Zbrodnia katyńska. Bohaterska ucieczka

Kozielsk, obóz dla polskich żołnierzy, powstał 25 września 1939 roku. Szóstego dnia wojny Beria wystał pismo do wszystkich dowódców frontowych, że polskich jeńców (oficerów, policjantów) należy przekazać jednostkom NKWD w celu zarejestrowania, przesłuchania, ewentualnie wykorzystania, a później wszyscy mają być rozstrzelani.
Czyta się kilka minut
Obchody Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej w Krakowie, 13 kwietnia 2025 r. Fot. Beata Zawrzel/ REPORTER./east news
Obchody Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej w Krakowie, 13 kwietnia 2025 r. Fot. Beata Zawrzel/ REPORTER./east news

W obozie przebywało około 4500 jeńców. Rozładowanie więźniów rozpoczęło się 3 kwietnia 1940 roku. Wywożono ich do siedziby NKWD w Smoleńsku, gdzie ich rozstrzeliwano. Ciała wywożono do Katynia, kompleksu Gniezdowo.

Kiedy zamordowano generała?

W obozie przebywało czterech generałów: Bronisław Bohaterewicz, Henryk Minkiewicz, Mieczysław Smorawiński i Jerzy Wołkowicki. Przy ołtarzu na cmentarzu wojennym w Katyniu w pojedynczych grobach pochowani są generałowie Bohaterewicz i Smorawiński. Generał Wołkowicki 12 maja 1940 roku w ostatnim transporcie wyjechał z Kozielska na rozstrzelanie do Gniezdowa. Generał Minkiewicz po dotarciu do Gniezdowa i po dwudziestu godzinach postoju nieoczekiwanie został skierowany do Griezdowca. Ocalał przed egzekucją.

Księga Cmentarna Katynia podaje, że Minkiewicz został zamordowany 9 kwietnia 1940 roku. Nie znaleziono jego ciała. W 1977 roku pewien Polak jadący samochodem z Moskwy do Mińska stanął na stacji benzynowej na zachód od Smoleńska. Miejscowi mieszkańcy poinformowali, że tuż obok stacji leży polski generał i czterech żołnierzy. W czasie ucieczki zostali rozstrzelani. W 1941 roku mieszkańcy postawili krzyże w miejscu ich pochówku.

Czy polscy oficerowie i generał Henryk Minkiewicz zdołali uciec z Gniezdowa? Prześledźmy przebieg zdarzeń od 3 do 15 kwietnia 1940  roku, korzystając z książki ks. prof. Peszkowskiego i dr. Zdrojewskiego Kozielsk w dołach Katynia. Publikacja zawiera 12 190 informacji zapisanych w 219 kalendarzykach, notesach i 227 informacjach okazjonalnych, które znajdowały się przy zwłokach jeńców. Z przedstawionych danych wynika, że NKWD w Smoleńsku przekazywało do Moskwy nieprawdziwe informacje o przebiegu mordowania polskich oficerów. Na przykład z danych NKWD wynika, że wywózki jeńców odbywały się systematycznie codziennie od 3 kwietnia 1940 roku do 12 kwietnia, a z notatek jeńców – że nie wywożono ich z Kozielska 6 i 10 kwietnia. O kłopotach świadczy również informacja o przyznaniu nagród dla oprawców, a następnie, po kilku dniach  ukaranie za niezadowalający przebieg likwidacji polskich jeńców przez Stalina.

Transport do Smoleńska

Pierwszych 74 jeńców opuściło obóz w Kozielsku 3 kwietnia o godzinie 19.00. Na stację kolejową zostali przewiezieni samochodami ciężarowymi na odosobnioną bocznicę kolejową. W okratowanym wagonie więziennym umieszczano do 74 jeńców rozmieszczonych w pięciu przedziałach. W przedziale przeznaczonym dla ośmiu osób umieszczano do szesnastu jeńców. Pociąg opuścił dworzec przed południem 4 kwietnia i przybył do Smoleńska w godzinach wieczornych na dworzec towarowy, ciągnący się kilka kilometrów. Kazano jeńcom wyjść i ustawić się w szeregu. Pod ochroną gotową do strzału przeprowadzono ich wzdłuż torów do bocznego wyjścia dworca towarowego. Czekał tam samochód więzienny.

Środkiem przechodził wąski korytarz, a po obu stronach było sześć niskich i wąskich, nieoświetlonych cel. Okien nie było. W celi ledwie mógł się zmieścić skulony człowiek.

Samochód zawoził jeńców na podwórze siedziby NKWD w Smoleńsku. W tej miejscowości w czasie likwidacji pierwszych jeńców, w nocy z 4 na 5 kwietnia 1940 roku, polski oficer, idąc na rozstrzelanie, uwolnił ręce, następnie wyrwał broń jednemu konwojującemu żołnierzowi, zabił jednego, a drugiego zranił. Zabarykadował się w zbrojowni i przez trzy dni się ostrzeliwał. Drugiego dnia usiłowano go zalać wodą. W trzecim dniu walki wrzucono pocisk gazowy – został zagazowany. Zdarzenie potwierdziło dwóch oprawców NKWD. Nie wiemy, ilu zdołano rozstrzelać jeńców do momentu śmierci bohaterskiego oficera, a ile było uwięzionych w siedzibie NKWD. Wiemy, że w dole śmierci numer 2, w którym pochowano jeńców, którzy wyjechali 4 kwietnia z Kozielska, nie ma ciał z dwóch przedziałów, czyli 32 jeńców. Ciała tych jeńców zostały pochowane dopiero po 26 kwietnia i znalazły się w dole śmierci numer 1, rozrzucone na powierzchni w nieładzie, na ciałach ułożonych warstwowo pomiędzy 19 a 24 kwietnia. Wydaje się, że część nierozstrzelanych jeńców została zagazowana. Po zdarzeniu nie wykorzystywano siedziby NKWD do mordowania jeńców. Rozstrzeliwanie przeniesiono do kompleksu Gniezdowo. Z informacji jeńców wynika, że następny transport z Kozielska wyjechał 4 kwietnia i wyruszył ze stacji kolejowej o godzinie 13.00 i przyjechał do Smoleńska dopiero 6 kwietnia wieczorem (odległość 241 km pomiędzy stacjami Kozielsk–Smoleńsk pociągi pokonywały średnio 9–12 godzin).

Kolacja przed egzekucją

W Kozielsku, w związku z wydarzeniami w siedzibie NKWD w Smoleńsku, wstrzymano wysyłkę jeńców 6 kwietnia. Wznowiono wywózkę następnego dnia. Wysłano wówczas do Smoleńska trzech generałów: Bohaterewicza, Minkiewicza i Smorawińskiego. Po sutym, specjalnym obiedzie z kotletami, kawiorem i winem w towarzystwie komendanta obozu oraz po przejściu wzdłuż oficerów ustawionych w dwuszereg „gwardii honorowej” udali się do rewizji. Razem z nimi pojechało 20–25 pułkowników i tyle samo majorów oraz młodszych oficerów – w sumie około 120 jeńców. 7 kwietnia oficerowie opuścili samochodami ciężarowymi obóz w Kozielsku i o godzinie 16.55 byli na bocznicy kolejowej.8 kwietnia wyjechali ze stacji Kozielsk o godzinie 3.30. Przyjazd do Smoleńska na stację towarową nastąpił o godzinie 12.00. 9 kwietnia o godzinie 5.00 autobusami więziennymi rozpoczęto systematyczną wywózkę 65 jeńców ze stacji Gniezdowo w celu ich wymordowania. Zostali oni pochowani w dole śmierci numer 2. Po likwidacji pierwszej grupy, nie wiadomo dlaczego (uszkodzenie samochodu więziennego, konieczność odjazdu pociągu?), Rosjanie kazali wyjść 70 jeńcom z wagonów i usiąść na peronie. Jeńcy zorientowali się w sytuacji, a ponieważ dokoła był las, gremialnie rozpoczęli ucieczkę. Było to dla Rosjan całkowitym zaskoczeniem. Faktem jest, że obława trwała przez siedem dni. Należy zauważyć, że 10, 13, 14  i 15 kwietnia nie było wyjazdów jeńców z Kozielska. Zwłoki uciekinierów musiano kłaść w osobnym miejscu i dopiero po 26 kwietnia rozrzucono je w nieładzie w dole śmierci numer 1. Grób ten, zawierający 2199 ofiar, o wymiarach 8 x 26 metrów, był zapełniany zwłokami głównie od 19 do 26 kwietnia.

„Udoskonalona” metoda mordowania

Ucieczka wymusiła na Rosjanach wprowadzenie szeregu zmian. Przybywający jeńcy do Gniezdowa przechodzili z pociągu do samochodu więziennego bezpośrednio, nie schodząc na peron. Równocześnie zastosowano rozwiązanie Mokrzyckiego, polegające na wybudowaniu ściany z desek, przed którą ustawiano do 16 jeńców w szeregu. Kazano im odliczyć. Następnie oprawcy, schowani za ścianą z desek, cicho stawali na podniesieniu i jednocześnie metodą „speckatyńską” mordowano polskich obywateli.

Wydaje się, że następnie podjeżdżał samochód ciężarowy, ładowano zwłoki i zawożono je do dołu śmierci, gdzie były układane bardzo starannie warstwami. Być może zadanie to wykonywali polscy jeńcy przebywający w tym czasie w obozie śmierci w kompleksie Gniezdowo.

W 1990 roku, gdy pojawiła się możliwość powstania cmentarza wojennego w Katyniu, podjęto próbę odnalezienia grobu generała Henryka Minkiewicza. Stwierdzono, że miejsce jego pochówku zostało zniszczone, gdyż poprowadzono poszerzoną w tym miejscu drogę. Księga Cmentarna Katynia podaje, że generał Henryk Minkiewicz zmarł 9 kwietnia 1940 roku, ale – zgodnie z wiedzą historyczną – powinien być to zakres dat między 9 a 15 kwietnia.

Dwa powyżej opisane zdarzenia nie są jedynymi, które miały miejsce, gdyż wydaje się, że Rosjanie mieli wiele problemów na terenie kompleksu leśnego Gniezdowo, pomiędzy stacją kolejową a miejscem rozstrzelania jeńców. Świadczą o tym porozrzucane w nieładzie zwłoki w dole śmierci numer 1. Niestety, w czasie ekshumacji w Katyniu nie znaleziono żadnych informacji przy polskich oficerach.


Wojciech Bogajewski

Wieloletni prezes Stowarzyszenia Katyń w Poznaniu. Z jego inicjatywy w kaplicy św. Józefa w kościele pw. św. Jana Kantego w Poznaniu odsłonięto w 2017 roku tablicę z nazwiskami 1939 pomordowanych mieszkańców województwa poznańskiego. 13 kwietnia obchodzony jest Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2026