Jeśli takie są fakty – a nikt ich nie podważa – naprawdę nie rozumiem, skąd ta cała medialna burza. Myślę oczywiście o krytyce, jaka spadła na księży, którzy wezwali policję. I zastanawiam się: a co mieli zrobić? Jeśli prosili chłopca o oddanie Hostii, a on nie chciał tego zrobić, ponadto nie chciał również wyjaśnić, co zamierza z nią zrobić, to mieli mu ją odebrać siłą? Czy takie zachowanie nie byłoby naruszeniem nietykalności osobistej? Czy nie należy stwierdzić czegoś całkowicie odwrotnego: księża postąpili jak najbardziej słusznie, także biorąc pod uwagę dobro osobiste chłopca? Czy media, które rozdmuchały całą sprawę, nie zrobiły temu chłopcu realnej krzywdy, broniąc go przed „krzywdą”, która de facto okazała się pozorna? Jestem przekonany, że gdybym był ojcem tego chłopca, chciałbym, aby media zostawiły go w spokoju i pozwoliły na spokojne rozwiązanie sprawy między księżmi i rodzicami. No i w rozmowie z samym chłopcem, który mógłby także spokojnie wyjaśnić, do czego i dlaczego doszło. Bo czy i on nie miał prawa zareagować zbyt impulsywnie, kiedy uświadomił sobie, że robi coś naprawdę niewłaściwego? I dodam, że podobne uczucia zrodziłyby się pewnie we mnie, gdybym był księdzem, który w tamtej parafii pracuje. Tak, najpierw zrobiłbym wszystko, żeby sam chłopiec – bez naruszania jego fizycznej nietykalności – nie musiał żałować, że sprofanował Eucharystię.
Nie byłem na miejscu zdarzenia. Nie rozmawiałem ze świadkami. Nie mogę zaświadczyć o przytoczonych faktach. Ale jeśli są takie, jak przedstawiłem powyżej – za wiarygodnymi moim zdaniem źródłami – to można oczywiście zastanawiać się, czy działanie księży nie było zbyt impulsywne. Co do zasady jednak należy przyznać, że księża mieli prawo tak postąpić. A nawet jeśli ktoś uzna, że wspomniana impulsywność za bardzo na ich postępowaniu zaważyła, to czy nie była ona także wyrazem ich głębokiej wiary w realną obecność Boga w Eucharystii? Czy to jest tak bardzo zaskakujące, że ktoś traci grunt pod nogami, gdy na własne oczy widzi, jak Hostia może zostać za chwilę sprofanowana? Czy nie ma w tym wszystkim jakiejś ogromnej miłości do Boga i ostatecznie także szacunku do tego chłopca, że nie chciano go skrzywdzić, ale jedynie ochronić konsekrowany chleb i jego samego przed wyrzutami sumienia? Tym bardziej że naprawdę nikt nie podniósł na niego ręki.
Wróciłem do sprawy, ponieważ to, co na ten temat w mediach lewicowych się pojawiało, jest po prostu przesadą. Przypisywanie temu wydarzeniu rangi problemu politycznego, jakoby był on dowodem na sojusz tronu z ołtarzem, jest próbują kreowania rzeczywistości, a nie jej rzetelnym opowiadaniem. W ten sposób możemy tylko oszaleć w atmosferze wzajemnej podejrzliwości. A trzeba zauważyć, że podsycają ją właśnie ci dziennikarze, którzy o wzbudzanie wzajemnej wrogości wciąż osądzają stronę przeciwną.
Trudno nie zgodzić się z Piotrem Zarembą, który zwrócił uwagę, że zaatakowani zostali zwyczajnie pracujący księża za to, że starają się robić to, co do nich należy (s. 35).
Dla mnie cała sprawa wokół bełchatowskiego chłopca jest kolejną zachętą, aby w dziennikarstwie mieć się na baczności i nie ulegać modzie na upolitycznienie. Jestem też mocno przekonany, że właśnie media katolickie powinny w tym procesie niezależności politycznej odegrać decydującą rolę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












