Logo Przewdonik Katolicki

Średnia z religią

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Co jakiś czas powracają w debacie publicznej, wypowiedziach polityków, mediach, a potem także w kazaniach tematy związane z relacjami państwo Kościół, czy problem obecności Kościoła (albo w ogóle szeroko rozumianej rzeczywistości związanej z wiarą) w różnych przestrzeniach życia świeckiego. Przy zmianie ministra edukacji, jak to już nieraz bywało, rozgorzała po raz kolejny...

Co jakiś czas powracają w debacie publicznej, wypowiedziach polityków, mediach, a potem także w kazaniach tematy związane z relacjami państwo – Kościół, czy problem obecności Kościoła (albo w ogóle szeroko rozumianej rzeczywistości związanej z wiarą) w różnych przestrzeniach życia świeckiego. Przy zmianie ministra edukacji, jak to już nieraz bywało, rozgorzała po raz kolejny dyskusja o religii w szkole. I choć problem jest szczegółowy, dotyczy wliczania oceny z religii do średniej, to wielu polityków i tak wykorzystało to jako okazję, by przypomnieć, że swoimi poglądami na temat miejsca wiary w życiu człowieka i społeczeństwa wciąż tkwią w mrocznych latach komunizmu.

Jakby na przekór tym, co uważają, że wiara to prywatna sprawa człowieka, w Piekarach Śląskich na dorocznej pielgrzymce spotkało się ok. 100 tysięcy kobiet, dla których wiara z pewnością nie jest sprawą prywatną. I ta modlitwa kobiet, i coroczne pielgrzymki mężczyzn do Piekar, za każdym razem pokazują właśnie zakorzenienie w wierze i zaufanie do Boga w codziennym życiu, które szczególnego, wręcz symbolicznego znaczenia nabiera tam, gdzie każdego dnia mężowie i ojcowie do pracy schodzą pod ziemię. Chciałoby się powiedzieć, że tutaj „ocena z religii” nie należy do średniej, ale jest ponad wszystkimi innymi ocenami. Bo w kopalni egzamin z wiary zdaje się każdego dnia…

W kontekście dyskusji o miejscu religii w szkole, warto – jak sądzę – zadać sobie zasadnicze pytanie: kiedy wreszcie dojdzie do akceptacji faktu, że dla człowieka, który wierzy, wiara stanowi jego codzienność, a właściwie część jego życia, i nie można jej zepchnąć na margines, czy sprowadzić do sfery prywatności, tak samo jak nie można tego zrobić np. z życiem małżeńskim czy rodzinnym… Używając kategorii, którymi szafują niektórzy politycy lewicy, można by bowiem powiedzieć, że rodzina to w pewnym sensie też prywatna sprawa każdego człowieka, bo co to kogo obchodzi, co robimy w naszych domach… a jednak sprawa nie jest prywatna.

Zresztą: jak tu mówić o prywatności wiary, gdy w jednym miejscu, na modlitwie, spotyka się 100 tysięcy kobiet? Jak mówić o prywatności, gdy każdej niedzieli w naszych kościołach (zależnie od wielkości) na każdej Mszy świętej gromadzi się od kilkudziesięciu do kilkuset, a czasem nawet więcej niż tysiąc osób? Czy to są prywatne zgromadzenia?

Jako ludzie wiary, a przede wszystkim uczniowie Chrystusa, który mówi do nas: „Idźcie i głoście” (Mt 10, 7), musimy przed tym prywatyzowaniem wiary nieustannie się bronić. Bo co tu dużo mówić, nieustanne słuchanie wciąż tych samych stwierdzeń jakiś ślad na ludzkiej mentalności zostawia. I może się okazać, że całkiem niespodziewanie – wbrew Ewangelii – zdarzy się komuś rzeczywiście uwierzyć, że wiara to prywatna sprawa. Tylko, gdzie wtedy będzie wierność Chrystusowi…

Mój cytat

Społeczność ludzka nie może realizować dobra wspólnego, jeśli nie tworzą jej osoby odpowiedzialne za kształt własnego powołania: osobistego, rodzinnego, powołania do świętości. Chrześcijanin w duchu tej właśnie odpowiedzialności, umocniony kultem maryjnym i Eucharystią, bierze czynny udział w życiu społecznym, by swoimi zdolnościami służyć innym i przyczyniać się do budowania Królestwa Bożego.

Czasy, w których żyjemy, wymagają od każdego człowieka takiego właśnie odpowiedzialnego budowania ładu społecznego – budowania cywilizacji życia i miłości. To zadanie, które pozostawił nam w swoim testamencie Sługa Boży Jan Paweł II, wieloletni pielgrzym do piekarskiego sanktuarium. […]

Kościół, dostrzegając problemy i oceniając je z moralnego punktu widzenia, nie wskazuje konkretnych rozwiązań ekonomicznych czy gospodarczych. Zadaniem Kościoła nie jest bycie podmiotem walki politycznej. Kościół jest obrońcą sprawiedliwości i ubogich właśnie dlatego, że nie utożsamia się z politykami ani z interesami partyjnymi. Tylko pozostając niezależnym, może nauczać o niepodważalnych wartościach, kształtować sumienia i proponować wybory życiowe wykraczające poza środowisko polityczne. Nie powinno się uważać, że głoszenie Chrystusa sprzeciwia się budowaniu sprawiedliwości. Głoszenie Chrystusa właśnie służy sprawiedliwości. Tam, gdzie wytrwale głosi się Ewangelię, jest o wiele mniej niesprawiedliwości. Prawdziwe nawrócenie człowieka zawsze przynosi dobre owoce w życiu społecznym i politycznym. Wie o tym coraz więcej pracodawców, pracobiorców na naszej ziemi.

Abp Damian Zimoń
Słowo do pielgrzymów piekarskich
Piekary Śląskie, 27.05.2007

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki