Logo Przewdonik Katolicki

Rodzina na rowerach

Bp Roman Marcinkowski
Fot.

W naszym domu w każdym kącie można znaleźć rower. Na parapecie stojące metalowe miniaturki, wiklinowe kwietniki mają kształt roweru… Po prostu rowery to nasza wspólna pasja. Oboje już w dzieciństwie lubiliśmy jazdę na rowerze. Po ślubie, kiedy nasze dzieci trochę podrosły, wkładaliśmy je do koszyczków i wyruszaliśmy na rowerowe wycieczki. Po...









W naszym domu w każdym kącie można znaleźć rower. Na parapecie stojące metalowe miniaturki, wiklinowe kwietniki mają kształt roweru… Po prostu rowery to nasza wspólna pasja. Oboje już w dzieciństwie lubiliśmy jazdę na rowerze. Po ślubie, kiedy nasze dzieci trochę podrosły, wkładaliśmy je do koszyczków i wyruszaliśmy na rowerowe wycieczki.


 Po pierwsze ludzie

 Z czasem zaczęliśmy brać udział w zorganizowanych imprezach rowerowych. Najpierw, od 1993 r., jeździliśmy na majówki na poznańską Maltę. Potem przyszedł czas na dłuższe wyprawy. W 1996 r. byliśmy na duńskiej wyspie Bornholm. W pamięci zapadła nam też 700-kilometrowa trasa do Hanoweru. Nowy Rok także witamy na rowerach. Każdego pierwszego dnia stycznia, w południe, udajemy się na poznańską Rusałkę i wraz z ponad 200-osobową grupą objeżdżamy jezioro. Kiedyś próbowaliśmy liczyć, ile kilometrów przejeżdżamy rocznie na rowerach. Wcześniej było to około 5, teraz od 3 do 4 tysięcy kilometrów pokonanych na samych rajdach. Do tego dochodzą trasy, które pokonujemy indywidualnie. Ale nie nastawiamy się na zaliczanie długich dystansów. Ważniejsze jest dla nas poznawanie ludzi i zwiedzanie ciekawych miejsc. Turystyka rowerowa sprawia, że nie mamy czasu na nudę. Człowiek ma zajęcie i zdecydowanie lepszą kondycję. Do tego ta pasja integruje ludzi o różnych profesjach i zamiłowaniach.


Złapać się za ręce


 W kilku pierwszych rajdach uczestniczyliśmy w ramach Towarzystwa Przyjaciół Gminy Suchy Las. Zapragnęliśmy wtedy, by Koło Turystyki Rowerowej powstało także w Kiekrzu, gdzie mieszkamy. Żartowaliśmy, że jak j p , się złapiemy we dwoje za ręce, to już będzie koło. Ale chętnie przyłączyli się do nas syn i córka oraz grono znajomych i tak w 1999 r. założyliśmy Koło Turystyki Rowerowej „Kiekrz”. Obecnie, w prawie 30-osobowej grupie członków, oprócz mieszkańców Kiekrza, są także osoby z Zielątkowa, Złotnik czy Poznania. Najstarszy z należących do koła rowerzystów ma 79 lat. Zebrania odbywają się w naszym domu raz w miesiącu. Podczas tych spotkań rozmawiamy o naszych planach organizacyjnych i przeżytych wyprawach rowerowych. W pierwszym rajdzie, zorganizowanym przez nas na początku działalności koła, wokół Jeziora Kierskiego uczestniczyło 30 osób. W kolejnych brało udział coraz więcej rowerzystów pochodzących także z odleglejszych miejscowości. W tegorocznym X Rowerowym Rajdzie Rodzinnym wokół Jeziora Kierskiego, który odbył się w maju, wzięło udział 150 osób.


Wszystko dokumentujemy


 Nasze Koło Turystyki Rowerowej „Kiekrz” współpracuje z wieloma innymi tego typu kołami w całym kraju. Są to grupy osób z bliżej położonych miejscowości takich jak Nowy Tomyśl, Krzyż czy Szamotuły, ale także z bardziej odległych – Szczecin, Bytom i Gliwice. Bierzemy udział w organizowanych przez te koła rajdach. W czasie tych imprez odbywają się także konkursy krajoznawcze. Przygotowanie do nich to dobra okazja, żeby pogłębić swoją wiedzę. Staramy się to czynić skrupulatnie, często więc zdarza się, że wygrywamy te zmagania. Skrzętnie gromadzimy dokumentację wypraw i działalności koła. Mamy tysiące zdjęć, kilka segregatorów wycinków prasowych, programów rajdów, różnorodnych dokumentów i korespondencji. Z setek posiadanych przez nas dyplomów uczestnictwa tylko nieliczna część wisi na ścianach naszego domu. Uzbierała się też spora kolekcja nagród i pucharów. Nasza rodzina żyje tą pasją i stara się nią zarażać innych.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki