Logo Przewdonik Katolicki

Zakochanie: początek romansu czy miłości?

Ks. Marek Dziewiecki
Fot.

Większość młodych ludzi przeżywa zauroczenie w jakiejś osobie. Niektórzy poznają smak zakochania nieco później. Jednak niewiele dziewcząt i chłopców zdaje sobie sprawę z tego, że chodzi tu o coś znacznie ważniejszego niż tylko o romantyczne randki, czyli radosne nastroje we dwoje.

         

Większość młodych ludzi przeżywa zauroczenie w jakiejś osobie. Niektórzy poznają smak zakochania nieco później. Jednak niewiele dziewcząt i chłopców zdaje sobie sprawę z tego, że chodzi tu o coś znacznie ważniejszego niż tylko o romantyczne randki, czyli radosne nastroje we dwoje.

 


Zakochanie jest rodzajem... „pułapki”, jaką Bóg zastawia na młodego człowieka. Zauroczenie w drugiej osobie to przecież lekcja dorastania do miłości. I to lekcja radosna! Właśnie taka lekcja jest potrzebna nastolatkom, gdyż większość dorosłych opowiada o miłości w taki sposób, że chłopcom i dziewczętom kojarzy się ona z bolesnym obowiązkiem, strasznym poświęceniem albo z czymś nudnym i staroświeckim.

 

 

Zakochanie: pomysł Boga

To Bóg wpisał w nasze serca coś w rodzaju „programu komputerowego”, zwanego zakochaniem. W pewnym okresie życia program ten zaczyna się „aktywizować” i pomaga nam zmierzyć się z tajemnicą miłości. Młodzi ludzie wyruszają wtedy w podróż do krainy miłości nie na skutek pouczeń czy zachęt ze strony dorosłych, ale dlatego, że przemawia do nich ich własne serce! Ono wręcz krzyczy, że człowiek sam sobie nie wystarczy, że potrzebujemy nie tylko spotkania z Bogiem, rodzicami, rodzeństwem i znajomymi, ale także z taką jedną, jedyną osobą, z którą zbudujemy niezwykłą więź i której będziemy mogli zawierzyć nasze dorosłe życie. Zakochanie wiąże się nie tylko z zauroczeniem osobą drugiej płci, ale też z marzeniem o zawarciu małżeństwa i założeniu szczęśliwej i trwałej rodziny.

 

Zakochanie: droga a nie cel

Zakochanie nie jest celem samym w sobie. Jeśli nie prowadzi do miłości, to jest jak wschód słońca, po którym nie następuje blask dnia, lecz ciemność nocy. Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek zakochany szuka przyjemnych nastrojów czy podniecającego romansu zamiast wiernej i odpowiedzialnej miłości. Kto pozostaje na poziomie zakochania – albo pożądania – ten wypacza program dorastania do miłości, który Bóg wpisał w jego serce. Źle przeżyte zakochanie oddala od miłości. Czasem prowadzi do bolesnych krzywd i poważnych grzechów. Właśnie dlatego jest ogromnie ważne to, w jakim środowisku przebywają młodzi ludzie oraz jakie stawiają sobie wymagania. Kto trwa w przyjaźni z Bogiem, kto podtrzymuje pełną wzajemnego zaufania i miłości więź z rodzicami, kto włącza się w młodzieżowe grupy formacyjne i szuka bliższego kontaktu wyłącznie ze szlachetnymi ludźmi, ten ma wszelkie szanse na to, że zakocha się w kimś takim, kto nie wyrządzi mu krzywdy, lecz przeciwnie - pomoże mu rozwinąć i ochronić w sobie to, co mądre, dobre i piękne.

 

Zakochanie jak tajemnice różańcowe

Pierwsze zakochanie przeżywamy już w dzieciństwie, gdy jesteśmy niezwykle mocno związani emocjonalnie z naszymi rodzicami. Kontakt z rodzicami przynosi nam w tej fazie rozwoju poczucie bezpieczeństwa i wielką radość. Wystarczy, że rodzice spojrzą na nas z czułością, a natychmiast zapominamy o zmęczeniu, strachu czy bólu. W okresie młodzieńczym przeżywamy podobne zauroczenie, ale już nie we własnych rodzicach, lecz w kimś spoza rodziny. W początkach zakochania czujemy się tak radośni, jak dziecko w ramionach kochających rodziców. Zwykle po kilku miesiącach pojawia się cierpienie. Dzieje się tak na skutek zazdrości o tę osobę, w której się zakochujemy, na skutek lęku, że ona nas opuści, a także na skutek wzajemnych nieporozumień i odmiennych oczekiwań. Po tajemnicach radosnych przychodzą zatem tajemnice bolesne, a po nich mogą przyjść tajemnice chwalebne, które oznaczają stopniowe odzyskiwanie niezależności emocjonalnej, bez której nie jest możliwa miłość. Zakochanie jest świetnym sposobem na przeżycie dzieciństwa i młodości, ale byłoby fatalnym sposobem na resztę życia. W dorosłym życiu nic innego ani nic mniejszego niż miłość nam nie wystarczy. Zakochanie to chwilowe zauroczenie pewnymi cechami jakiejś osoby, a miłość to troska o całą tę osobę i na zawsze.

 

Zakochanie i co dalej?...

Zadaniem osób zakochanych jest zachowanie czujności i dyscypliny po to, by nie wyrządzić krzywdy ani samemu sobie, ani tej drugiej osobie. Odpowiedzialność w zakochaniu polega zwłaszcza na tym, by coraz mniej poddawać się uczuciom - które bywają przecież ślepe - a coraz bardziej kierować się miłością, która oznacza troskę o rozwój i o świętość drugiej osoby. Dla wielu ludzi okres zakochania staje się początkiem tragedii, zamiast być drogą do miłości i szczęścia. Wiąże się to zwłaszcza z faktem, że coraz młodsi chłopcy i dziewczęta przeżywają rozczarowanie. Zwykle jest to skutek braku miłości i radości w domu rodzinnym. Zakochanie bywa w takich przypadkach formą emocjonalnej ucieczki z domu, w którym ktoś nie czuje się szczęśliwy ani bezpieczny.

Skutki niedojrzale przeżywanego zakochania bywają czasem tragiczne: zranienia emocjonalne, pozamałżeńska inicjacja seksualna, popadanie w różne uzależnienia. Niedojrzałość w zakochaniu przejawia się poprzez egoistyczne skupianie się na własnych przeżyciach i potrzebach, poprzez emocjonalne szantażowanie drugiej osoby, poprzez zerwanie więzi z Bogiem i rodzicami. Większość dramatów małżeńskich ma swoje korzenie w źle przeżytym zakochaniu. Nierzadko stawiamy sobie pytanie: jak ktoś tak wrażliwy i szlachetny mógł poślubić kogoś tak powierzchownego i egoistycznego? W większości przypadków odpowiedź jest podobna: osoba ta (najczęściej kobieta) w okresie zakochania uległa emocjonalnemu szantażowi tej drugiej osoby i nierozważnie dopuściła do takiej intymności psychicznej i cielesnej, z której nie potrafiła się już wycofać. W konsekwencji zakochanie nie stało się drogą do miłości, lecz zamieniło się w rozczarowanie, krzywdę i cierpienie.

 

Zakochanie: początek historii miłości

Gdy osoby zakochane dorastają do miłości, to ona i on pozostaną dla siebie przyjaciółmi na zawsze i będą sobie wdzięczni za ten okres wspólnego rozwoju także wtedy, gdy nie zdecydują się na zawarcie małżeństwa. Oczywiście zakochanie przynosi najbardziej niezwykły owoc wtedy, gdy staje się początkiem takiej historii miłości, która prowadzi do zawarcia małżeństwa i do założenia rodziny. Jeśli tak się stanie, to w kolejnych okresach życia potrzebna jest troska o rozwój wzajemnej miłości, gdyż - w przeciwieństwie do zakochania - miłość nie jest postawą spontaniczną. Dorastanie do wiernej i świętej miłości wymaga czujności, dyscypliny i serdecznej więzi z Bogiem. Tylko Ten, który jest miłością, może nauczyć nas kochać w sposób nieodwołalny i niezawodny. Miłość chroniona przyjaźnią z Bogiem oraz prawdą i odpowiedzialnością, prowadzi do takiej radości i czułości, jakie są nieosiągalne w najbardziej nawet romantycznym zakochaniu.

 


 

Zakochanie a małżeństwo

 Każde zakochanie powinno być fazą dorastania do miłości, ale nie każde zakochanie powinno prowadzić do małżeństwa. Rzadko pierwsze zauroczenie kończy się małżeństwem, gdyż zwykle pojawia się zbyt wcześnie, by obie strony były już wystarczająco dojrzałe i gotowe do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Czasem wręcz nie wolno dopuścić do tego, by zakochanie prowadziło do małżeństwa. Taka sytuacja ma miejsce na przykład wtedy, gdy ktoś z nastolatków zakochuje się w nauczycielu czy w księdzu albo gdy osoba związana węzłem małżeńskim zakochuje się w kimś innym. Dojrzale przeżywane zakochanie nigdy nie przybiera formy romansu.

 

 


 

 

 

Zakochanie a miłość

Nie nauczy się kochać ten, kto zatrzyma się w fazie zakochania. Dramatycznie mało do zaoferowania drugiej osobie ma ten, kto potrafi jej zaoferować jedynie zakochanie. Sensem zakochania nie jest pozostawanie w tej fazie rozwoju, lecz uczenie się miłości, która jest trwałą i odpowiedzialną postawą, a nie chwilowym i zmiennym stanem emocjonalnym. Więź między zakochanymi zamiera wtedy, gdy zakochanie nie przemienia się w miłość. Pierwszym przejawem miłości jest cierpliwość. Tymczasem człowiek zakochany to ktoś wyjątkowo niecierpliwy. Czułość związana z miłością jest niezależna od wieku czy wyglądu drugiej osoby. Jest to czułość skupiona na osobie, a nie na jej cielesności. Przykładem takiej właśnie czułości jest kochający mąż, który przy łóżku schorowanej żony zachwyca się jej pięknem, którego nie widać z zewnątrz i który okazuje żonie taką serdeczność, jakiej mogą mu pozazdrościć wszyscy zakochani.

 

 

 

 

 

Niektórzy ślubują sobie zakochanie, a myślą, że ślubują sobie miłość.

(ks. M. Dziewiecki)

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Ryszard
    12.05.2018 r., godz. 13:05

    Piękny wykład . Pasowałoby tego uczyć w szkole.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki