Odpowiedzialność

Temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej zagościł ostatnio na dobre w naszych mediach. W debatę tę włącza się również ze zrozumiałych względów Kościół. Jedna z najczęściej bodaj wyrażanych opinii na temat integracji europejskiej głosi: Unia - "tak", ale promowane w Unii wartości - "nie". W sposób szczególny opinie te związane są z przyjmowanymi w etyce katolickiej normami...
Czyta się kilka minut

Temat przystąpienia Polski do Unii Europejskiej zagościł ostatnio na dobre w naszych mediach. W debatę tę włącza się również ze zrozumiałych względów Kościół. Jedna z najczęściej bodaj wyrażanych opinii na temat integracji europejskiej głosi: Unia - "tak", ale promowane w Unii wartości - "nie". W sposób szczególny opinie te związane są z przyjmowanymi w etyce katolickiej normami dotyczącymi poszanowania życia ludzkiego i etyki seksualnej, które nie zawsze znajdują posłuch w krajach Unii. W emitowanym w ostatnim tygodniu w telewizji krótkim programie reklamowym o Unii miejsce Bogusława Wołoszańskiego (do obecności którego zdążyliśmy się już w tym miejscu przyzwyczaić) zajmuje ksiądz dyskutujący z (jak się domyślam) urzędnikiem odpowiedzialnym za promowanie integracji. Ksiądz wyraża obawy parafian przed zaanektowaniem po wstąpieniu Polski do Unii moralnego permisywizmu, urzędnik pociesza, że decyzja odnośnie do dopuszczenia aborcji, homoseksualizmu, eutanazji czy klonowania pozostanie w gestii Polski i nikt nam nie będzie w preferowane przez nas wartości ingerował. Nie wyrażam tutaj opinii ani za Unią, ani przeciw niej, nie dyskutuję nad tym, czy występujący w programie ksiądz jest przebrany, czy rzeczywisty, słów mam natomiast kilka - konkretnie dwie sprawy - do zatroskanych parafian; zakładam, że przynajmniej wirtualnie rzeczywistych.

Po pierwsze, to nieprawda, że jesteśmy narodem, który w obliczu wyrażonych w programie obaw jest dziewiczo niewinny i patrzy z odrazą na "bezeceństwa" Unii. Niestety, ale prawie połowa Polaków (czyli również jakaś część katolików) opowiada się za eutanazją, nie brak u nas zwolenników klonowania, homoseksualiści wcale nie kryją swoich seksualnych preferencji, a prawo aborcyjne, jakkolwiek bardziej restrykcyjne niż w większości krajów Unii, nie jest zgodne z odnośną nauką Kościoła. To, co nas tak gorszy w unijnym prawodawstwie, zdołało się już jakoś u nas zadomowić. Nie ma więc co udawać, że w porównaniu z Unią jesteśmy oazą moralnego ładu. Po drugie natomiast, pamiętać należy, że moralny porządek nie jest tożsamy z porządkiem prawnym. Co prawda zarówno w przypadku porządku moralnego, jak i prawnego możemy mówić o posłuszeństwie przyjmowanym normom, to jednak w przypadku tego pierwszego posłuszeństwo ma charakter wewnętrzny. Będąc posłusznymi Bogu, czy, jak kto woli, prawu naturalnemu, jesteśmy w istocie posłuszni własnemu sumieniu, wierni tym prawdom moralnym, które odkryliśmy jako słuszne. Jeśli pragniemy pozostać im wierni, żadne zewnętrzne prawodawstwo, ani polskie ani unijne, nie zdoła zmienić naszych postaw. Kiedy zatem, dyskutując o integracji z Unią, domagamy się podkreślenia polskiej odrębności w kwestiach moralnych, warto zdawać sobie sprawę i z tego, że za wierność moralnym przekonaniom odpowiedzialni jesteśmy my sami, a nie unijne traktaty.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2003