– Wierzyć w Boga czy w materię? Nikt nie uniknie tego pytania. Odpowiedź zaczęła mi się kształtować w okolicy matury, tym samym uzyskałem jakby busolę żywota, która – gdy się w nim gubiłem – pomagała odnaleźć właściwy kierunek – mówi wybitny polski kardiolog prof. Leszek Ceremużyński.
Zacząłem czytać wiele popularnych opracowań z dziedziny fizyki i astronomii. Chodziłem na otwarte wykłady znakomitych fizyków profesorów Sołtana, Danysza i innych. Pogłębiałem swą wiedzę z zakresu biologii wykładaną na medycynie. I nagle mnie olśniło. Wszyscy, którzy pytają o prawdy podstawowe – są ludźmi wierzącymi! Wszyscy! Bez względu na to, czy uważają się za ateistów, czy uznają Boga – wszyscy wierzą albo w to, że materia była zawsze i nie ma swego początku – albo w to, że to Bóg jest początkiem wszystkiego.
Ateiści, którzy twierdzą, że materia nie ma swego początku – to w gruncie rzeczy ludzie wierzący! Wierzą w coś – czego nie mogą uzasadnić metodami naukowymi – a przecież na naukę tak chętnie się powołują. Ich światopogląd nie ma zatem nic wspólnego z nauką, bo nauka zawsze docieka przyczyn zjawisk nas otaczających i zakłada, że każdy skutek ma swoją przyczynę. A tu stop. Zaistnienie materii nie ma swojej przyczyny! Była ona „od zawsze”. Taki pogląd – naturalnie – nie ma nic wspólnego z nauką. To już bardziej logiczne – rozumowałem – założyć, że to Jakaś Tajemnicza Siła, utożsamiana z Bogiem – jest sprawczą przyczyną wszystkiego.
Co odkryli Wielcy?
Boga nikt nie widział, ale – po wielu zjawiskach – można wnioskować, że istnieje. Tak jak to Mendelejew układając swoją tablicę zostawił w niej puste miejsca, przewidując na podstawie różnych faktów, że tam właśnie muszą znajdować się nieznane dotąd pierwiastki, które kiedyś poznamy. Wielu w to nie wierzyło, ale kto dożył, to się przekonał.
[…] Przyszło mi na myśl ważne pytanie. Jak na te sprawy patrzyli wielcy fizycy, chemicy i biolodzy, którzy o materii mogą powiedzieć najwięcej, bo to oni właśnie odkrywają jej tajemnice. Zacząłem szukać ich wypowiedzi na tematy Boga, gdzie tylko mogłem. Zebrałem zdumiewająco dużo – na tej liście są: Newton i Kepler, Volta, Ampere i Faraday, Max Planck, Kelwin i Pascal, Mendel i Darwin, Bohr, Roentgen i Maxwell i wielu, wielu innych. Wszyscy oni odkrywając rzeczy zda się niepojęte – stanowiące jakby boskie sekrety – według doktrynerów marksistowskich powinni mieć światopogląd absolutnie materialistyczny, ateistyczny. Okazało się że – przeciwnie – byli oni ludźmi głęboko wierzącymi w Boga!
Pasteur, ten chyba największy dobroczyńca ludzkości, mawiał: Trochę wiedzy oddala człowieka od Boga, dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem.
Pawłow, któremu na starość przyszło żyć w komunizmie, wychodząc z cerkwi natknął się na komsomolca, który do niego zagadał: Ty staruszku, gdybyś miał trochę wiedzy, to rzuciłbyś te zabobony. Na to Wielki Pawłow: A rzuciłbym zapewne, gdybym miał twoją wiedzę młody człowieku...
Bóg Einsteina
Chyba najgłębiej wbił się w tajemnice wszechświata Albert Einstein. Nie mogłem długo nic znaleźć o jego światopoglądzie w wydawnictwach PRL. Poprosiłem w końcu o pomoc zaprzyjaźnionego Niemca z Berlina. Heindrich odszukał w tamtejszej Bibliotece Narodowej list tego geniusza do przyjaciela, w którym m.in. pisze: „Wierzę, że istnieje nadrzędna siła, która świat wprawiła w ruch i nadała materii jej prawa. Tę siłę, nieuchwytną dla naszych badań, nazywam Bogiem”.
W październiku 2007 r. po sukcesach w Ameryce i Azji przybyła do Europy i do nas wystawa obrazująca najważniejsze odkrycia w dziejach świata m.in. teorię względności i najnowszą wiedzę o Wielkim Wybuchu (Pałac Kultury i Nauki, Warszawa). Przedstawiono także na niej wypowiedź Einsteina na temat genezy powstania wszechświata i zasad jego funkcjonowania (z jego autozapisków). Pisze wielki uczony: „Na początku Bóg stworzył prawa ruchu Newtona wraz z niezbędnymi siłami i masami. To wszystko. Reszta wynika z reguł matematycznych i dedukcji”.
Einstein, jak mało kto, wypowiadał się niezwykle zwięźle. Lata całe pracy, ogromny problem ujął przecie w króciutkie E=mc2…
Ktoś kręci tą korbą
Gdy Gagarin poleciał w kosmos, to rozszalała się propaganda ateistyczna. – Był w niebie i Boga tam nie znalazł! Nikt nie wie, co naprawdę przeżył Gagarin. Jak wiadomo poleciał w kosmos także Polak, Mirosław Hermaszewski. Fetowany był po powrocie jak bohater, ale tej podróży władza raczej nie wykorzystywała do propagandy ateistycznej może dlatego, że w tymże roku 1978 wybrano Papieża – Polaka, i cały naród (no może poza małą grupką) ogarnęła euforia. Niedawno minęła 30. rocznica lotu generała Hermaszewskiego i z tej okazji dał on wywiad do prasy (Dziennik „Polska” z 7.04.2008, pytania zadaje Agnieszka Kropielnicka). Oto fragmenty tej rozmowy:
– …proszę opowiedzieć o korzyściach duchowych. Jak to na Pana wpłynęło?
– …Dopiero z orbity widać wielkie uporządkowanie wszechświata. Harmonię. I nagle każdy, kto zna mechanikę nieba, zaczyna sam siebie pytać, gdzie jest środek tego kosmicznego wiru i kto kręci korbą. Ktoś, kto tam siedzi w środku – nie ma innego wyjścia.
– Bóg?
– Tak. Kiedy się tam poleci, to staje się oczywiste. Nie znam kosmonauty – a jest ich, jak pani wspomniała, już blisko 500 – który wyleciałby niewierzący i niewierzący wrócił. A wiara wierzących się pogłębia. Wraca się stamtąd z przeświadczeniem o istnieniu Boga i jeszcze większą potrzebą czynienia dobra innym…
O tej zachwycającej harmonii kosmosu ukazującej Boga pisało wielu uczonych, chyba pierwszy Kopernik: „Jak można podziwiać cudny porządek, w jakim Bóg nasz kieruje wszechświatem, nie poczuwając się do uporządkowania życia, do zdobycia cnót…” („De Revolutionibus…”). Wielu innych uczonych także ujrzało Boga poprzez Jego dzieło – Newton, Kepler, Darwin, Marconi, Linneusz, Becqerel, Ampere – że tylko wymienię kilku, do których dotarłem.
Tajemnica tajemnic
Choć tyle przemawia za istnieniem Boga, tyle jest pośrednich dowodów na Jego istnienie – to przecie nie uzyskamy nigdy dowodu quasi matematycznego, nie ogarniemy Jego Istoty swoim umysłem. Pozostaje wierzyć lub nie wierzyć.
[…] Fakty, ciąg wydarzeń w historii świata, świadectwa ludzi – zdają się prowadzić do oczywistej konkluzji, że Bóg istnieje, że wszystko pochodzi od Boga i od Niego zależy. Ale dowodem logicznym, czystym rozumowaniem, do Boga dotrzeć się nie da. Zawsze będzie brakować jakichś ogniw, cegieł tego gmachu. To nie jest – jako rzekłem – zadanie matematyczne. To by uwłaczało Bogu, który jest tajemnicą – a nie zadaniem do rozwiązania.
Trzeba zatem podjąć decyzję, którą wiarę wyznajemy. Czy wierzymy w to, że wszechświat istniał „od zawsze” – choć astrofizyka jest dziś zgodna co do tego, że kiedyś, kiedyś nastąpił tzw. Wielki Wybuch, który ten wszechświat utworzył, wraz z czasem i przestrzenią. Czy uważamy, że zaistnienie człowieka, w tym i nasze, to kaprys li tylko przyrody, to tylko konstrukcja złożona z różnych pierwiastków, która po kosmicznej chwili rozpada się bez śladu? Że człowiek to przelotny byt biologiczny tak jak drzewo, ryba czy koń, tyle że od nich doskonalszy?
Czy też uwierzymy w Stwórcę wszechświata, definiowanego uczenie przez Einsteina, a opiewanego przez największych poetów i kompozytorów, jakich wydała ludzkość? W Boga, którego chrześcijanie definiują jako Najwyższe Dobro, jako Miłość. Czy zatem tyle jest Boga w człowieku – ile w nim Dobra i Miłości? Tu nasuwa się problem. Przecie miłość nie powstaje w wyniku aktu woli człowieka. Przychodzi niewiadomo skąd i nie mamy na to wpływu. Szczęśliwie ma ona liczne siostry jakby, które nasza wola, nasze starania mogą powołać do życia. To miłosierdzie, życzliwość, współczucie, wsparcie drugiego w potrzebie, praca dla dobra innych. Czy tyle mamy Boga w sobie – ile miłosierdzia, życzliwości, gotowości pracy dla innych? Tak sądzę.
Na podstawie fragmentów książki prof. Leszka Ceremużyńskiego „Medycyna, Świat, Ludzie”, Wydawnictwo Pert, opracował Łukasz Kaźmierczak.
Książka jest do nabycia wyłącznie przez internet: www.wydawnictwopert.pl.
Prof. Leszek Ceremużyński, profesor kardiologii, wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i długoletni redaktor naczelny „Kardiologii Polskiej”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











