"Idee bioetyczne mają swoje bardzo praktyczne konsekwencje” – napisała Anna Nowarska, autorka i moderatorka bloga na stronie Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki, powołanego przez Senat Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie w 1988 r. Obserwując to, co się dzieje aktualnie w bioetyce, można dodać, że toczy się w niej zażarta i bezpardonowa walka na słowa. Stawką jest w niej ludzkie życie.
„Twierdzimy, że zabicie noworodka mogłoby być etycznie dozwolone we wszystkich okolicznościach, w których byłaby dopuszczalna aborcja. Takie okoliczności obejmują przypadki, kiedy noworodek ma potencjalnie szanse na co najmniej akceptowalną jakość życia, jednakże jego narodziny stanowią zagrożenie dla dobrobytu rodziny” – napisali Alberto Giubilini i Francesca Minera w artykule opublikowanym w lutym bieżącego roku w „The Journal of Medical Ethics”. Podkreślili, że nie chodzi tu o eutanazję, gdyż przy niej lekarz stara się działać w interesie umierającej osoby, zaś w „aborcji poporodowej” chodzi o dobro osób związanych z dzieckiem, a nie samego dziecka. Autorzy tych słów przedstawiani są w mediach jako młodzi naukowcy i etycy. Już w tytule swojej publikacji używają sformułowania „aborcja po narodzinach”. Ten zwrot ma zastąpić słowo, którym dotychczas określano pozbawienie życia małego człowieka po opuszczeniu przez niego łona matki. Słowo „dzieciobójstwo”.
Pełne teksty artykułów "Przewodnika Katolickiego" w Internecie ukazują się po 10 dniach od daty wydania drukiem.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











