Klasyka

Anne Carson, laureatka literackiego Nobla, właściwie nie czyta nowości, tylko same starocie, ale jeśli miałaby coś polecić, to Homera.
Czyta się kilka minut
Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Jest wieczór, pada deszcz, dociera do mnie, że świat tak szybko pędzi, tyle mam na głowie, wydarzyło się tak dużo różnych rzeczy, nie nadążam z informacjami. Każdy dzień przynosi złą wiadomość: rozruchy, zamieszki, ataki, rocznice ataków, ofiary, ranni, nowe ofiary. Staram się więc pomyśleć o czymś miłym, o czymś, co mnie zrelaksuje na chwilę. Z wakacji wróciłam przecież niedawno, a wydaje mi się, że były to miesiące temu. Więc zamykam oczy, oddycham spokojnie i próbuję zwizualizować sobie najprzyjemniejszy moment. Sama jestem zaskoczona, że nie jest to przezroczystość turkusowej wody, w jakiej zanurzam rozgrzane słońcem ciało. Nie jest to spacer po gorących wydmach porośniętych białymi liliami. I nie jest to nawet upalny wieczór z pyszną grecką kolacją i dobrym winem, tylko dzień deszczowy, jakich we wrześniowej Grecji wiele nie ma.

Popołudnie deszczowego dnia, okolice Pylos, kręta droga przez gaje oliwne, prowadząca do pozostałości po Pałacu Nestora. Tego Nestora, o którym wspomina Homer w Iliadzie i Odysei. Stanowisko archeologiczne już jest zamknięte, ze wzgórza Epano Englianou, porośniętego drzewami oliwnymi, widać z daleka morze oświetlone zachodzącym słońcem, które przebija się przez dalekie chmury. Tutaj wciąż kropi. A pomiędzy tymi drzewami nagle wyłania się „tholos” – grób w kształcie ula, podobny do tych, jakie widziałam w Mykenach. Podobny do grobu Agamemnona i Klitajmestry, może trochę mniejszy. Nie ogrodzony niczym, nie zasłonięty, zaprasza do środka. Po prostu jest tu, odkąd powstał trzy i pół tysiąca lat temu. W okolicy Pałacu Nestora jest ich parę, ten akurat został odkryty przez archeologów kilka lat temu i trochę zrekonstruowany. Nieważne, bo nie o naukę mi chodzi. Tylko o to przecudowne wrażenie spotkania się z czasem i spokojem, jaki ze sobą niesie. W tym cichym miejscu, schowany wśród drzew oliwnych, przetrwał wszystkie światowe dramaty i wojny. To właśnie była najpiękniejszą chwila moich wakacji.

A grecka kultura dogoniła mnie dzisiaj nie tylko za sprawą tego uspokajającego wspomnienia, ale też dzięki Anne Carson, która wiadomość o tym, że została nagrodzona literackim Noblem otrzymała w kuchni swojego domu. Parę lat temu, kiedy odbierała inną literacką nagrodę, dziennikarz zapytał ją, jakie książki ostatnio czyta i co może polecić. Powiedziała, że właściwie nie czyta nowości, tylko same starocie, ale jeśli miałaby coś polecić, to Homera. Czerpie z greckiej klasyki garściami, czytać jej poetyckie eseje to rozkosz obcowania ze śladami wielkiej klasycznej literatury. Myślę, że w tholosie na wzgórzu Epano Englianou czułaby się na swoim miejscu. Bo człowiek jest ten sam, jego ból i rozkosz takie same, tak samo się rodzi i tak samo umiera, łzy też ma takie same i tak samo we wspomnieniach poszukuje pocieszenia. Być może grecka tragedia opisała już wszystko. I AI nic nowego nie uda się wymyślić.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 42/2026