Zróbmy coś wreszcie

Nawet jeśli ktoś uzna, że podejmowanie po raz kolejny tego tematu jest kładzeniem głowy pod topór, to jesteśmy gotowi to zrobić, bo wierzymy, że tak trzeba. I nie będziemy sami.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Piotr Jóźwik zastępca redaktora naczelnego.

W sprawie pomocy uchodźcom wypowiedział się ostatnio kard. Kazimierz Nycz. – Ważne jest, by wreszcie pomóc ludziom, którzy potrzebują pomocy humanitarnej – powiedział, przypominając o „zamrożonej” przez rząd inicjatywie korytarzy humanitarnych. W taki sposób do Polski mogłyby trafić np. dzieci, których rodzice zginęli w konflikcie na Bliskim Wschodzie, czy też osoby potrzebujące specjalistycznej pomocy medycznej niedostępnej tam, gdzie toczy się wojna.
Podczas swojego słynnego wystąpienia Beata Szydło pytała Europę, dokąd zmierza i prosiła, by powstała z kolan i obudziła się z letargu. Dobrze, że kraj członkowski Unii Europejskiej stać na krytykę Brukseli, bo faktycznie trudno obronić np. sensowność pomysłu ulokowania we wszystkich krajach UE „z klucza” tysięcy migrantów przybyłych do Europy. Gorzej, że w tym samym przemówieniu premier Szydło zadeklarowała co prawda, że „chcemy pomagać ludziom, a nie elitom”, ale od razu zastrzegła, że „najskuteczniejsza pomoc jest tam, gdzie ten problem ma swój początek”.  Dlaczego gorzej? Bo stać nas zdecydowanie na więcej niż tylko wysyłanie pieniędzy i pomaganie „na miejscu”. Co moglibyśmy zrobić? Swój pomysł w tym numerze „Przewodnika” przedstawia prof. Marek Abramowicz (s. 28). O wiele bardziej niż to, jak moglibyśmy pomóc, poruszyło mnie to, jak my sami moglibyśmy na tym skorzystać. I nie chodzi tutaj o polityczne profity czy poklask innych.
Najpierw jednak musimy odpolitycznić temat uchodźców, bo nie może być tak, że okładamy się nim jak pałką, zupełnie zapominając, że ofiary wojny to prawdziwi ludzie (przy tej okazji polecam też rozmowę z autorem książki Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo Grzegorzem Gortatem – s. 52). Z jednej strony słyszymy o konieczności przyjęcia siedmiu tysięcy migrantów z brukselskiego rozdzielnika, z drugiej słowo „uchodźca” ilustrowane jest zdjęciami osławionych młodych, wysportowanych mężczyzn, ze smartfonami w rękach. Zostawmy w spokoju nasze wojenki i zajmijmy się ofiarami wojny.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2017