Logo Przewdonik Katolicki

OK, profesorze

PK
Fot.

Studenci tłoczą się przed pokojem wykładowców. Jedni chodzą wzdłuż korytarza tam i z powrotem, inni pomimo ogólnie panującego zgiełku przeglądają notatki, wykorzystując ostatnie chwile przed egzaminem na naukę. W pewnym momencie jedna ze studentek puka do drzwi pokoju wykładowców i pyta: Czy zastałam Pana Leszka?. Można sobie wyobrazić...

Studenci tłoczą się przed pokojem wykładowców. Jedni chodzą wzdłuż korytarza tam i z powrotem, inni – pomimo ogólnie panującego zgiełku – przeglądają notatki, wykorzystując ostatnie chwile przed egzaminem na naukę. W pewnym momencie jedna ze studentek puka do drzwi pokoju wykładowców i pyta: „Czy zastałam Pana Leszka?”. Można sobie wyobrazić zdziwienie i reakcję asystenta, ale i większości studentów. Historia ta nie tylko dotarła do niemalże wszystkich studentów, ale stała się też niejako przestrogą dla młodszych pokoleń.
Wiadomo, że każde pokolenie żaków wykształca sobie właściwy język, nadając „swoim” profesorom różnego rodzaju przezwiska, przydomki. Często też w rozmowie na temat któregoś z nich posługują się tylko ich nazwiskami, a nawet pieszczotliwie brzmiącymi imionami. Ale, co trzeba podkreślić, są to nieformalne sytuacje. Mogłoby się wydawać, iż właśnie uczelnie wyższe są niejako ostatnim bastionem przestrzegania zasad dobrego wychowania. Jednak coraz częściej pojawiają się podobne sytuacje, jak opisana powyżej. Warto zastanowić się, co jest tego przyczyną.
 
Model grzeczności – a co to takiego?
Jeszcze do niedawna funkcjonowało pojęcie „dobrego domu”, w którym przestrzegano zasad dobrego wychowania, zachowywania się adekwatnie do danej sytuacji, posługiwania się tzw. modelem grzeczności, który Kazimierz Ożóg określa jako: „System społecznie zaaprobowanych i powszechnie przyjętych zasad, norm, określający pewien sposób zachowania (…). Określa się go jako: odpowiedni, kulturalny, grzeczny, uprzejmy”. To grupa wytwarza zasady, które ułatwiają kontakt międzyludzki. Największą stanowi naród – to on decyduje, jak żyć w zgodzie, by komunikacja przebiegała pomyślnie. Sprzyja on dobremu porozumiewaniu się, wzmacnia więzi, które wytwarza społeczeństwo. Ów model przejawia się przez odpowiednie zachowanie, gesty, mowę ciała, a najbardziej przez tzw. zwroty grzecznościowe. Łamiemy go, używając słów wulgarnych, nieprzyzwoitych, agresywnych, naruszających godność naszego rozmówcy.
Fundamentalną zasadą modelu grzeczności jest zachowanie szacunku w stosunku do naszego interlokutora, w myśl której należy każdego człowieka traktować jako osobę. Dotyczy to również zachowania życzliwości przejawiającej się np. w formułach powitalnych takich, jak: „Serdecznie Cię witam”, „Miło Cię widzieć” czy delikatności wobec partnera.
 
Sorry!
 
Od 1989 roku możemy obserwować zmiany nie tylko na polu polityki, ekonomii czy kultury. Język jako najczulszy wskaźnik wszelkich przemian także nim podlega. Dochodzi więc do  demokratyzacji języka, upraszczania się go, zwłaszcza pod wpływem mass mediów, głównie Internetu, i kultury amerykańskiej, co kulturoznawcy określają jako „makdonalizację” kultury. W czym zatem przejawiają się te zmiany? Przede wszystkim do lamusa przeszły rozbudowane warianty grzecznościowe, które zostały zastąpione przez tzw. grzeczność komputerową czy grzeczność kultury konsumpcyjnej. Brak już życzliwego nastawienia do rozmówcy, jeśli zaś występuje, to tylko ze względów komercyjnych, np. podczas promocji w sklepach. Zwłaszcza młode pokolenie cechuje niechęć do ujawniania uczuć.
Coraz więcej pojawia się zwrotów obcojęzycznych. Zamiast słowa „przepraszam”, którego młodzi ludzie unikają, bo zakłada postawę pokory, pojawia się neutralne „sorry”, „sorki”, „sorka”. Jest to także przejaw „mody na luz” w języku, tolerancję wobec wyrażeń wulgarnych, co prowadzi do dewulgaryzacji wulgaryzmów, czyli pozbawienia takich sformułowań negatywnego zabarwienia. Tak bardzo do nich przywykliśmy, że nie traktujemy już ich jako niewłaściwe, ale jako np. wyraz emocji bądź przerywnik w wypowiedzi. Małgorzata Marcjalik, autorka m.in. książki pt. „Grzeczność w komunikacji językowej”, pisze wręcz o nonszalancji młodego pokolenia w posługiwaniu się modelem grzeczności. Z pewnością często wynika to z tendencji do ekonomiczności języka, czyli do wyrażenia maksymalnej ilości informacji przy użyciu niewielu słów. Warto więc, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się sesji egzaminacyjnej, pamiętać, iż odpowiednie zachowanie i zwracanie się do wykładowców na pewno nie zaszkodzi, a wręcz może dopomóc podczas egzaminu.
 
 
Weronika Stachura

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki