Unieruchomione metro, windy stające między piętrami, cieknące lodówki, głuche radia i telewizory, nieczynne telefony stacjonarne i komórkowe. Informacja wydała...
Pstryk! I jak to mawiali przed wojną, "coś trzasło i całe widzenie zgasło". W ciągu kilku minut prądu zostały pozbawione największe miasta północno - wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych i Kanady. Nowy Jork bez prądu.
Unieruchomione metro, windy stające między piętrami, cieknące lodówki, głuche radia i telewizory, nieczynne telefony stacjonarne i komórkowe. Informacja wydała się początkowo tak cudaczna, że aż nie do wiary. Jednak telewizyjne relacje nie pozostawiały wątpliwości. Tysiące nowojorczyków na piechotę przemierzało kilometry z domu do pracy.
Miasto było w nocy zaciemnione jak w filmach pokazujących świat po wojnie atomowej.
Jak to możliwe, by w kraju dysponującym nieznaną w dziejach potęgą finansową i technologiczną mogło dojść do takiej wielkiej awarii? Czy to znaczy, że USA to tak naprawdę kolos na glinianych nogach? Gdzie ten słynny amerykański postęp techniczny?
Okazuje się, że również w Stanach możliwe są tego rodzaju przypadki. System energetyczny, który szwankuje od lat w Kalifornii, tym razem rozsypał się na wybrzeżu wschodnim. Dążenie koncernów energetycznych do oszczędności kosztem bezpieczeństwa sieci prowadzi do tego rodzaju kłopotów. Okazuje się też, że prywatyzacja systemu energetycznego nie jest cudowną receptą na jego sprawne i ekonomiczne działanie.
Jestem przekonany, że Amerykanie szybko wyciągną wnioski z tego doświadczenia i za jakieś dwa lata tego typu awaria nie będzie już możliwa. Ale przyznać też trzeba, że dla ich dumy i dobrego samopoczucia było to przeżycie niemiłe.
Cała historia ma jednak inne oblicze. Podobna awaria, choć nie na tak wielką skalę, przydarzyła się w Nowym Jorku w latach siedemdziesiątych. Wtedy noc bez prądu stała się okazją do rabunków, napadów, wybijania szyb i niszczenia samochodów. Tym razem obawiano się podobnych kłopotów. Okazało się, że było wprost przeciwnie. Ludzie pomagali sobie nawzajem. W telewizyjnych migawkach zauważyłem scenkę, jak młody człowiek z własnej inicjatywy zacząl kierować ruchem ulicznym na skrzyżowaniu, gdzie brakowało policjanta. Nie odnotowano praktycznie żadnych aktów wandalizmu i przemocy. Co się stało?
Od lat siedemdziesiątych wiele się zmieniło. Konserwatywna polityka zwalczania przestępczości znana jako "zero tolerancji" dla nawet niewielkich przestępstw wydaje swoje owoce. W mieście panuje dyscyplina, której Nowy Jork zawdzięcza spektakularny spadek przestępczości. Drugim powodem, dla którego pozbawione prądu i w pewnym sensie bezbronne miasto nie stało się sceną gwałtu, mogło być świeże jeszcze w pamięci jego mieszkańców doświadczenie grozy ataków terrorystycznych z 11 września.
Dramat miasta był jednocześnie okazją do demonstracji wyjątkowego hartu ducha, sąsiedzkiej solidarności i poczucia wspólnoty, zachowań tak rzadkich we współczesnym świecie.
Wygląda na to, że w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat Nowy Jork zmienił się pod tym względem na lepsze.
Mielibyśmy więc do czynienia z postępem w dziedzinie, w której dobre rezultaty osiąga się nieporównywalnie trudniej niż w konstruowaniu sprawnych elektrowni. I to jest krzepiąca wiadomość. Nie tyko dla Ameryki.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.









