Podróże Leona XIV

Pierwsza papieska zagraniczna pielgrzymka jest zazwyczaj odziedziczona po poprzednim biskupie Rzymu – tak było w przypadku ostatnich trzech papieży. Te jednak, które planowane są od zera przez kolejnego przywódcę Kościoła, są zapowiedzią tego, jak Rzym pod nowym przywództwem widzi świat i jak zamierza przesuwać akcenty.
Czyta się kilka minut
 Sagrada Familia – secesyjny kościół zaprojektowany przez sługę Bożego Antoniego Gaudiego. Budowę rozpoczęto w 1882 r. W 2010 wciąż nieukończoną budowlę konsekrował Benedykt XVI, podnosząc do godności bazyliki mniejszej fot. ks. Wojciech Nowicki
Sagrada Familia – secesyjny kościół zaprojektowany przez sługę Bożego Antoniego Gaudiego. Budowę rozpoczęto w 1882 r. W 2010 wciąż nieukończoną budowlę konsekrował Benedykt XVI, podnosząc do godności bazyliki mniejszej fot. ks. Wojciech Nowicki

W przypadku Leona XIV pytanie o kierunki podróży w niedawno rozpoczętym roku staje się  jednak pytaniem znacznie głębszym: czy będzie to pontyfikat pamięci, peryferii czy wielkiej rekonfiguracji globalnej obecności Kościoła? Żyjemy w końcu w czasach, w których stare mapy i dawne kompasy zdają się tracić na znaczeniu, a nowe jeszcze nie powstały. Zmian jest zbyt wiele i są zbyt nagłe. Dotyczy to także Kościoła. Skład grona kardynałów na ostatnim konsystorzu pokazuje, że geograficzna i demograficzna struktura Kościoła w XXI wieku zmienia się jeszcze bardziej, niż dostrzec to można z naszej części świata. To już nie nabierające znaczenia peryferie, ale globalna rekonfiguracja.

Afryka: teraźniejszość, przyszłość i sumienie

Kiedy rozprawia się o takiej zmianie, pierwsza myśl pada oczywiście na Afrykę – kontynent, który kiedyś miał być przyszłością Kościoła, dziś zaś, co pokazują liczby i dane, jest Kościoła teraźniejszością. Może dlatego pierwszym symbolicznym celem Leona XIV, o którym on sam wspomniał, ma być Algieria. To tam, w Annabie (dawnej Hipponie), żył i nauczał św. Augustyn: ojciec Kościoła, myśliciel przełomu epok, teolog, który uczył chrześcijaństwo myśleć w kategoriach historii i łaski, a także świadek epoki zmian, kiedy pod naporem barbarzyńców upadało Cesarstwo Rzymskie. Algieria jest też osobistym pragnieniem Leona XIV – miejscem mającym dla niego osobiste znaczenie z powodu jego zakonnego powołania.

Choć ostatecznie Algieria nie została dołączona do pierwszej zagranicznej papieskiej podróży, wszystko wskazuje na to, że pozostaje na stole i coraz głośniej mówi się w Watykanie o możliwości odwiedzenia tego kraju przez papieża. W końcu Leon XIV uporządkował już nawet kluczowe sprawy lokalnego Kościoła: mianował biskupa Annaby, obsadził wakujące  stanowisko nuncjusza apostolskiego i przyjął na audiencji prezydenta Algierii. W dyplomacji watykańskiej to klasyczne preludium: nie zawsze ogłaszane publicznie, ale czytelne dla wtajemniczonych.

Wracając z Bliskiego Wschodu, Leon XIV powiedział wprost: kolejna podróż może prowadzić do Afryki. To kontynent, który Kościół traktuje dziś nie jako misję, lecz jako własne jutro. Jednym z rozważanych kierunków jest Kamerun – miejsce podpisania 31 lat temu adhortacji Ecclesia in Africa św. Jana Pawła II, dokumentu programowego dla tego kontynentu, który ukształtował całe pokolenie afrykańskiego katolicyzmu i do dziś pozostaje punktem odniesienia. Kamerun był też celem podróży zarówno papieża Polaka, jak i Benedykta XVI. Wizyta Leona XIV miałaby znaczenie ciągłości, ale też aktualizacji: Afryka nie jest już Kościołem młodym, lecz Kościołem dynamicznym, liczebnym i coraz bardziej teologicznie samodzielnym, a także bogatszym materialnie, co nie jest bez znaczenia.

W grę wchodzą także Senegal i, co miałoby wymiar dramatyczny i profetyczny, Nigeria. To właśnie tam chrześcijanie płacą dziś jedną z najwyższych cen za wierność Chrystusowi. Planowana, lecz przełożona wizyta watykańskiego „ministra spraw zagranicznych” abp. Paula Gallaghera miała ocenić realne możliwości takiej podróży. Jeśli Leon XIV zdecydowałby się na Nigerię, byłby to gest nie tylko duszpasterski, ale także akt odwagi. Zawsze bowiem w kontekście papieskich podróży najważniejszym elementem – w zasadzie decydującym – jest bezpieczeństwo. Papieskie pielgrzymki zagraniczne to w końcu przedsięwzięcia wielowarstwowe, planowane na szczeblu tak narodowym, jak i globalnym, czego przykładem była podróż Franciszka do Iraku i Kurdystanu, którą osłaniali zarówno żołnierze lokalni, jak i kontyngenty stacjonujących na miejscu sił międzynarodowych, czasem pod zaskakującymi flagami.

Czy Europa jeszcze się liczy?

Najbardziej konkretne wydają się jednak plany podróży do Hiszpanii. W 2026 roku planowana jest bowiem inauguracja Sagrady Famílii w Barcelonie – dzieła Antoniego Gaudíego, wznoszonego od ponad stu lat, będącego nie tylko arcydziełem architektury, lecz teologicznym manifestem zapisanym w kamieniu (a ponadto jednym z wielu powodów, dla których od 1992 roku trwa proces wynoszenia genialnego architekta, który swoją pracą wielbił Boga, na ołtarze). Papież miałby odwiedzić nie tylko Barcelonę, ale również Madryt i Santiago de Compostela, miejsce będące duchową osią Hiszpanii i całej Europy. Wizyta ta byłaby więc próbą postawienia pytania o chrześcijańskie korzenie Europy w epoce zmęczenia i sekularyzacji; pytania, na które papież Amerykanin próbuje znaleźć odpowiedź, przywracając Staremu Kontynentowi jego znaczenie i witalność. Czy da się bowiem pomyśleć Kościół bez Europy?

Watykan poprosił hiszpańskich biskupów o przygotowanie agendy wizyty. Do Sekretariatu Stanu przybyli niedawno kard. Juan José Omella z Barcelony, kard. José Cobo Cano z Madrytu oraz abp Luis Argüello – przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii. Coraz głośniej i więcej mówi się o takiej wyprawie również wokół placu św. Piotra, w kawiarniach i mediach społecznościowych. To sygnał, że podróż jest traktowana serio, jako jedno z kluczowych wydarzeń roku.

Mapa pontyfikatu

Jeśli spojrzeć na możliwe kierunki podróży Leona XIV, tj. Algierię, Afrykę Subsaharyjską i Hiszpanię, wyłania się spójna logika. W 2026 roku rozpoczyna się na dobre pontyfikat, który łączy pamięć Kościoła pierwszych wieków, dramat współczesnych peryferii i pytanie o przyszłość Zachodu z głębią intelektualnej i teologicznej tradycji, zakorzenionej w myśli św. Augustyna. Jeśli  spojrzy się na te plany, widać też, że jest precyzyjnie rysowana mapa obecności. Ma ona jednak kilka białych plam.

Nasuwającym się bowiem pytaniem jest kwestia możliwej pielgrzymki do miejsc, w których obecnie toczą się najbardziej dramatyczne konflikty naszych czasów: chodzi o Ukrainę i Ziemię Świętą. Jeśli bowiem w którymkolwiek z tych miejsc uda się wypracować pokój, bez wątpienia zostaną one dodane do harmonogramu tegorocznych podróży, nieważne jak bardzo karkołomne byłoby przygotowanie takiej wyprawy. Dla papieża pokoju, który hasło to bierze na sztandary od samego początku swojego pontyfikatu, jasne jest bowiem, że musi znaleźć się w takich miejscach, w których świat krwawi najbardziej. Bo Leon XIV zdaje się mówić: Kościół nie należy ani do jednego kontynentu, ani do jednego czasu. I właśnie dlatego wciąż ma coś do powiedzenia światu, zwłaszcza jeśli świat ten tak dramatycznie potrzebuje chrystusowego pokoju i nadziei.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł
Michał Kłosowski

Artykuł pochodzi z numeru 4/2026