ten sposób stanie się bardziej widoczne, że parafia nie jest skupiona na sobie, ale na misji i jest powołana do wspierania zaangażowania tak wielu ludzi, którzy na różne sposoby żyją i dają świadectwo swojej wiary w pracy zawodowej oraz w działalności społecznej, kulturalnej i politycznej”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2026