Ze względu na zagrożenie metanowe ekipy ratownicze nie mogły używać do...
Kilkudniowy bój o życie zasypanego górnika został uwieńczony sukcesem po prawie pięciu dobach od momentu jego uwięzienia. Akcja ratownicza trwała nieprzerwanie od chwili, kiedy po silnym tąpnięciu w kopalni w Rudzie Śląskiej zaginął 30-letni górnik metaniarz – specjalista od pomiarów składu atmosfery.
Ze względu na zagrożenie metanowe ekipy ratownicze nie mogły używać do pracy sprzętu mechanicznego. Ratownicy przebierali rumowisko ręcznie – dzięki olbrzymiej determinacji udało im się w ciągu kilku dni wydrążyć ponaddwustumetrowe przejście.
W chwili wstrząsu górnik znajdował się prawdopodobnie na skrzyżowaniu chodników, a praktyka wskazuje, że właśnie w takich miejscach po tąpnięciu i zdeformowaniu wyrobiska pozostaje najwięcej wolnej przestrzeni. Cały czas był tam też dostęp powietrza.
– Z pierwszej oceny wynika, że górnik jest w stanie ogólnym dobrym. Jest potłuczony i wycieńczony, skarży się na ból brzucha – powiedział rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









