Jedni uważają ją za ideową męczennicę, ostatnią nadzieję „wilnej, samostyjnej”, inni nie zostawiają na niej suchej nitki, nazywając cynicznym graczem, dla którego najważniejsza jest władza.
Późnźej, gdy nieprzychylny Lady Ju układ polityczny doprowadził do likwidacji jej firmy, Julia się nie poddała, została wicepremierem ds. energetyki w rządzie Wiktora Juszczenki. Przy tym wicepremierem niesłychanie skutecznym. Jeden z najlepszych ukraińskich komentatorów politycznych, redaktor naczelny wpływowego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, Julia Mostowa, powiedziała mi, że Tymoszenko z tego okresu przypominała jednego z bohaterów Nędzników, komisarza Vidoq, bezwzględnego i niesłychanie skutecznego policjanta, który zaczynał swoją karierę jako kryminalista.
Żelazna Dama
W ciągu pół roku wicepremierowania Tymoszenko ukraińscy oligarchowie stracili, a budżet państwa zyskał 4 mld dol.
Zdymisjonowana za domaganie się od ówczesnego prezydenta Kuczmy wyjaśnienia sprawy tajemniczego morderstwa niezależnego dziennikarza Georgija Gongadze, Żelazna Dama nie złożyła broni, lecz stała się głównym motorem i sponsorem akcji protestów „Ukraina bez Kuczmy”, mających doprowadzić do impeachmentu prezydenta. Wtedy po raz pierwszy została aresztowana i oskarżona o to, do czego w tej chwili ponownie wróciły ukraińskie władze – o nadużycia podatkowe firmy Zjednoczone Systemy Energetyczne, a także o ukrywanie dochodów w latach 1997–1999. Nikt nie twierdzi, że Tymoszenko jest w 100 proc. niewinna. Tyle tylko, że w takim razie przed sądem powinni stanąć i zięć Leonida Kuczmy – Wiktor Pińczuk, i bliski współpracownik obecnego prezydenta Janukowycza – Rinat Achmetow, i człowiek, dzięki któremu Polska oraz Ukraina dostały mistrzostwa Euro 2012 – Hryhorij Surkis.
Wtedy areszt Julii trwał sześć tygodni, a Ukraińcy przestali widzieć w niej niedawnego oligarchę – stała się więźniem sumienia, ukraińską Joanną d’Arc. Wyszła w aureoli męczennicy i natychmiast przystąpiła do ataku na Kuczmę.
Potem nadeszły sfałszowane przez Kuczmę oraz jego kandydata na prezydenta Janukowycza wybory 2004 r. i pomarańczowa rewolucja, w której Julia przy boku Wiktora Juszczenki walczyła o prezydenturę tego ostatniego. To ona była motorem i główną siłą napędową słynnego Majdanu Nezałeżnosty: jej imię skandowały wielotysięczne tłumy, to ona przemawiała codziennie z ustawionej na Majdanie trybuny.
Wygląda jednak, że wygrana pomarańczowej rewolucji stała się początkiem końca politycznej kariery dwojga jej głównych bohaterów – ambitna premier Tymoszenko chciała władzy, będący prezydentem Juszczenko robił wszystko, by nie miała jej za dużo.
Kłótnia w pomarańczowym obozie zaowocowała długotrwałym kryzysem politycznym. Pierwsze miejsce zaczęła zdobywać Partia Regionów – wielkiego przegranego pomarańczowej rewolucji Wiktora Janukowycza.
Fatalny kontrakt
W 2007 r. po kolejnych, tym razem przyspieszonych (bo w 2006 r. pokłóceni pomarańczowi nie byli w stanie powołać wspólnego rządu), wyborach parlamentarnych Julia Tymoszenko jeszcze raz została premierem i wtedy właśnie zawarła ów fatalny kontrakt z Rosją, za który teraz odsiaduje karę więzienia.
Fatalny, bo podpisana 16 stycznia 2009 r. umowa jest rzeczywiście mordercza dla Ukrainy. Zawarta na 10 lat wiąże ceny gazu z cenami ropy naftowej, w dodatku twardo ustala ilość paliwa, jaką Ukraińcy muszą kupić. W rezultacie Kijów płaci najwyższą w Europie stawkę i nie może się doprosić od Moskwy zgody na zmniejszenie ilości dostarczanego gazu.
Rosja oczywiście chętnie by się na to zgodziła i dorzuciła w pakiecie niższe ceny, ale pod warunkiem że Ukraina zrezygnuje z prozachodnich dążeń i powróci do rosyjskiej strefy wpływów.
Julia Tymoszenko tłumaczy, że musiała zawrzeć takie porozumienie. Moskwa bowiem zakręciła wówczas kurki z gazem. Co gorsza, nie tylko Ukraińcom, ale także odbierającym rosyjski gaz z ukraińskich rurociągów Europejczykom. W tej sytuacji zmarznięta Europa, zwłaszcza Niemcy, zaczęła naciskać, by Kijów jak najszybciej podpisał umowę. W tej sytuacji Tymoszenko, przekraczając swoje pełnomocnictwa, zmusiła wzdragającego szefa ukraińskiego „Nawtohasu” do podpisani dokumentu. Jak twierdzi Julia, innego wyjścia nie było.
Nie zgadza się z tym były prezydent Wiktor Juszczenko. 8 lipca tego roku w telewizyjnym wywiadzie przekonywał, że ustalił z przedstawicielami UE, iż Ukraina z Rosją powinna negocjować tylko w obecności przedstawiciela Brukseli, że zabronił, będącej już w Moskwie, pani premier podpisywania czegokolwiek, ale ona go jak zwykle nie posłuchała, bo przed wyborami prezydenckimi 2010 r. chciała sobie zapewnić neutralność Rosji. Zagwarantować, że Putin nie poprze jej przeciwnika Janukowycza.
Putin Janukowycza rzeczywiście nie poparł, ale Tymoszenko niewielką liczbą głosów prezydenckie wybory przegrała i ostatecznie znalazła się więzieniu.
Chociaż historia gazowego kontraktu może budzić wątpliwości, to samo skazanie byłej premier ma jednoznacznie polityczny charakter. Po prostu Wiktor Janukowycz postanowił pozbyć się ciągle groźnego konkurenta przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi, a jeżeli się uda, wyeliminować Lady Ju ostatecznie. Trzymając Tymoszenko w więzieniu, ryzykuje co prawda zepsucie kontaktów z Unią Europejską, ale woli to niż niebezpieczeństwo, że znajdująca się na wolności Żelazna Dama zagrozi jego władzy.
Pytanie tylko, czy jej wygrana naprawdę oznaczałaby ratunek dla prozachodniej Ukrainy. Jak napisała cytowana już Julia Mostowa, „ludziom takim jak Tymoszenko nie można dawać zbyt dużej władzy. Jak wiadomo, poczucie miary jest najbardziej złożonym zagadnieniem filozoficznym. Ludzie którzy tego poczucia nie znają, na wysokich stanowiskach stają się niebezpieczni. Tymoszenko to energia jądrowa, która w wielu sytuacjach nie jest w stanie się kontrolować i od warunków, w jakich przebywa, zależy, czy zmieni się w niszczącą bombę atomową czy w potrzebną ludziom jądrową elektrownię”.
W październiku tego roku ukaże się książka Marii Przełomiec pt. Tymoszenko niedokończona historia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













