Co zrobić, jeśli nie jestem pewna na 100 proc., czy się spowiadałam już z jakiegoś grzechu? Przypominam sobie moje złe uczynki sprzed kilku lat i nie jestem pewna, czy kiedyś już się z tego spowiadałam? Czy też, jeśli wiem, że jakieś 10 lat temu zrobiłam coś złego, a uświadomiłam sobie, że to jest grzech dopiero niedawno, to czy powinnam to wyjawić przy spowiedzi? Czy tego typu sytuacje zawierają się w słowach „więcej grzechów nie pamiętam...”?
Emilia
Ewangelia, będąca ogłoszeniem miłosierdzia, jakie Bóg okazuje człowiekowi, uświadamia nam jednocześnie, że wszyscy zgrzeszyli (zob. Rz 3, 23). W Katechizmie czytamy, że „grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr” (KKK 1849).
Przystępując do sakramentu spowiedzi, jesteśmy zobowiązani do wyznania wszystkich grzechów ciężkich, a więc tych, które dotyczą poważnej materii i zostały popełnione z pełną świadomością i całkowitą zgodą woli (por. KKK 1857). Wyznanie grzechu popełnionego w niepełnej świadomości, niebędącego więc grzechem ciężkim, nie jest więc konieczne dla ważności sakramentu. Kościół zachęca jednak, by wyznawać także grzechy powszednie. Praktyka ta uwrażliwia sumienie i pomaga w walce z wadami.
Wszelkie wątpliwości, jakie rodzą się w nas po odbytej spowiedzi, warto rozstrzygać ze spowiednikiem, przystępując do spowiedzi po raz kolejny. Obowiązkowe jest wyznanie przy następnej spowiedzi zapomnianych uprzednio grzechów śmiertelnych, które choć zostały przez Miłosierdzie Boże odpuszczone, to jednak ze sprawiedliwości winny być wyznane.
Dobrą praktyką jest posiadanie stałego spowiednika, który pomoże nam właściwie uformować sumienie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









