Planując odpoczynek, wybierz wodę. Badania pokazują dlaczego

Nie trzeba wyjeżdżać nad morze, by odczuć kojący wpływ wody. Naukowcy przekonują, że rzeka, jezioro, fontanna czy nawet szum fal mogą skuteczniej wspierać regenerację i obniżać poziom stresu niż kontakt z samą zielenią.
psycholog
Czyta się kilka minut
fot. Arkadiusz Ziółek/East News
fot. Arkadiusz Ziółek/East News

Życie miejskie jest bardziej stresujące, niż myślimy. Nie chodzi przy tym wyłącznie o tempo życia, ale o otoczenie. Szare bloki, mechaniczny hałas, kurz – to wszystko jest dodatkowym czynnikiem stresującym. Właśnie dlatego naukowcy badają, co można zrobić – przede wszystkim dla mieszkańców miast, by otoczenie stało się bardziej przyjazne i mniej stresogenne.

Wiemy już, że miejskie tereny zielone – parki, bulwary, obsadzone roślinami i drzewami podwórka – mają pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne. Naukowcy zainteresowali się jednak też wpływem „terenów błękitnych", czyli obecności wody: rzek, jezior, stawów, fontann. 

Badania obejmują całe spektrum doświadczeń. Od zwykłego oglądania fototapety z morzem, przez wycieczkę w okularach wiralowych po okolicach wodospadu, do prawdziwego kontaktu z wodą – strumieniem, fontanną.

Wyniki są niezwykle ciekawe. Okazuje się, że jesteśmy „stworzeniami wodnymi", czyli zarówno widok, jak i dźwięk i dotyk wody wpływają na nas kojąco i regenerująco. 

Oto kilka najciekawszych badań. 

Zieleń pomaga. Ale woda robi coś więcej

Przez długi czas w rozmowie o zdrowiu psychicznym mieszkańców miast najwięcej miejsca zajmowała zieleń. I słusznie. Drzewa, parki, ogródki działkowe, dzikie skrawki roślinności między blokami naprawdę mają znaczenie. Jednak coraz więcej badań pokazuje, że woda zasługuje na osobne miejsce w tej opowieści.

Naukowcy używają określenia blue spaces, czyli błękitne przestrzenie. Chodzi o wszystkie miejsca, w których widoczna lub słyszalna jest woda: rzeki, jeziora, morze, kanały, stawy, fontanny, strumienie. Czasem wystarczy niewielki element wodny w parku albo na placu. Ważne jest to, że woda wprowadza do miejskiego otoczenia delikatność, łagodząco wpływającą na system nerwowy. Chodzi tu zarówno o ruch wody, jak i jej szum.

Dlaczego lubimy patrzeć na fale, rzeki i deszcz?

W przeglądzie badań opublikowanym w „Environmental Research” w 2026 roku analizowano, jakie rodzaje przestrzeni wodnych i ich cechy mogą wspierać zdrowie psychiczne. Wnioski są bardzo interesujące. Kontakt z wodą wiąże się z lepszym samopoczuciem, mniejszym stresem i większym poczuciem regeneracji. Co więcej, w niektórych badaniach środowiska wodne dawały efekt silniejszy niż kontakt z terenem zielonym, ale pozbawionym wody.

Nie jest to wcale tak zaskakujące, jak mogłoby się wydawać. Woda przyciąga uwagę w szczególny sposób. Psychologowie środowiskowi mówią czasem o soft fascination, czyli łagodnym zaciekawieniu. Patrzymy z przyjemnością na fale, płynący strumień, krople deszczu na szybie albo światło odbijające się w wodzie i nasz umysł ma się czym zająć, ale nie musi się wysilać i być w stałym napięciu. W rezultacie uspokajamy się.

Wirtualny wodospad? Brzmi dziwnie, ale działa

Ciekawe są również badania prowadzone z użyciem wirtualnych wycieczek w obszary wodne. W 2025 roku w „Scientific Reports” ukazała się praca Mizumoto i współpracowników, w której sprawdzano fizjologiczną reakcję osób z objawami depresji i lęku na oglądanie za pomocą okularów VR nagrań scen środowiska wodnego – morza, strumieni... 

Badacze analizowali między innymi zmienność rytmu serca, czyli HRV. To wskaźnik mówiący o pracy autonomicznego układu nerwowego, a więc o tym, jak organizm przełącza się między mobilizacją a odpoczynkiem.

W uproszczeniu: kontakt z wodą pochodzącą z natury (nie chodziło np. o prysznic, lecz rzeki itp.) pomaga ciału wracać do bardziej elastycznego trybu działania. Nie chodzi po prostu o „uspokojenie się” rozumiane jako wyłączenie. Raczej o powrót do równowagi, w której organizm pozostaje spokojny, ale uważny.

Badania te są wartościowe, bo choć jestem zwolennikiem prawdziwego kontaktu z naturą, nie zawsze mamy taką możliwość. W sytuacji, gdy człowiek nie może wyjść z domu, jest w szpitalu, pracuje w bardzo stresującym środowisku albo zwyczajnie mieszka w szarym blokowisku, dobrze zaprojektowane doświadczenie wirtualne może dawać pewien efekt regeneracyjny.

Badań nad przestrzeniami VR było więcej. W pracy Lee, Chu, Wang i Tsai z 2025 roku badano terapeutyczny potencjał wirtualnych przestrzeni błękitnych. Uczestnicy oglądali różne typy wodnych krajobrazów: spokojne morze, rzekę, wodospad. Okazało się, że nie każda woda działa tak samo. Spokojna tafla sprzyjała głębszemu odprężeniu. Wodospad dawał więcej pobudzenia, ale było to pobudzenie przyjemne, związane z energią i pozytywnymi emocjami. To ważne, bo nie zawsze potrzebujemy tego samego. Po dniu pełnym napięcia potrzebujemy ukojenia. A w trakcie przerwy w pracy – czegoś, co delikatnie nas ożywi.

Badacze zauważyli też, że efekty były szczególnie wyraźne u osób, które na starcie miały wyższy poziom stresu. To podsuwa bardzo praktyczną myśl: kontakt z wodą może być szczególnie pomocny nie wtedy, gdy i tak mamy spokojny tydzień, ale właśnie w momentach silnego stresu.

Szum fal zamiast hałasu miasta

Woda wpływa na nas również przez dźwięk. I tu zaczyna się temat bardzo bliski codzienności. Nie każdy ma za oknem rzekę. Nie każdy mieszka przy parku z fontanną. Nie każdy może w środku dnia pójść nad jezioro. Ale każdy może włączyć nagranie deszczu, strumienia albo morza.

Badania nad aplikacjami z dźwiękami natury wskazują, że regularne słuchanie takich nagrań wspiera dobrostan psychiczny, nastrój, koncentrację i sen. Szczególnie interesujące są dźwięki wody: szum fal, deszcz, płynący potok. 

W eksperymentach nawet jednorazowe sesje z takimi nagraniami prowadziły do obniżenia pobudzenia i poprawy nastroju w porównaniu z dźwiękami miasta. W badaniach dłuższych, trwających kilka tygodni, obserwowano spadek lęku i stresu oraz poprawę subiektywnej jakości snu.

Co robi mózg, gdy słyszy i widzi wodę?

W części badań wykorzystywano także EEG, czyli pomiar aktywności elektrycznej mózgu. Sprawdzano, jak układ nerwowy reaguje na różne fragmenty przestrzeni miejskiej: bardziej zielone, bardziej zatłoczone, głośniejsze, spokojniejsze. Obecność wody wiązano między innymi ze wzrostem aktywności fal alfa, które są ważnym markerem stanu relaksu.

Analizy pokazywały też zmiany w obszarach mózgu związanych z uwagą i emocjami. Subiektywnie ludzie opisywali większy spokój, zachwyt i poczucie oderwania od codziennych trosk.

To ostatnie słowo jest ważne: oderwanie. W pracy nasza uwaga jest stale ukierunkowana na zadania. Trzeba uważać na samochód, światła, ludzi, telefon, komunikaty, hałas, terminy. Woda pozwala uwadze na chwilę odpocząć bez zapadania się w pustkę. Można patrzeć na rzekę i nie robić z tym nic. To rzadki luksus. Jednocześnie jest to zupełnie inny rodzaj oderwania niż ten towarzyszący przeglądaniu rolek czy mediów społecznościowych. W kontakcie z naturą, z poruszającą się wodą, mózg ma się czym zająć, ale nie jest przebodźcowywany.

Ujemna jonizacja powietrza

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy wątek: wodospady, fale morskie i fontanny wpływają na otoczenie przez tak zwany efekt Lenarda. Gdy krople wody rozbijają się w powietrzu, dochodzi do rozdzielania ładunków elektrycznych. Drobna mgiełka unoszona przez powietrze niesie ładunek ujemny. A to z kolei jest kolejnym elementem sprzyjającym lepszemu relaksowi. Akurat tego nam nie da żadna, nawet superrealistyczna relacja wirtualnej rzeczywistości.

Co z tego wynika dla zwykłego mieszkańca miasta?

Przede wszystkim to, że warto szukać obszarów wodnych i jeśli masz możliwość, spędzać przy nich czas. Jeśli musisz być w wakacje w mieście, sprawdź, gdzie masz najbliższą rzekę, staw albo fontannę. Może to być park, dziedziniec muzeum, skwer, ogród botaniczny, bulwar nad Wartą, Wisłą, Odrą czy inną rzeką. Nie trzeba od razu robić z tego wyprawy życia. Czasem wystarczy pójść tam po pracy i posiedzieć dziesięć minut bez telefonu w ręku, za to może z książką, może robiąc odręczne notatki w dzienniku.

Jeśli wyjeżdżasz na urlop, potraktuj wodę jak ważny punkt planu. Morze, jezioro, wodospad, górski potok, nawet mały strumień przy szlaku to ważny element odpoczynku. Daj sobie czas i naciesz się tą wodą. To brzmi banalnie, ale w praktyce wiele osób staje nad wodą, robi zdjęcie i natychmiast biegnie dalej. Tymczasem największy zysk zaczyna się wtedy, gdy zostajemy trochę dłużej.

A jeśli utknąłeś w biurze? Możesz spróbować wersji minimum. Mała przenośna fontanna biurowa nie zastąpi morza, ale może zmienić akustykę miejsca pracy i wprowadzić łagodny, powtarzalny dźwięk, dodatkowo – jonizuje ujemnie powietrze.  

Możesz też puścić w tle nagranie deszczu, strumienia albo szumu fal. Warto testować różne dźwięki, bo nie każdy działa tak samo. Jednych uspokaja deszcz, innych usypia morze, u jeszcze innych najlepiej porządkuje głowę potok.

Dlatego, planując lato, nie pytaj wyłącznie: gdzie będzie najwięcej atrakcji? Zapytaj też: gdzie będzie woda? Gdzie będę mógł usiąść i posłuchać czegoś, co nie jest hałasem ruchu ulicznego ani muzyką z boomboxa, tylko po prostu wodą? To może być jedna z prostszych i tańszych form regeneracji, jakie mamy pod ręką.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Błękitne przestrzenie miejskie na wakacje