Nie istnieje jedna recepta na początek udanego związku: niektóre relacje romantyczne zaczynają się od szalonego zakochania, inne od wieloletniej przyjaźni. Elementem, który sugeruje chęć wykorzystania drugiej osoby, a nie budowania bezpiecznej relacji, jest natomiast prośba o wsparcie finansowe pojawiająca się na pierwszej randce.
Wickham i tinderowcy
Oszustwa matrymonialne, mające pozbawić osobę spragnioną uczucia pieniędzy, nie przypominają dzisiaj intryg rodem z XIX wieku. Przebiegli pseudo-romantycy działają dziś inaczej niż austenowski George Wickham, uciekający z zakochaną w nim dziewczyną w świat, by w zamian za jej zszarganą reputację zyskać majątek. Współczesny szalbierz, który dąży do wzbogacenia się kosztem czyichś uczuć, maskę romantyka przywdziewa głównie w internecie – bo to przecież właśnie to hipermedium zajęło miejsce swatów w zakresie kojarzenia związków.
Klaudia Ziółkowska, autorka książki Kocham Cię, zrób mi przelew. Historie o miłości, która kosztowała miliony, zdrowie, a nawet życie w swojej publikacji opowiada o osobach, które szukały miłości, a zamiast niej otrzymały destylat kłamstw i manipulacji finansowych, a także o tych, którzy wybrali w życiu ścieżkę na skróty – i którzy w czyimś uczuciu kierowanym do siebie dostrzegli szansę na wzbogacenie się. Skala oszustw finansowych na etapie randkowania może być, oczywiście, bardzo zróżnicowana. Na szczęście nie zawsze oszust wyłudza duże kwoty i przez wiele miesięcy tka pajęczą sieć iluzji, niczym antybohater serialu Oszust z Tindera. Spektakularne kłamstwa wymagają nie tylko skoliozy kręgosłupa moralnego, ale też wysiłku i przebiegłości, którą nie każdy spragniony łatwego zarobku człowiek dysponuje. Czasami stawką są mniejsze kwoty, a nawet samo postawienie kolacji – dla niejednej osoby randkowanie stało się obecnie elementem lifestyle’u, który można realizować na koszt innych. Nie każde wyłudzenie ma więc na celu „wyciągnięcie” od drugiej osoby milionów – czasami celem jest zdobycie darmowego posiłku metodą „na zapomniany portfel”.
Kultura, w której możliwe jest szybkie poznanie wielu nowych osób, a także umówienie się na randkę z kimś, kto przebywa w naszym mieście jedynie przez trzy dni, utrudnia budowanie stabilnych więzi, natomiast ułatwia oszustom wzbogacanie się i tworzenie wielu „fejkowych” tożsamości. Aby zdobyć pieniądze na wakacje, nie trzeba obecnie napadać na bank – „wystarczy” przez kilka dni lub tygodni utrzymywać w znacznej mierze wirtualną relację z osobą, która jest skłonna udzielić nam finansowego wsparcia w zamian za nadzieję na stały związek lub wieloletnią przyjaźń.
Ukradzione zaufanie
Oszustwa randkowe są bardzo różnorodne pod względem kwot, których dotyczą i opowieści, które oszust tworzy, aby zdobyć zaufanie ofiary. Cechą wspólną jest natomiast to, że współczesny łowca majątków bierze na cel osoby pragnące miłości, a także wrażliwe i empatyczne, skłonne do niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Nieuczciwy randkujący jest w stanie odgrywać rolę ubogiego, romantycznego kochanka, który pragnie jedynie, aby druga osoba sfinansowała wspólny pobyt nad morzem (on zrobiłby to sam, gdyby tylko mógł, ale w zamian za spędzone na koszt drugiej osoby chwile rzuci jej do stóp cały świat, niczym Wokulski Izabeli!), biedaka pokrzywdzonego przez los (fałszywy przyjaciel nie zwrócił pożyczki) lub człowieka po przejściach (podła eks wyłudza alimenty, za które później robi sobie paznokcie). Wszystkie te historie doprowadzają do wzruszenia i ubożenia ofiary, która przecież nie chce przekreślać szansy na związek tylko dlatego, że obiekt uczuć potrzebuje pomocy – zresztą tego rodzaju pomoc to w jej mniemaniu „inwestycja”, która ma się zwrócić podczas wspólnej przyszłości.
Poza stratami materialnymi oszustwa randkowe wywołują także szkody psychologiczne: jeśli ktoś – zwłaszcza szczerze poszukujący miłości – zostaje sprowadzony do roli bankomatu, to może to zaburzyć poczucie własnej wartości oraz podważyć zaufanie do świata. Niejedna osoba, która doświadczyła tego rodzaju wyłudzenia, przez wiele lat nie była w stanie uwierzyć w szczere zamiary innych „zalotników” – wspomnienie instrumentalnego potraktowania zabijało możliwość otwierania się na bliskość z drugim człowiekiem. Matrymonialne oszustwo często jest skrojone na miarę potencjalnej ofiary i dotyka jej najskrytszych marzeń oraz fantazji. Ktoś, kto na jednej z pierwszych randek prosi o przelew lub pożyczenie pieniędzy (których od początku nie ma zamiaru zwrócić) może opowiadać o sobie jako o przedsiębiorcy, któremu akurat powinęła się noga, jeśli wyczuje, że to zaimponuje drugiej stronie; może też twierdzić, że przeznaczył pieniądze na wsparcie leczenia chorego przyjaciela lub „wyznać”, że został okradziony podczas misji pokojowej w odległym kraju, w której uczestniczył jako ochotnik, jeśli podświadomie wie, że to „zadziała” na ofiarę.
Pewna kobieta – której historia przypomina opowieści zebrane we wspomnianej wcześniej książce – przez niemal rok wierzyła, że poznany w sieci mężczyzna, który w pewnym momencie nawet się jej oświadczył, potrzebuje jej pomocy, gdyż swoje oszczędności przeznaczył na rozpaczliwie potrzebne wsparcie dla brata. Kiedy po pewnym czasie relacji (i zarezerwowaniu sali weselnej) okazało się, że długi mężczyzny były spowodowane zaległymi „płatnościami” za narkotyki, a brat nie tyle potrzebował pomocy, ile pomagał ukochanemu młodej kobiety uniknąć kary więzienia, dziewczyna przeżyła kompletny szok, który doprowadził ją do depresji i zachowań autodestrukcyjnych. Nie trzeba być przywiązanym do pieniędzy materialistą, aby cierpieć po finansowym oszustwie – wystarczy być wrażliwym i spragnionym trwałej, szczerej relacji.
Dżentelmeni i pieniądze
Jedno ze starych porzekadeł mówi, że dżentelmeni (czyli w domyśle: ludzie kulturalni) nie rozmawiają o pieniądzach, tylko po prostu je posiadają. Tymczasem czynienie z pieniędzy i posiadania tematu tabu może poważnie skomplikować życie zarówno rodzinne, jak i randkowe. Oczywiście nie byłoby rozsądne ani w dobrym tonie informowanie osoby, z którą jesteśmy na pierwszym spotkaniu, o wysokości naszej wypłaty i oczekiwanie tego typu transparentności od niej. Randka nie jest przecież spotkaniem biznesowym, a wyjście z kimś na kawę zwykle ma doprowadzić do znalezienia partnera życiowego, a nie inwestycyjnego. Warto jednak na wczesnym etapie relacji wyraźnie zaznaczyć nasze granice i spotkać się z oczekiwaniami drugiej strony. Stwierdzenie, że nie planujemy obecnie nikomu pożyczać pieniędzy, że pracujemy na etacie i chcielibyśmy, aby nasz partner również miał stabilne zatrudnienie, to nie zabijanie romantyzmu – to często zabezpieczenie przed nieuczciwymi łowcami majątków lub osobami, które chciałyby choćby przez jakiś czas korzystać z życia na nasz koszt. Szczególnie narażone na finansowe wykorzystanie będą oczywiście osoby nieźle sytuowane. Matrymonialny oszust zazwyczaj łatwo dostrzega, jakie możliwości finansowe posiada potencjalna ofiara – a przecież już to, jak jesteśmy ubrani i w jaki sposób przyjeżdżamy na spotkanie, potrafi zdradzić wiele na temat poziomu naszej zamożności.
Banki próbują chronić
Niezwykle trudno byłoby zyskać pewność, że jest się w stu procentach chronionym przed miłosno-finansowym oszustwem. Nawet osoba starannie strzegąca własnych pieniędzy może zostać na tyle poruszona prośbą o pożyczkę ze strony „skrzywdzonego” obiektu uczuć, że postanowi przelać mu pewną pulę środków – nie jesteśmy przecież istotami z kamienia, a tinderowi oszuści bywają szczególnie uroczy, charyzmatyczni i czarujący. Można jednak do pewnego stopnia ograniczyć tego rodzaju ryzyko, np. poprzez nieprezentowanie swojej zamożności na portalach randkowych, niepodawanie nowo poznanym adoratorom haseł do kont bankowych czy pilnowanie własnego smartfona (już wzięcie w ręce czyjegoś telefonu umożliwia niekiedy wykonanie prostych operacji finansowych).
Co ciekawe, zagadnieniem ochrony przed randkowymi wyłudzeniami zajmują się także banki – na stronie jednego z nich możemy znaleźć ostrzeżenie: „Ostrzegamy przed wzmożonym działaniem oszustów, wykorzystujących osoby samotne, poszukujące miłości na internetowych portalach randkowych (Tinder, Sympatia.pl, Badoo, eDarling). Oszuści tworzą interesujący profil na portalu randkowym, w mediach społecznościowych lub innych platformach internetowych (…). Przez długie tygodnie zdobywają zaufanie ofiary, a później proponują szybki zarobek, sugerując inwestycje w kryptowaluty. Oszuści manipulują ofiarą tak, aby dała namówić się na inwestycje, polegające zazwyczaj na wpłacie niewielkiej kwoty. Następnie usypiają czujność ofiary, pozwalając jej zarobić niewielkie sumy (…). W ten sposób ofiara zachęcana jest do kolejnych wpłat środków finansowych”.
Oszustwa to przestępstwa
Jeśli jednak już wpadniemy w sidła randkowego oszusta, nie oznacza to, że powinniśmy się wstydzić ani ukrywać swoją historię. Wstyd „z przydziału” należy się sprawcy, nigdy ofierze. Nigdy nie można powiedzieć, że osoba pokrzywdzona „sama się o to prosiła” – ona „prosiła” przecież o miłość, a nie o uszczuplenie stanu konta. Wyłudzenia (nawet niewielkich kwot) należy zgłosić policji, a jeśli z naszego konta zaczęły znikać pieniądze – albo z portfela zniknęła karta płatnicza czy kredytowa – natychmiast poinformujmy o tym bank. Oszustwa finansowe to przestępstwa – a to, że wydarzyły się one za sprawą internetu lub że ofiarą padła zakochana osoba, nie umniejsza ich ciężaru. Co więcej, uchwycenie casanovy-naciągacza pomoże chronić potencjalne ofiary, gdyż kradzieże tego rodzaju mają tendencję do powtarzalności. Samo ukaranie sprawcy oszustwa może mieć także wymiar terapeutyczny dla osoby pokrzywdzonej – choć oczywiście sama kara nie rozwiązuje wszystkich problemów kogoś, kto został zraniony podczas poszukiwań miłości. Odbudowa zaufania do świata – a zwłaszcza osób, z którymi potencjalnie moglibyśmy wejść w związek – to proces, który wymaga wsparcia z zewnątrz, a nierzadko także psychoterapii. Bycie okradzionym i oszukanym przez kogoś, kogo obdarzyliśmy uczuciem, boli przecież o wiele bardziej, niż krzywda ze strony kieszonkowca. Warto też pamiętać, że chęć odzyskania utraconych środków nie świadczy o materializmie – jest to naturalny impuls sprawiedliwości, którego głosu nie należy zagłuszać.
Na szczęście nawet bardzo połamane serca również są w stanie się zagoić, jeśli wykażemy się cierpliwością i wyrozumiałością wobec samych siebie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











