Logo Przewdonik Katolicki

Nie tylko Marzec '68

Przemysław Zwiernik
Fot.

Poznań - jeden z największych ośrodków akademickich w Polsce - był w czasach PRL wiele razy miejscem akcji protestacyjnych studentów miejscowych uczelni. Do największych demonstracji doszło 13 maja 1946 r. i w dniach od 12 do 16 marca 1968 roku. Liczne protesty - strajki i demonstracje - organizowano również w latach 1980-1989. Wydarzenia te są znane. Tymczasem, okazuje się, że do protestów...

Poznań - jeden z największych ośrodków akademickich w Polsce - był w czasach PRL wiele razy miejscem akcji protestacyjnych studentów miejscowych uczelni. Do największych demonstracji doszło 13 maja 1946 r. i w dniach od 12 do 16 marca 1968 roku. Liczne protesty - strajki i demonstracje - organizowano również w latach 1980-1989. Wydarzenia te są znane. Tymczasem, okazuje się, że do protestów środowiska akademickiego dochodziło również w innych latach. Przebieg tych wydarzeń udało się władzom ukryć przed opinią publiczną.



Pierwszym z nich były wystąpienia poznańskich studentów 25 stycznia 1949 roku. Informację o mającym się odbyć tego dnia nielegalnym wiecu Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej otrzymała około godziny dziewiątej. Rankiem kolportowano na niektórych wydziałach uniwersytetu ulotki wzywające żaków do udziału w akcji protestacyjnej, a w Collegium Minus ukazały się na tablicach napisy informujące o wiecu organizowanym na godzinę siedemnastą przed Aulą Uniwersytecką. Protest - jak uważały władze - był powiązany "ze zmianą kart tramwajowych" i w związku z tym po jego zakończeniu studenci planowali uformowanie pochodu, przejście ulicami miasta i zatrzymywanie tramwajów. Ponieważ w ciągu dnia nasilała się "agitacja" do udziału w proteście, grono profesorskie wystąpiło z apelem do studentów, aby nie uczestniczyli w demonstracji. Z kolei władze skierowały do akcji prewencyjnej stu dwudziestu funkcjonariuszy MO. Nasilono patrole, służba śledcza przeprowadziła "wywiady" i zbierała informacje. Pilnowano także porządku na terenie planowanego wiecu. Aby nie dopuścić do jakiegokolwiek zgromadzenia, "przeprowadzono w śródmieściu miasta naukę chodzenia".

Protestowało dwa tysiące studentów



Około godziny siedemnastej w okolicy uniwersytetu zbierały się 2- 3-osobowe grupki studentów. Po dwudziestu minutach przed aulą było już pięćset osób, a tuż przed osiemnastą - w kulminacyjnym momencie protestu - zebrało się ich około dwóch tysięcy. W tym czasie kolejne grupy gromadziły się na trotuarach przy ul. Armii Czerwonej i przed Zamkiem.
Milicja przystąpiła do rozpraszania tłumu. O godzinie dwudziestej przed gmachem uniwersytetu i na przyległych ulicach studentów już nie było. Śródmieście patrolowano jednak nadal, aż do dwudziestej drugiej. Z lektury dokumentu opisującego to wydarzenie wynika, że w czasie manifestacji nie stwierdzono żadnych okrzyków, ale odnotowano przypadki stawiania biernego oporu przez osoby zatrzymywane. Ogółem milicjanci zatrzymali tego dnia czterdzieści osób, pewna liczba studentów wpadła także w ręce funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Jak oceniły władze, akcję protestacyjną zorganizowały "czynniki reakcyjne" studiujące na uniwersytecie.

Juwenalia wbrew cenzurze



Kilka lat później, w 1957 r., poznańscy studenci ponownie wyrazili swój protest wobec ówczesnej sytuacji politycznej. Tym razem przybrał on specyficzną, można powiedzieć, nietypową formę. Do jego wyrażenia wykorzystano bowiem juwenalia studenckie, które odbywały się w Poznaniu w dniach 4 i 5 maja tegoż roku. Powszechnie wiadomo, że był to okres tzw. odwilży politycznej, a rządząca PZPR borykała się w tym czasie z wieloma problemami. Powodem "zmartwień" byli również studenci, gdyż do maja 1957 r. na żadnej poznańskiej uczelni nie zawiązał się Związek Młodzieży Socjalistycznej, a wielu studentów będących członkami PZPR zdawało legitymacje partyjne. Spośród czternastu tysięcy studiujących na UAM w akademii pierwszomajowej uczestniczyło tylko czternaście osób.
Kilka dni przed zorganizowaniem wspomnianych juwenaliów ich program analizowano w Komitecie Miejskim PZPR. Scenariusz obchodów został skorygowany poprzez liczne skreślenia. Przede wszystkim nie dopuszczono do przemarszu grupy ludzi z "poobcinanymi rękami", co miało nawiązywać do głośnej wypowiedzi premiera Cyrankiewicza w czerwcu 1956 roku. Nie zezwolono również na prezentację "eksponatów o charakterze antyradzieckim" (telewizory "Nikita") i na udział studentów w prowokacji mającej "określoną polityczną wymowę". Prowokacji, która - jak się później okaże - doszła do skutku.
Zdaniem władz partyjnych, małe grupy studentów przygotowywały nieformalne wystąpienia. Do uczelnianej siedziby PZPR dochodziły "bardzo skąpe sygnały" o nieoficjalnych przedsięwzięciach przygotowywanych w akademikach. Postanowiono zatem zorganizować grupę złożoną z członków partii, której zadanie polegało na przeciwstawianiu się "jakimkolwiek zamieszkom czy próbom prowokacji". Mimo to, w czasie trwania juwenaliów, miały miejsce "antyradzieckie i antysocjalistyczne" wystąpienia. Między innymi przebrani w stroje mnichów studenci nosili zawieszone na sznurkach książki z historią WKPb i "zagadnieniami leninizmu". Wznoszono także okrzyki, na przykład: "Więcej czołgów, mniej masła, więcej zgniłych śledzi, dłuższe kolejki za masłem". Niektórzy studenci przebrali się za repatriantów z ZSRR, a jednego z nich przyłapano, gdy śpiewał "antyradzieckie czastuszki" na temat Nikity Chruszczowa.
Wśród żaków, wyrażających w ten nietypowy sposób swój protest, byli także członkowie PZPR, co nie umknęło uwadze władzy. Ich działalnością "zajęła się" Wojewódzka Komisja Kontroli Partyjnej.

Wiwaty zastąpiono hasłami politycznymi



Dużym zaskoczeniem dla władz były natomiast wydarzenia, które rozegrały się trzynaście lat później - 22 kwietnia 1970 roku. Pomimo spadku "niekorzystnych zjawisk i tendencji", odnotowanych przez władze, niespodziewanie doszło tego dnia do spontanicznej demonstracji przy akademikach na Winogradach. Jej impulsem stała się wygrana "Górnika" w meczu z AS Roma. Rozentuzjazmowani studenci zebrali się przed akademikami i skandowali hasła na cześć "Górnika". Wkrótce zaczęto jednak palić gazety, a wiwaty na cześć zwycięskiej drużyny zastąpiły hasła polityczne, nawiązujące do "wydarzeń marcowych" 1968 r.: "Pod Adasia" i "Jak w marcu".
Zebrani studenci uformowali pochód, w którym - jak oceniono - wzięło udział około dwóch tysięcy osób. Skierował się on w stronę akademików przy ul. Obornickiej. Tam skandowano okrzyki zachęcające uczestników do udania się w kierunku centrum miasta: "Chodźmy pod Hankę", "Tam będzie można pokrzyczeć". Ostatecznie jednak zamiaru tego nie zrealizowano, gdyż - zdaniem Służby Bezpieczeństwa - zabrakło "szerszej reakcji" mieszkańców domów studenckich przy ul. Obornickiej. Manifestacja zakończyła się samorzutnie, ale grupy protestujących żaków rozchodziły się do godziny drugiej w nocy.
Po tych wydarzeniach SB zwróciła uwagę, że o manifestacji nie zawiadomili władz ani portierzy pracujący na osiedlu akademickim na Winogradach, ani kierownicy domów studenckich. Pocieszano się natomiast faktem, iż mieszkańcy akademików przy ul. Zamenhofa i Kórnickiej nie wiedzieli o tym, co działo się na Winogradach. Tymczasem, wśród studentów zamieszkałych na osiedlu, gdzie miała miejsce demonstracja, krążyła już plotka, że po zdobyciu pucharu przez "Górnika" dojdzie do "prawdziwej demonstracji".
W czasach PRL publiczne wyrażanie niezadowolenia wobec ówczesnej sytuacji politycznej było czynem zakazanym. Jeżeli dochodziło do jakichkolwiek akcji protestacyjnych, władze starały się ukryć przed opinią publiczną zaistniałe fakty. Dopiero obecnie historycy docierają do materiałów poświadczających, że protesty różnych grup społecznych miały miejsce nie tylko podczas przełomów politycznych, ale również w innych latach. Zagadnienie to nadal badają historycy zajmujący się najnowszymi dziejami Polski.

Opracowano na podstawie materiałów odnalezionych w Archiwum Państwowym w Poznaniu i Archiwum IPN Oddział w Poznaniu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki