Rozmowa z ks. dr. hab. Dariuszem Oko, z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.
Usłyszał kiedyś Ksiądz pod swoim adresem epitet „homofob”?
– Owszem, usłyszałem. To jest strasznie krzywdzące i obraźliwe określenie, sugerujące jakoby ktoś był chory psychicznie albo chory z nienawiści. Za takie słowo powinno się właściwie podawać do sądu i mam nadzieję, że w końcu zaczniemy to robić.
Niestety, ta pałka jest bardzo skuteczna.
– Homofob to jest słowo kończące dziś wszelką dyskusję, coś jakby pluton egzekucyjny. Śmierć cywilna. To określenie na wzór stosowanego przez komunistów „kułaka”, „zaplutego karła reakcji” albo używanego przez nazistów „parszywego Żyda”. Jeśli kogoś uzna się za homofoba, to właściwie zostaje on zaliczony do grupy podludzi, trzeba go wyrzucić poza nawias społeczeństwa, nie ma sensu z nim rozmawiać, można go prześladować, wsadzać do więzienia, wyrzucić z pracy – tak, jak dzieje się obecnie na Zachodzie.
Mam wrażenie, że tego nie wymyśliłby nawet George Orwell…
– Ale to doskonale pasuje do tego, co Orwell opisał w swoim Roku 1984. Bo homopropaganda jest bardzo podobna do propagandy bolszewickiej. Orwell nie przewidział jedynie technik marketingowych, jakie się obecnie stosuje. Za jego czasów nie znano tak dobrze metod psychologicznych, socjotechniki i manipulacji. Tymczasem aktywiści gejowscy korzystają z nich całkiem świadomie. Sprzedają homoseksualizm tak jak produkt oferowany na rynek. Oni nawet nie ukrywają, że dzięki inteligentnej kampanii, przeprowadzonej konsekwentnie w głównych mediach, można bardzo głęboko zmienić świadomość ludzi.
Porozmawiajmy zatem o technikach homopropagandy.
– To jest wypracowana taktyka sformułowana w 1988 r. przez amerykańskich aktywistów gejowskich, którą zastosowano – i stosuje się nadal z powodzeniem – w USA i na całym świecie. Składają się na nią cztery zasadnicze kroki. Po pierwsze, znieczulenie – społeczeństwo trzeba zasypać możliwie wielką liczbą publikacji progejowskich, trzeba osiągnąć taką przewagę w mediach, żeby z jednej strony doprowadzić ludzi do zmęczenia, do znużenia tym tematem, a zarazem do przekonania, że to jest coś normalnego.
Tak, wokół nas pełno jest takiej nachalnie serwowanej „normalności”…
– Ludzie mają być nieustannie bombardowani pozytywnymi informacjami o gejach – trochę tak jak na wojnie stosuje się wielogodzinne przygotowanie artyleryjskie: zanim nastąpi zasadniczy szturm, wystrzeliwuje się dziesiątki tysięcy pocisków, aby na tyle zmęczyć i przestraszyć przeciwnika, żeby w ogóle bał się ruszyć pod tym ogniem. I owa taktyka rzeczywiście skutkuje – większość ludzi nadal nie akceptuje homoseksualizmu, ale boi się odezwać. Panuje taka atmosfera zastraszenia, że ludzie boją się mówić o swoich przekonaniach.
A drugi krok?
– Kolejny element to manipulacja – gejów trzeba przedstawiać wyłącznie pozytywnie, jako ludzi bardzo wrażliwych, szlachetnych, pełnych zasług i sukcesów. Ta manipulacja stosowana jest nawet do tego, żeby udowadniać, iż wiele znanych historycznych postaci miało być rzekomo gejami i lesbijkami. Homoseksualiści są tak bardzo owładnięci myśleniem w kategoriach seksu, że nawet zwykłe męskie przyjaźnie chcą przedstawiać od razu jako gejowskie – tak jak biblijną przyjaźń Jonatana i Dawida albo przyjaźń „Rudego” i „Zośki” z Kamieni na szaniec. To jest obrzydliwe, ale ludzie o brudnych wyobrażeniach wszystko czego dotkną, to plugawią. I taka jest właśnie ich technika – oni chcą wmówić światu, jakoby nie była możliwa normalna przyjaźń między ludźmi tej samej płci – nie, to od razu musi być związek seksualny. To tylko pokazuje, jacy oni są zaburzeni i jak bardzo manipulują faktami.
Jak ten cukierkowy obraz ma się do ciemnej strony homoseksualizmu?
– W myśl założeń homopropagandy absolutnie nie można dopuszczać w głównych mediach jakichkolwiek negatywnych informacji o gejach. Tak samo jak za komuny można było o komunie mówić tylko dobrze. W serialach telewizyjnych mają więc występować geje i to zawsze jako superpozytywne osoby. Tak się oddziałuje na świadomość zbiorową. Tworzy się bajeczkę dla ludzi, a nie podaje kluczowych informacji, np. jak wielu gejów cierpi na AIDS.
Bo dane medyczne są szokujące.
– To jest wręcz katastrofa medyczna. W krajach Zachodu zwykle ponad 60 proc. ludzi chorych na AIDS to właśnie geje. A przecież homoseksualiści stanowią zaledwie ok. 1 proc. społeczeństwa. Można zatem powiedzieć, że ponad 60 razy częściej zapadają na AIDS i inne choroby weneryczne niż reszta populacji. Poza tym kilkakrotnie częściej chorują psychicznie i popełniają samobójstwa, a także żyją przeciętnie 10–20 lat krócej. To jest sucha statystyka pokazująca, jaki to jest zaburzony sposób życia. Ale główne media w ogóle nie podają tych danych. Mamy więc do czynienia z gigantycznym, totalnym zakłamaniem.
Rąbka tajemnicy na temat prawdziwego życia seksualnego gejów uchylił niedawno jeden z dziennikarzy radia TOK FM – sam będący czynnym aktywistą gejowskim.
– Dla znawców tematu to nie jest żadna tajemnica. Statystyki mówią wyraźnie, że życie przeciętnego geja to jest skrajna, totalna rozpusta. Trwałe związki zdarzają się wśród nich niezwykle rzadko – średnio mają oni 12 partnerów, a ci z tzw. związków partnerskich – ośmiu. Ot i cała „różnica”. Oni sami używają zresztą abstrakcyjnego i sprzecznego z logiką pojęcia „małżeństwa bez wierności”.
Symbole ich kultury gejowskiej to kluby z tzw. darkroomami, przyciemnionym pomieszczeniami, gdzie wszyscy, którzy tam przebywają, mogą ze sobą współżyć jak popadnie, nawet bez oglądania twarzy przypadkowego partnera. Stąd się biorą potem choroby psychiczne. To ich niszczy. Mówimy o ludziach zaburzonych i rozpasanych seksualnie. 25 proc. gejów deklaruje, że ma więcej niż 1000 partnerów w życiu, 50 proc. więcej niż 100 – to są maniacy seksualni wymagający leczenia, opieki i modlitwy.
Co ciekawe, w mediach nigdy nie pokazuje się starych gejów, bo oni mają straszne twarze, twarze zniszczone rozpustą i chorobami. Możemy oglądać tylko ludzi młodych.
Niewierność jako gejowska cnota kardynalna?!
– Rzeczywiście, homopropaganda reklamuje homoseksualizm jako coś wspaniałego, dobrego, pięknego, natomiast normalną rodzinę i małżeństwo przedstawia się w kategoriach czegoś
nudnego, banalnego, niemal godnego pogardy. I to jest właśnie trzeci element propagandy homoseksualnej, czyli odrzucenie wartości. W podręcznikach pisanych w ramach ideologii gender w ogóle nie występuje pojęcie małżeństwa, rodziny, wierności. Piękny jest tylko homoseksualizm, a ci, którzy się temu sprzeciwiają, to nienawistnicy, homofoby i bigoci. Według aktywistów gejowskich homofobem jest każdy, kto wypowie choć jedno zdanie krytyki na temat homoseksualizmu. Owo dziecinne zachowanie, tak typowe dla przedszkolaków, jest jednak zadziwiająco skuteczne dzięki potędze mediów opanowanych przez lewaków i ateistów.
W takim razie „homofobami” są także Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty i papież Franciszek pewnie też?
– O tak, nawet Bóg jest homofobem, bo w Piśmie Świętym mówi źle o homoseksualizmie.
Homofobami są papieże, księża i w ogóle 90 proc. społeczeństwa, które sprzeciwia się
adopcji dzieci przez homoseksualistów. Na takiej zasadzie można powiedzieć, że kardiolog jest kardiofobem, bo mówi pacjentowi choremu na serce negatywne rzeczy o przyczynach jego choroby. Przecież to jest paranoja.
Która jednak za chwilę może zostać u nas wprowadzona w majestacie prawa.
– Ustawa równościowa, która jest obecnie przedmiotem prac polskiego Sejmu, to nic innego jak czysty kaganiec komunistyczny – nie można mówić niczego złego o gejach, bo się pójdzie za to do więzienia albo zostanie wpędzonym w nędzę za jedno zdanie krytyki – chociażby za te dane, które tutaj przed chwilą zacytowałem. Ta ustawa jest więc elementem swoistego homoterroru i homodyktatu, a zarazem wyrazem niesamowitej pychy, przypisywania sobie cech boskich. Geje mówią wprost: my jesteśmy wyjęci spod jakiejkolwiek krytyki.
Musimy uświadomić sobie jedno: homoseksualiści stosują konsekwentnie „taktykę salami”. Najpierw mówią: my chcemy tylko legalizacji związków, a za dwa lata domagają się już małżeństwa, potem adopcji dzieci, jeszcze później zmiany mentalności dzieci i odpowiedniej seksedukacji w szkole. To jest cały pakiet. Dlatego jeśli wprowadzi się ustawę zabraniającą krytykowania homozwiązków, to potem będzie już można przeprowadzić wszystko.
A na tym nie koniec.
– Nie, ponieważ istnieje jeszcze czwarty etap homopropagandy, czyli eliminacja przeciwników. Geje są pod tym względem bardzo podobni do komunistów – kiedy już osiągają władzę, wtedy bezapelacyjnie eliminują swoich krytyków. Homoseksualni aktywiści mówią wiele o tolerancji, o szacunku dla człowieka, ale gdy mają wpływy i władzę, stają się bezwzględni i bestialscy.
I temu wszystkiemu musimy się zdecydowanie przeciwstawiać. Z jednej strony jest to obrona społeczeństwa przed gigantycznym kłamstwem i manipulacją, a z drugiej chrześcijańska próba ratowania bliźniego. My mówimy im, tak jak lekarz mówi chorym: wasz sposób życia jest zabójczy.
Ks. dr. hab. Dariusz Oko – filozof, teolog, wykładowca Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, duszpasterz służby zdrowia diecezji krakowskiej, autor licznych krytycznych publikacji na temat ideologii gender, homoideologii i homoherezji we współczesnym świecie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











