Logo Przewdonik Katolicki

Transplantacja jako głębokie wydarzenie osobowe

Michał Piotr Gniadek
Fot.

Jednym z niezwykle ważkich zagadnień bioetycznych jest z pewnością transplantacja. Jak powszechnie wiadomo, medycyna na tym polu poczyniła w ostatnich latach znaczące postępy, otwierając przed ludzkością nowe perspektywy leczenia oraz ratowania życia. Z etycznego punktu widzenia nie można ograniczać się jedynie do osiągnięć technicznych, lecz każde działanie należy rozpatrywać...

Jednym z niezwykle ważkich zagadnień bioetycznych jest z pewnością transplantacja. Jak powszechnie wiadomo, medycyna na tym polu poczyniła w ostatnich latach znaczące postępy, otwierając przed ludzkością nowe perspektywy leczenia oraz ratowania życia.

Z etycznego punktu widzenia nie można ograniczać się jedynie do osiągnięć technicznych, lecz każde działanie należy rozpatrywać od strony dobra człowieka. W takim ujęciu transplantacja jest wydarzeniem na wskroś osobowym, w którym uczestniczą dawca, biorca oraz lekarz dokonujący pobrania narządu, a następnie jego implantacji.

„Jest rzeczą moralnie niedopuszczalną bezpośrednie powodowanie trwałego kalectwa lub śmierci jednej istoty ludzkiej, nawet gdyby to miało przedłużyć życie innych osób”

Katechizm Kościoła Katolickiego, 2296


Wyjątkowy dar
Człowiek został powołany przez Boga do miłości, czyli stawania się darem dla bliźniego. Nosi w sobie obraz samego Stwórcy. Dlatego każdy moralny akt ludzki musi spełniać dwa podstawowe warunki – świadomości i dobrowolności. Ofiarność dawcy w dobitny sposób je potwierdza, nadając im najgłębsze znaczenie. Szlachetność czynu poprzedzonego autonomiczną decyzją stanowi wyjątkową kategorię daru, poprzez który człowiek najpiękniej realizuje swoją wolność. W przypadku transplantacji przekracza ona ograniczenia ludzkiego organizmu, a nawet granicę fizycznej śmierci. Stąd zapis prawny, jakim jest domniemana zgoda na pobranie narządów po śmierci człowieka, pozbawia go de facto możliwości decyzyjnych, przedkładając ponad jednostkową podmiotowość cele utylitarno-społeczne. To czyni takową regulację sprzeczną z antropologią chrześcijańską. Raczej należałoby wypracować formułę, która z jednej strony motywowałaby do pozytywnej deklaracji, z drugiej zaś zamykała drogę jakimkolwiek manipulacjom. Wraz z prowadzonymi działaniami edukacyjnymi mogłoby to pociągnąć za sobą większą ufność ludzi w stosunku do samej transplantologii, a przede wszystkim środowisk czynnie w nią zaangażowanych.

„Przeszczep zakłada uprzednią, wolną i świadomą, decyzję ze strony dawcy lub kogoś, kto reprezentuje go w sposób uprawniony, zazwyczaj członków najbliższej rodziny”

Karta Pracowników Służby Zdrowia, 90


Liczy się czas
Kościół upatruje w transplantacji nowe możliwości realizacji przykazania miłości bliźniego. Osoba dawcy odstępuje potrzebującemu pomocy jakąś część siebie. Jednak trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że nie traci przy tym swojej integralności. Stąd niezwykle istotne jest rozróżnienie organów, które mogą być pobrane od dawcy, na parzyste i pojedyncze. W przypadku tych pierwszych możliwe jest przekazanie narządu przez dawcę żyjącego (transplantacja ex vivo) bez medycznych przeciwwskazań odnośnie do ryzyka zgonu czy poważnego uszczerbku na zdrowiu. Z kolei organy pojedyncze pobiera się jedynie od zmarłego (transplantacja ex mortua). I właśnie tutaj pojawia się najwięcej pytań natury moralnej. Chodzi tu głównie o precyzyjne określenie kryterium śmierci. Na obecnym poziomie wiedzy medycznej uznaje się, że zanik funkcji życiowych organizmu człowieka kończy się z obumarciem pnia mózgowego. Największy problem stanowi pobranie serca, gdzie czas jest niezwykle cenny. Niektórzy etycy mówią tu o konflikcie interesów dawcy i biorcy, bowiem im dłuższa procedura orzeczenia zgonu, tym mniejsze prawdopodobieństwo przydatności określonego organu do przeszczepu. Gdy w grę wchodzi ludzkie życie, nie można podejmować jakichkolwiek działań w sytuacji najmniejszej wątpliwości.

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!”

(Mt 7, 12)


Duch miłości i ofiary
W naszym podejściu do transplantacji potrzeba ducha miłości, obejmującego sytuację każdego człowieka zarówno oczekującego na przeszczep, jak i dawcy oraz jego rodziny, a także samego lekarza przeprowadzającego operację. Nie sposób tych trudnych i arcyważnych wyborów dokonywać pod wpływem żelaznych, narzuconych odgórnie dyrektyw, ale w zgodzie z własnym sumieniem. To właśnie o nie musimy w pierwszym rzędzie zadbać, by było zawsze osobistym sanktuarium, w którym można spotkać się z Bogiem. On dał nam przykład bezgranicznej miłości. Dla naszego zbawienia ofiarował całego siebie i czyni to każdego dnia podczas Mszy Świętej. A wszystko po to, byśmy mogli zachować życie i dostąpić radości wiecznej.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki