Logo Przewdonik Katolicki

Papież nowoczesny i odważny

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Który z momentów tego filmu w Pana przekonaniu był najważniejszy? Osobiście byłem zafascynowany decyzją Karola Wojtyły odnośnie do wyboru jego drogi życia. On był dobrym aktorem, kochał dramat, miał potencjał gwiazdy kina, a zarazem potrafił odsunąć od siebie wizję kariery i był w stanie użyć tych nadzwyczajnych zdolności komunikacji...









Który z momentów tego filmu w Pana przekonaniu był najważniejszy?


 – Osobiście byłem zafascynowany decyzją Karola Wojtyły odnośnie do wyboru jego drogi życia. On był dobrym aktorem, kochał dramat, miał potencjał gwiazdy kina, a zarazem potrafił odsunąć od siebie wizję kariery i był w stanie użyć tych nadzwyczajnych zdolności komunikacji w swojej posłudze – jako kapłan, duchowy ojciec w Kościele. Sądzę, że był świadomy niezwykłej odwagi, jaka była mu dana. Nie wiedziałem też, że był tak zaangażowany w życie polityczne swojego kraju. Poprzez swoją wyjątkową postawę dawał przykład innym ludziom, aby się nie bali.


Powiedział Pan w czasie konferencji prasowej przed filmem „Świadectwo”, że znał życie Jana Pawła II na tyle, na ile mówiły o nim media. Co było najbardziej interesującego w tej części życia Papieża, której Pan nie znał, a którą można było odkrywać poprzez kręcenie filmu?


 – To, na co zwróciłem uwagę, to bardzo osobiste szczegóły z życia Papieża. Ten film to dla mnie objawienie tego, kim Jan Paweł II był jako człowiek. Wielkim wydarzeniem był moment, kiedy Ojciec Święty opuszczał Watykan, swoją małą ojczyznę. W jakiś, wręcz fenomenalny, sposób potrafił na chwilę zostawić wszystko za sobą – sprawy Kościoła, ciężar biurokracji – i wyruszyć w góry. Ta ucieczka była naprawdę czarująca. Przejmujące było to, że rozmawiał sam na sam z Bogiem, swoim Stwórcą. Uważam, że właśnie to wszystko zostało pięknie zrekonstruowane i pokazane w filmie.


Nie jest Pan katolikiem. Zadam więc bardzo osobiste pytanie: czy spotkanie z Janem Pawłem II poprzez ten film jest też czymś ważnym w wymiarze Pana osobistej wiary?


– Tak. Myślę, że jest to doświadczenie kontaktu z wielkim przywódcą religijnym… Człowiek rodzi się i żyje w konkretnej wierze, ten film natomiast daje mi wiarę w najmocniejszej postaci, w wymiarze konkretnego świadectwa. Pokazuje, że powinienem być zadowolony, gdyż to, co robię, wzbogaca moje życie. Pochodzę z kraju, który nie został dotknięty przez nazizm i nie cierpiał z powodu konsekwencji komunizmu. Przedstawiając nam tak realistyczną sytuację, film przybliża nam pewien obraz człowieka wierzącego, ukazuje przykład. Mam nadzieję, że w tym sensie ten obraz będzie swego rodzaju przewodnikiem dla ludzi na całym świecie, choć wydawać by się mogło, że polscy katolicy zrobili go dla siebie.


Przemysław Häuser, producent filmu, wspominał wielokrotnie, że trzeba pokazać tego Papieża światu, że to nie może być tylko „polski Papież”. Co w tym wymiarze ten film może pokazać dzisiejszemu światu?


 – Myślę, że pokazuje! Jako Polacy w osobie Papieża otrzymaliście jakiś przywilej mówienia do świata. Mimo wszelkich przeciwności, w najbardziej niesprzyjających warunkach, w czasie wojny i deprawacji związanej z obecnością obcego rządu… przy tym wszystkich trudnościach pokazaliście, że uznawane przez człowieka wartości mogą świecić tak jasno, że ich blask, począwszy od Rzymu, staje się widoczny na całym świecie. To jest to, z czego Polacy mogą być najbardziej dumni. Mam nadzieję, że ten film dokumentalny, podobnie jak inne tego rodzaju projekcje, będzie w stanie tę wielkość i blask Papieża pokazać jak najszerszej publiczności.


…czyli nie jest to film tylko na dzisiaj, albo wyłącznie o przeszłości, ale także film, który nakierowuje nas na przyszłość?


 – Przeszłość jest interesująca, ale jak mówią ludzie, jest tylko prologiem. Jan Paweł II był bardzo nowoczesnym Papieżem. Z jednej strony zdawał sobie bowiem sprawę, że np. podróżowanie odrzutowcem umożliwi mu otwarcie się na cały świat. Z drugiej jednak strony wiedział, że trzeba mieć odwagę, żeby to robić, gdyż podróżowanie, nawet w takiej najdogodniejszej formie, jest trudne – u kresu drogi czeka człowiek. Żeby wypełnić tę powinność , j g spotkania, nie zostawał w Watykanie, ale wychodził poza jego bramy… To świadczy o niesamowitej wytrzymałości i wielkiej odwadze.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki