Logo Przewdonik Katolicki

Stawianie = stawanie na krawędzi

Paweł Piwowarczyk
Fot.

Nie tylko jednoręki bandyta, poker, ale ogólnodostępne zakłady bukmacherskie, a nawet totalizator sportowy. Hazardzistą można również stać się, nie wychodząc z domu. E-kasyna, e-poker. Drzwi do hazardowego uzależnienia jest bardzo wiele. Otwierają się coraz częściej.

Czy kiedykolwiek traciłeś czas przeznaczony na pracę lub szkołę z powodu hazardu? Czy kiedykolwiek odczuwałeś wyrzuty sumienia po hazardzie? Czy po zwycięstwie masz silne pragnienie, aby wrócić i wygrywać więcej? Te i inne pytania proponują zadać sobie osoby zajmujące się problemem uzależnienia od hazardu. Jeśli przynajmniej na siedem z nich dana osoba odpowie twierdząco, to znaczy, że znajduje się w szponach uzależnienia.

 
 
 

 

Żyłam w hazardowej iluzji

Rozmowa z hazardzistką Joanną, która nie gra od 12 lat. Teraz sama pomaga innym.

 
Czy można porównywać hazard do alkoholizmu, narkomanii?
– Każde uzależnienie jest chorobą, a ta nieleczona prowadzi do szpitala. Niektórzy przez uzależnienie doprowadzają się do śmierci, są i tacy, którzy trafiają przez nie do więzienia. Uzależnienia różnią się od siebie tylko czynnością, która do nich doprowadza.
 
Jak doszło do Pani uzależnienia?
– Grałam przez około dziesięć lat. W co? Właściwie we wszystko. Totolotek, „maszyny”, kasyno. Nie było jeszcze wtedy w Polsce zakładów bukmacherskich, więc ich nie „zakosztowałam”. Chęć grania rosła, jak u każdego uzależniającego się. Najpierw zagrałam w towarzystwie i dla towarzystwa. Potem zaczęłam grać w samotności.
 
Był jakiś powód?
– Nigdy nie trzeba konkretnych powodów. Po prostu w pewnym momencie pojawia się przymus grania. Wstawałam o pierwszej w nocy i jechałam, żeby grać, bo nie mogłam spać.
 
Kiedy pojawił się moment zwrotny w Pani życiu?
– Grałam coraz częściej, potem nawet codziennie. Opamiętanie nastąpiło nie z powodu długów finansowych czy groźby rozpadu rodziny. Głównym motywem było to, że już dłużej sama ze sobą nie mogłam wytrzymać. Nienawidziłam się za to, że wstawałam w nocy, że musiałam jechać i grać, że nie mogłam przestać. Doszłam do ściany… To taki moment – jeśli osoba postanawia, że chce coś zmienić, to godzi się na wszystko, co jej zaproponują, byleby przestać grać. Tu nie ma miejsca na jakieś wewnętrzne targi, na negocjacje z Bogiem, z rodziną. Pojawiła się we mnie ta wewnętrzna zgoda.
 
Jaki był pierwszy krok?
– Poszłam na mityng. Podczas spotkań w ramach mityngu przekonałam się, słuchając doświadczeń innych osób, że jest mi potrzebna terapia. Podjęłam 6-tygodniową terapię w Charcicach. To były różne zajęcia polegające na pracy indywidualnej i w grupie. Mieliśmy codziennie zadany przez terapeutę temat, który podejmowaliśmy na piśmie. Potem przy grupie odczytywaliśmy swoje przemyślenia. Członkowie grupy dzielili się tym, co odkrywali w danej pracy. Te zadane prace dotyczyły okresu grania, systemu naszych wartości, tego, komu wyrządziliśmy krzywdę, jak raniliśmy siebie. Później ukończyłam program rozwoju osobistego – rodzaj terapii pogłębionej.
 
Czyli w leczeniu uzależnionych mówimy o terapii i grupie wsparcia?
– Terapia to zupełnie co innego niż uczestnictwo w grupie wsparcia osób, które są uzależnione od hazardu, choć obie formy to uzupełniająca się pomoc. W grupie jest wymiana doświadczeń, przeżyć, nikt nikomu nie udziela żadnych rad, nic nie nakazuje, nikt nie ocenia. Regularna terapia to leczenie ambulatoryjne. Można dochodzić np. na dwie godziny co kilka dni, są też oferty terapii stacjonarnej trwającej od sześciu do dziesięciu tygodni. Jest dużo różnorodnych ofert w tym zakresie.
 
Dlaczego spotkania w grupie dla uzależnionych?
– Nie znam innej drogi. Żaden hazardzista sam nie zaprzestanie grania. Przynajmniej ja takiego nie znam. Terapia pozwala zrozumieć mechanizmy, które rządzą hazardzistom. Ja na spotkaniach zrozumiałam pewne swoje zachowania. To, że mam prawo do uczuć, ale jestem za nie odpowiedzialna.
 
Można powiedzieć, że wygrała Pani walkę z uzależnieniem?
– Nie. Nadal jestem uzależniona. Jestem chora, ale czuję się wolna. Ja nie muszę grać, ja mogę, ale nie chcę. W każdej chorobie występuje nawrót. Ale to nie chodzi to, że wracam do grania, mówimy tu raczej o zespole zachowań, które dotyczą tego okresu, gdy uprawiałam hazard. Po to są jednak mityngi, żeby się nauczyć, jak się zachować w przypadku takich nawrotów, co robić żeby do nich nie doprowadzać.
 
Co dzieje się w psychice hazardzisty?
– Następuję ruina każdej sfery jego życia – to rodzaj raka duszy. On po prostu nic nie czuje. W hazardzie kompulsywnym pieniądze przestają mieć znaczenie. Celem jest tylko gra, dostarczenie sobie ekscytacji, adrenaliny. Pieniądze są tutaj tylko środkiem – w pewnym momencie nie ma kwoty (wygranej bądź przegranej), która pozwoliłaby powiedzieć „stop”. Czasem pojawiają się w hazardziście uczucia smutku – przez przegraną czy też radości – z wygranej, ale są one wyłącznie chwilowe. W hazardzie wszystkie uczucia w człowieku są chore. Cały człowiek jest skrzywdzony, uzależniony nie ma zdrowych relacji z bliskimi i otoczeniem, bo wszystko podporządkowuje hazardowi – małżonka, dzieci, dom, pracę, przyjaciół, a nawet psa. Wszystko podporządkowane jest grze. Hazardziści często kłamią, manipulują, niektórzy kradną. Istnieją tylko pozory – hazardzista stara się cały czas utrzymywać w sobie obraz ułożonej, kochającej osoby. To tylko iluzja, wizerunek, który musi być ciągle podtrzymywany, bo pozwala mu funkcjonować w świecie uzależnienia,
 
Jeszcze kilka miesięcy temu w mediach codziennie słyszeliśmy o hazardzie. Temat chyba się jednak nie wyczerpał, problem pozostał.
– Media były żądne sensacji. Odebraliśmy mnóstwo telefonów i e-maili. Dziennikarze zadawali głównie pytania o to, ile przegrałam. Oczekiwali rzewnych historii, o tym, że ktoś przegrał samochód, dom, życie rodzinne i najlepiej, żeby na końcu się powiesił. Była i chyba jeszcze nadal panuje moda na liczne prace magisterskie i licencjackie dotyczące hazardu. Przejrzałam mnóstwo ankiet przygotowywanych pod kątem pisania prac i byłam zażenowana. Pytania typu: „Jak długo pani grała?” – jakie to ma znaczenie, czy ktoś uzależnił się, grając pięć, czy dziesięć lat! „W co pani grała?” – a czy w przypadku alkoholika ma znaczenie, że jeden pił dobrej marki koniak, a innemu wystarczyło piwo?; „Ile pieniędzy Pani przegrała” – a czy to ma znaczenie, że 10 tys. albo 100 tys.? Analogicznie w przypadku alkoholików, czy to ważne, że ktoś stał się alkoholikiem, wypijając 20 tys. litrów wódki, a ktoś inny 5 tys. litrów piwa?! Nie istnieją hazardziści gorsi i lepsi. Zainteresowanie problemem w społeczeństwie było chwilowe i wybiórcze. To był taki ślepy strzał.
 
Jaka jest skala problemu uzależnienia od hazardu w Polsce?
– Trudno mi podawać liczby w skali całego kraju. Ale np. w Warszawie na pierwszym mityngu w 1998 r. było kilka osób. Mityngi były dwa – w środy i soboty. Przychodziło po kilka osób. A teraz? Mityngi są aż sześć razy w tygodniu i czasem brakuje krzeseł dla chętnych. Jeszcze do niedawna mityngi odbywały się głównie w Warszawie i Poznaniu. Dziś możemy mówić o liście prawie 40 miast… Zwróćmy też uwagę na fakt, że w Polsce nie ma żadnej profilaktyki w zakresie przeciwdziałania hazardowi. W każdej przychodni znajdziemy ulotki o szkodliwości alkoholu, na papierosach przeczytamy, że powodują śmiertelną chorobę, a w hazardzie? Proszę mi wskazać, gdzie pojawia się informacja o śmiertelnym zagrożeniu, do którego niejednokrotnie prowadzi.
 
 
 

 
TU MOŻESZ SZUKAĆ POMOCY
Spotkania Anonimowych Hazardzistów
niedziela, godz. 17, grupa „24 godziny”
adres: ul. Kopernika 26, Kolegium Księży Jezuitów (pierwsze drzwi po prawej od podwórza, schodkami do góry, rozmównica nr 1). Pierwszy mityng w miesiącu otwarty.
poniedziałek, godz.18 – spotkania dla bliskich uzależnionych

poniedziałek, godz.17:30 
adres: ul. Bożego Ciała 26, salka za kancelarią parafialną 
 
środa, godz. 20, grupa „24 godziny”
adres: ul. Wielicka 73, KCTU – Krakowskie Centrum Terapii Uzależnień, sala 4
 
Kontakt ws. aktualnych spotkań i więcej informacji:
www.anonimowihazardzisci.org
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki