Logo Przewdonik Katolicki

Znajomi papieża z Facebooka

ks. Artur Stopka
Fot.

- Kościół zrobił w sieci swój pierwszy krok, a teraz musi postawić następny. Kończy się bowiem era klasycznego internetu web 1.0, a zaczyna się czas wirtualnych społeczności web 2.0 mówił niespełna dziesięć miesięcy temu ks. Józef Kloch, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, jeden z twórców najczęściej odwiedzanej polskiej witryny religijnej portalu Opoka.org.pl. Powołując się na Benedykta XVI, podkreślał: Ta przestrzeń (internet - przyp. ks. A. S.) potrzebuje was, duchownych, ta przestrzeń potrzebuje ludzi, którzy pomogą innym ludziom i Kościół nie może tam nie być obecny. Sugerował, że św. Paweł Apostoł nie tylko posyłałby swoje listy za pośrednictwem sieci, ale również prowadziłby bloga.

 

- Kościół zrobił w sieci swój pierwszy krok, a teraz musi postawić następny. Kończy się bowiem era klasycznego internetu web 1.0, a zaczyna się czas wirtualnych społeczności web 2.0 – mówił niespełna dziesięć miesięcy temu ks. Józef Kloch, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski, jeden z twórców najczęściej odwiedzanej polskiej witryny religijnej portalu Opoka.org.pl. Powołując się na Benedykta XVI, podkreślał: „Ta przestrzeń (internet - przyp. ks. A. S.) potrzebuje was, duchownych, ta przestrzeń potrzebuje ludzi, którzy pomogą innym ludziom i Kościół nie może tam nie być obecny”. Sugerował, że św. Paweł Apostoł nie tylko posyłałby swoje listy za pośrednictwem sieci, ale również prowadziłby bloga.

 

Przez klawiaturę

Gdy w roku 2001 rodził się dzisiejszy portal Wiara.pl jako jeden z serwisów wchodzącego wówczas ostro na rynek komercyjnego portalu horyzontalnego, już po kilku tygodniach macierzysta witryna zaproponowała mu poszerzenie i zintensyfikowanie działań. Podstawowy argument kierownictwa brzmiał: „Wokół serwisu o wierze bardzo szybko zawiązała się społeczność”. Wtedy, w 2001 r., przynajmniej w Polsce, pojęcie „społeczności internetowej” nie było w powszechnym użyciu. Jeśli już go używano, to raczej na określenie grupy systematycznie odwiedzającej jakiś serwis. Pierwsze polskie liczące się serwisy społecznościowe w dzisiejszym rozumieniu miały powstać dopiero za trzy, cztery lata.

 

Nie takie proste

W 2005 r. Jan Paweł II w Liście apostolskim Il rapido sviluppo (Szybki rozwój) zwracał uwagę: „Nowe technologie stwarzają nowe możliwości komunikowania, pojmowanego jako służba rządom pasterskim, i organizacji rozlicznych zadań chrześcijańskiej wspólnoty. Pomyślmy na przykład o internecie, który nie tylko dostarcza materiały służące większej informacji, ale przyzwyczaja osoby do komunikacji interaktywnej”. Benedykt XVI w tegorocznym Orędziu na 44. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu apeluje zwłaszcza do księży, by podjęli misję w „cyfrowym świecie”.

Jednak realizacja tych wskazań nie jest wcale prosta ani łatwa. Prawie dwa lata temu media specjalistyczne w Polsce obiegła informacja, że jedna z agencji interaktywnych „stworzy katolicki serwis społecznościowy”. Miał to być „przejrzysty i funkcjonalny portal, zapewniający interaktywność, otwarty i współtworzony przez internautów”. Dziś, gdy wejdzie się na adres tego portalu, można przeczytać komunikat: „W związku z przenoszeniem naszego portalu na nowy serwer, będzie on przez jakiś czas ukazywał się w ograniczonej formie. Przepraszamy za wszystkie utrudnienia...”. Jak widać, w tym wyypadku nie udało się stworzyć serwisu, który spełniałby wymienione wyżej cechy „społecznościówki”. A gdy się wejdzie do tworzonego w internecie w Polsce katalogu serwisów społecznościowych, można się załamać, ponieważ w kategorii „religijne” znajdują się zaledwie dwie pozycje: jedna księgarnia internetowa i jedna parafia.

 

Proste narzędzia

Na szczęście nie jest tak źle, jak się może wydawać. Chociaż nie ma w polskojęzycznej części sieci katolickiego odpowiednika Facebooka, to są serwisy, które w mniejszym lub większym stopniu funkcje społecznościowych spełniają. Od wielu lat pewnym rodzajem serwisu społecznościowego jest Katolik.pl. Część interaktywną ma Opoka. Serwis społecznościowy  świadomie buduje Deon.pl. Czytamy w nim: „Naszą ideą było udostępnienie prostych i intuicyjnych narzędzi, dzięki którym nasi Użytkownicy mogliby zakładać własne konta, tworzyć profile, publikować teksty, zamieszczać fotografie i filmy. By zawierali znajomości, prowadzili dyskusje, komentowali”. Na ukończeniu są prace integrujące szereg istniejących już od dawna składników portalu Wiara.pl (takich jak czat, blogi, forum, komentowanie artykułów, serwisu „Zapytaj”, kartki, gry, wizytówki) w jeden serwis społecznościowy, objęty wspólnym logowaniem. Elementy społecznościowe można również znaleźć na wielu innych witrynach kościelnych i katolickich. Nawet na stronach parafialnych.

Wymienione przedsięwzięcia odpowiadają myśleniu o serwisach społecznościowych, jako skierowanych do konkretnej grupy społecznej o podobnych zainteresowaniach. Jednak grupujący w Polsce ok. 7 mln osób (a na całym świecie pół miliarda) Facebook (FB) to przykład, że do wirtualnej społeczności można podejść inaczej i tworzyć ją według odmiennych reguł.

 

Benedykt XVI na FB

Prezes Fundacji Opoka Maciej Górnicki jakiś czas temu zwrócił uwagę, że chrześcijanie powinni wchodzić w istniejące w sieci społeczności internetowe zamiast zamykać się w swoich „gettach”. Papież Benedykt XVI jest obecny na Facebooku. Nie ma swojego profilu, a jedynie swoją stronę. Nie można więc w sensie ścisłym zostać jego „znajomym”. Można jedynie „lubić” jego stronę. Nie można też poznać papieskiej odpowiedzi na podstawowe w facebookowych profilach pytanie: „O czym teraz myślisz?”. Nie jest więc w pełni aktywnym uczestnikiem tej wirtualnej społeczności. Być może dlatego papieską stronę na najpopularniejszym na świecie serwisie społecznościowym „lubi” niespełna 7 tys. internautów.

Co nie znaczy, że chrześcijanie, katolicy, są w tym serwisie niewidoczni. Wystarczy spojrzeć na polską część, aby się przekonać, jak wielka jest ich aktywność w najróżniejszych kwestiach, od ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci aż po liturgię. Nie brak tam również księży i sióstr zakonnych. Ale czy tworzą tam wspólnotę? Realną wspólnotę wiary?

Pytanie o tworzenie rzeczywistej wspólnoty dotyczy również wirtualnych społeczności budowanych przez rozmaite instytucje kościelne i serwisy deklarujące się jako inicjatywy katolickie. Nie jest to pytanie błahe, ponieważ dotyczy możliwości i ograniczeń prowadzenia misji Kościoła w tego typu przestrzeniach.

 

Społeczność czy wspólnota?

Prof. Krystyna Doktorowicz, specjalistka zarządzania mediami, już przed laty zwracała uwagę w artykule Społeczności wirtualne – cyberprzestrzeń w poszukiwaniu utraconych więzi, że cechą charakterystyczną nowych społeczności jest płynność związków między społecznością i jednostką. „Brak hierarchii i wyznaczonych ról społecznych, pozorna lub rzeczywista anonimowość, brak kontroli formalnych bądź tradycyjnych reguł sprawia, iż zarówno uczestnictwo, jak i wyjście ze społeczności wirtualnej nie pociąga za sobą żadnych społecznych skutków dla jej członka” – podkreślała prof. Doktorowicz. A aktualnym wydaniu „Przewodnika Katolickiego” (s. 18-21) Joanna Sopyło zauważa, że serwis społecznościowy żyje dzięki impulsom, chwilom, emocjom, wskazując w ten sposób na nietrwałość przejawów wirtualnego „życia” i niewielkie znaczenie (z powodu braku konsekwencji) składanych publicznie przecież deklaracji. Jak na takich podstawach budować realną wspólnotę wiary?

Czy to podważa sens aktywności Kościoła w internecie, a zwłaszcza w serwisach społecznościowych? Zdecydowanie nie. Jest ona niezbędna, ale nie może być celem samym w sobie, lecz powinna prowadzić do spotkania z człowiekiem w „realu”, gdzie funkcjonuje rzeczywista wspólnota wyznawców Jezusa Chrystusa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki