Bóg chce nas przestrzec, abyśmy nie przeżywali takich doświadczeń i nie robili takich eksperymentów. Stawia nam wymagania przez miłość: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa. Bóg wie, czym skończy się nasze nieposłuszeństwo, jak straszne przeżyjemy uczucie koszmaru. Tymczasem On pragnie dla nas, abyśmy mieli w sobie smak Jego miłości, a nie koszmaru. Przez miłość pragnie obudzić w nas ducha posłuszeństwa.
Nasz stosunek do Kościoła Bóg pragnie ułożyć również w oparciu o miłość. Uległość Kościołowi jest możliwa tylko przez miłość. Ludziom, którzy Kościoła nie miłują, trudno jest pogodzić się z nim,
ale jeżeli go miłują naprawdę, to w najcięższych nawet sytuacjach zawsze podporządkują Kościołowi własne sprawy, bo Kościół to jest także miłość.
Nasz stosunek wewnętrzny, polegający na podporządkowaniu się woli Kościoła, jest możliwy tylko przez miłość. Kościół od nas tak mało wymaga, iż niektórzy mędrcy, teologowie i mistycy doszli do przekonania, że wystarczy polecenie: „Miłuj i czyń, co chcesz!”. W Kościele ten, kto miłuje, nie ma kłopotu z żadnymi prawami, przepisami i kodeksami karnymi, nawet nic o nich nie wie. Święty Paweł tak tłumaczy: przykazania są potrzebne tym, którzy je naruszają, a nie tym, którzy ich nie naruszają.
Kościół żąda od nas naprawdę tylko jednego: miłuj! Uległość Kościołowi to uległość miłości, do której on nas nieustannie namawia.
Książkę można kupić tutaj
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.






