Na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” odważna deklaracja: „Tak, bronię Jana Pawła II”. A wygłasza ją nie kto inny jak Adam Michnik, długoletni naczelny i legendarny już twórca tego dziennika. Człowiek, który wiele rozumie i wiele pamięta. Chociażby to, ile kosztowało publiczne wypowiedzenie słowa zgodnego z sumieniem, zanim w 1989 r. wyborczymi kartkami przegnaliśmy od sterów władzy wrogów wolności.
Ale walkę o wolność toczyć należy nieustannie – tę, skądinąd stuprocentowo słuszną zasadę Adam Michnik wpajał przez lata adeptom dziennikarskiej sztuki, ucząc ich, jak skutecznie podgryzać pęciny różnym świętym krowom, których nadal pełno pałęta się po świecie.
Minęły lata i młode wilczki zdążyły już wyrosnąć na żądne krwi basiory i wadery. I zgodnie z prawem przyrody kąsać zaczęły także przywódcę stada. Michnik, jak Akela w Księdze dżungli Kiplinga, samotnie i dumnie trwa na swojej skale, odgryzając się tylko jakby mimochodem, w razie konieczności. Zdaje sobie sprawę, że decydująca walka dopiero przed nim. Młode wilki nie przebaczą wodzowi, one tylko czekają okazji.
Pokolenie, które wychował redaktor „Wyborczej”, to ludzie, którzy w odróżnieniu odeń nigdy się nie mylą. Co więcej, to pierwsze w historii ludzkości pokolenie, które nie popełnia błędów. One (tzn. błędy) są właściwością pokoleń minionych. Dysponując tak doskonałym samopoczuciem, jakże tu nie wysłać na śmietnik historii tych wszystkich kościanych dziadków, jacy ciągle zaśmiecają naszą publiczną przestrzeń anachronicznymi poglądami? Jakże nie ulec pokusie, by stać się dla nich sędzią? I to sędzią bezwzględnym.
Podobnemu prawu dżungli podlega dziś święty Jan Paweł. I on zostałby bez ochyby zagryziony, gdyby nie fakt, że nikt mu już do gardła nie podskoczy, gdyż nasz papież spoczywa w krypcie u świętego Piotra. Michnik nie formułuje tego wprost, ale z opublikowanej w „Wyborczej” rozmowy (cztery strony dającego do myślenia wywiadu, prowadzonego przez Dominikę Wielowieyską, jedną z tych „młodych”) wynika, że tak już chyba musiało być. Pamięć o Karolu Wojtyle musiała zostać wtłoczona na taśmę produktów opatrywanych brandingiem złej jakości – po prostu dlatego, że skoro my, Polacy, uznaliśmy, iż Kościół jest zły, to podobnie zły musiał być przecież jego ziemski przywódca. Dobry Jan Paweł II stojący na czele złego Kościoła nie pasował do całości marketingowej układanki.
Można tę refleksję posunąć jeszcze dalej. Bo nie będzie odkryciem stwierdzenie, że my go nie słuchaliśmy. Nie słuchaliśmy go, kiedy żył, tym bardziej nie słuchamy go teraz. Nie słuchaliśmy go, kiedy nas mądrze chwalił, ani też wtedy, gdy pełen autentycznego przejęcia ganił nasze narodowe wady. Nie słuchali go ci, którzy po cichu (wtedy po cichu) naśmiewali się z niego, ani też ci, którzy publicznie prześcigali się w okadzaniu jego podnóżka. Dziś jedni i drudzy zgodnie się go wypierają, mówiąc: „Nie znam tego człowieka”. Bo święty Jan Paweł jest dzisiaj naszym narodowym wyrzutem sumienia. A wyrzut sumienia to nie jest wygodne uczucie.
Adam Michnik na szczęście do szeregu podobnych ludzi nie należy. Być może dlatego, że pamięta Karola Wojtyłę osobiście. Takiego, jakim nasz papież był naprawdę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.








