Do tych wyjątkowych miejsc, dalekich i bliskich, pielgrzymują przez wieki wierni różnych stanów i zawodów. Takiej...
Do tych wyjątkowych miejsc, dalekich i bliskich, pielgrzymują przez wieki wierni różnych stanów i zawodów. Takiej postawie z pomocą przychodzi tradycja, która jakby przynagla do uczestnictwa w dorocznym odpuście w najbliższym sanktuarium. Rodzice zabierają ze sobą dzieci, a te, po latach, także pielgrzymują ze swoimi dziećmi. Przed obliczem Matki Najświętszej polecają swoje sprawy, tu podejmują decyzje na całe życie. I chociaż nie jeden raz muszą opuścić swoje rodzinne strony, to zawsze wracają do swojej najlepszej Matki. Dziękują i przepraszają, nabierają nowych sił... Dobrze jest mieć takie miejsce!
Major Stanisław
Dla majora Stanisława Marcisza takim miejscem, w którym spotykał się z Matką Najświętszą był Lutogniew k. Krotoszyna - sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Urodził się w pobliskich Dzielicach. Tam też chodził do szkoły podstawowej. Następnie uczęszczał do Gimnazjum im. Hugona Kołłątaja w Krotoszynie, które ukończył egzaminem maturalnym w 1936 roku. We wrześniu tego roku został powołany do służby wojskowej w Podchorążówce Piechoty 15. Pułku w Poznaniu. W styczniu 1937 roku został przyjęty do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Po jej ukończeniu w czerwcu 1939 roku otrzymał przydział do 32. Eskadry 3. Pułku Lotniczego w Poznaniu. Czy w tym momencie przypuszczał, że nabyte umiejętności już wkrótce będzie wykorzystywał w obronie Ojczyzny?
Podczas Kampanii wrześniowej wraz ze swoją 32. Eskadrą Obserwacyjną, w dniu 18 września 1939 roku przekracza granicę polsko-rumuńską. Przedostaje się do Francji, do bazy lotnictwa Lyon-Bron. Tu lata jako pilot rozprowadzający samoloty z fabryk do eskadr. Po upadku Francji przelatuje do Afryki Północnej (Algier - Casablanca), a stamtąd angielskim statkiem dopływa do Liverpoolu w Anglii. Tam służy najpierw jako pilot rozprowadzający samoloty, a następnie jako pilot w słynnych Polskich Dywizjonach Myśliwskich 306, 315 i 316 oraz w Szkole Instruktorskiej Newton k. Nottingham. W 1949 roku, po dwóch latach pobytu w Polskim Korpusie Przysposobienia, zostaje zdemobilizowany.
Po wojnie został w Anglii, poślubił swoją narzeczoną jeszcze z czasu przedwojennego Władysławę, z miejscowości Bożacin, parafia Lutogniew. Rozpoczął pracę w ogrodnictwie przy szpitalu dla dzieci upośledzonych w Bristolu, a po skończeniu kursu nauczycielskiego w Londynie, otrzymał posadę nauczyciela w szkolnictwie specjalnym w Bristolu. Po zmianie warunków politycznych w Polsce, Marciszowie postanowili na stałe zamieszkać w Ojczyźnie, która zawsze była im bardzo bliska, za którą tęsknili i którą często odwiedzali. W 1991 roku zamieszkali w Poznaniu. Jak mówili: "Chcemy być pochowani na ojczystej ziemi".
Zawsze do Niej pielgrzymował
Stanisław Marcisz zmarł dwa lata temu i został pochowany na cmentarzu w Lutogniewie, jakby w cieniu sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Wierzymy, że właśnie Ona pomogła mu przejść bramę śmierci i dostąpić chwały świętych, którzy po Bogu i Matce Najświętszej, najbardziej kochali swoją Ojczyznę. Pozostało wspomnienie człowieka zdolnego i pracowitego, oddanego Ojczyźnie, a zarazem wiernego katolika i pokornego czciciela Pani Lutogniewskiej, do której pielgrzymował najpierw z rodzinnych Dzielic, potem z dalekiej Anglii, a na końcu z Poznania.
Dzisiaj obok cudownego obrazu Matki Bożej w Lutogniewie znajdują się wota ofiarowane przez Marciszów jako dowody wdzięczności: srebrny ryngraf - podziękowanie za bezpiecznie przeżyty czas wojny i srebrno-bursztynowa róża - symbol wdzięczności za łaskę 54 lat szczęśliwego małżeństwa. Natomiast w Muzeum Regionalnym im. Hieronima Ławniczaka w Krotoszynie można oglądać mundur lotniczy, który nosił major Stanisław Marcisz, jego wojskowe odznaczenia i księgę odbytych lotów. Te wota i pamiątki to także wyraz wdzięczności Stanisława i Władysławy Marciszów wobec tej ziemi, z której wyrośli oraz tych wszystkich, krewnych i znajomych, nauczycieli i kapłanów, którzy nauczyli ich miłości do Boga i do ludzi.
Wystartowałem na patrol, aczkolwiek odczuwałem lekkie zmęczenie, bo był to trzeci patrol tego dnia, i chętnie bym odpoczął, ale kontroler stacji radarowej przynaglał, podając odpowiednie kursy nadlatującej V-1, zwanej przez nas czarownicą. Okazało się to skuteczne, bo czarownicę poczęstowałem celną serią i znikła z powierzchni nieba kąpiąc się w kanale La Manche. Prawie że równocześnie zabrzmiał w słuchawkach głos kontrolera: Czy mam ochotę na następną? Odpowiadam: Podawaj. Kontroler podaje kilka kursów następnych i poprawek, które w mig wykonałem. Ujrzałem ją lekko z dołu po prawej - czyli łatwy cel. Palec powędrował do spustu broni pokładowej, zagdakały karabiny, wyprysły setki pocisków ! Bomba trafiona zaczęła kręcić dziwną akrobację - czyli przyrządy pokładowe uszkodzone - została wyprowadzona z poziomego lotu. Musiałem się z nią kręcić, aby w razie potrzeby dobić do końca. Jednak po kilku zawrotach, ostrych skrętach uspokoiła się, wszedłem na ogon (tak po myśliwsku mówiliśmy) i dla pewności oddałem jeszcze jedną serię - wtedy zdecydowanie poszła piką w dół, a w kanale La Manche wytrysła duża fontanna wody. (...)
W czasie walk powietrznych różne bywały chwile, więcej lub mniej niebezpieczne, które udało mi się przeżyć. Wiele zawdzięczam duchowej i modlitewnej więzi codziennie odmawianego różańca w mojej intencji, przez bardzo cenioną moją narzeczoną, obecnie ukochaną żonę Władysławę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











